Cztery sieroty. Baltazar [']
Aktualizacja: 03.09.2026
Żegnaj, Baltazarze…
Tak bardzo chcieliśmy, żebyś jeszcze został.
Kiedy zacząłeś nagle, coraz mocniej zasypiać, wiadomo było, że dzieje się coś złego. Natychmiast pojechaliśmy z Tobą do lekarza. Tym razem jednak Twój organizm nie miał już siły walczyć.
Pozwoliliśmy Ci odejść.
Były przy Tobie wolontariuszki. Nie odszedłeś sam, nie byłeś bezsilnym kotem zdanym tylko na siebie. Były z Tobą, byłeś w ich ramionach, głaskały Cię, tuliły i szeptały, że możesz już odpocząć.
A potem został smutek. Wielki, cichy i bardzo trudny do przyjęcia.
Padał deszcz. A kiedy żegnałyśmy Cię i wracałyśmy z ciężkimi sercami, nagle zaświeciło słońce.
Chcemy wierzyć, że to nie był przypadek. Że właśnie wtedy dotarłeś tam, gdzie czekały na Ciebie inne nasze koty. Że Ptyś wybiegł Ci na spotkanie, a Ty już bez bólu i zmęczenia pobiegłeś za nim.
Do zobaczenia, Baltazarze.
Bardzo chcieliśmy Cię uratować.
Dziękujemy Ci za każdą chwilę, gdy jeszcze próbowałeś.
Aktualizacja: 31.08.2026
Baltazar ma jedną, cienką jak pajęczyna nić, trzymającą go przy życiu.
https://pomagam.pl/cztery_sieroty
My trzymamy ją z drugiej strony i delikatnie, byle jej nie przerwać, ciągniemy na naszą stronę. Jego stan jest bardzo poważny.
Wątroba przestała pracować należycie, wdrożone leki nie poskutkowały
Zdecydowaliśmy więc, po pobycie w szpitalu całodobowej lecznicy, że zostanie przewieziony do domu naszej wolontariuszki, gdzie ma opiekę 24 godziny na dobę. Dostaje leki, a kroplówki podawane są dzięki pompie infuzyjnej. Jest również pod stałą opieką lekarską.
Ma chwile lepsze i gorsze, ale takie momenty, gdy jest lepiej, dają ociupinę nadziei.
My walczymy i byle tylko jego organizm zechciał walczyć… Chyba chce, ale tego jeszcze nie jesteśmy pewni. Musimy czekać.
Karmiony jest regularnie strzykawką, ale podchodzi też do miseczki i po trochu chłepce życiodajne posiłki.
Co ważne odwiedza kuwetę i nie pozostawia jej pustej. Wskakuje na łóżko i nawet wdrapuje się na parapet, by zerknąć przez okno…
I wtedy uśmiechamy się przez łzy.
Kochani, koszty leczenia Baltazara, a zwłaszcza pobytu w szpitalu są ogromne.
W Kociarni mieszka też trójka jego przyjaciół, która także potrzebuje pomocy. ❤️
Prosimy, błagamy! Tutaj każda złotówka jest ratunkiem. Absolutnie każda! ❤️ https://pomagam.pl/cztery_sieroty
Aktualizacja: 28.08.2026
A my razem z nim: jeździmy do lecznicy, karmimy, tulimy, zachęcamy go do jedzenia, do życia
Pomożecie nam w tej walce?
Błagamy! ❤️
Koszty są ogromne, ale nie chcemy się poddawać! To cudowny kot, który stracił już tak wiele Chcemy mu dać jeszcze dobre życie. Bądźcie z nami, bardzo prosimy!
https://pomagam.pl/cztery_sieroty
Darowizny można wpłacać również bezpośrednio na nasze konto:
20 1600 1462 1030 9079 0000 0007
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla Baltazara
Dziękujemy z całego serca! ❤️
26.08.2026
KIEDY LICZY SIĘ KAŻDA MINUTA I KAŻDY KĘS – WALKA O ŻYCIE BALTAZARA
Pamiętacie Baltazara – największego z naszej nowej czwórki? Od początku jego apetyt był bardzo słaby. I szybko zrozumieliśmy dlaczego.
Baltazar bardzo chciał jeść, ale bał się to zrobić. Podczas jednej z prób dokarmienia nasza wolontariuszka podała mu odrobinę karmy. Baltazar się oblizał, chętnie – jednak kiedy karma dotknęła bolących zębów, z bólu aż wyprężył całe ciało. To nie jest kot, który „nie ma apetytu”.
Z jego zębami naprawdę nie jest dobrze. Leczenie stomatologiczne będzie konieczne, ale najpierw musimy zawalczyć o jego być albo nie być.
Pierwsze badania pokazały m.in. znacznie podwyższone parametry wątrobowe oraz bardzo wysoką bilirubinę. Zaniepokoiły nas również inne wyniki.
Aby mieć go pod obserwacją 24/h, nasza wolontariuszka zabrała go do siebie. Będąc w kontakcie z lekarzami weterynarii i na bieżąco kontrolowaliśmy jego stan. Kiedy samo dokarmianie okazało się niewystarczające, zalecono kroplówki. Dlatego w ciągu dnia Baltazar regularnie jeździł do gabinetu, gdzie był nawadniany i monitorowany, a nocą wracał do domu wolontariuszki, która cały czas miała go na oku.
Kilka kęsów robi zazwyczaj dużą różnicę. Chcieliśmy żeby zaczął jeść, nawet dokarmiany bezpośrednio butelką. Była płynna karma specjalistyczna, gotowane potrawki, zupki…. Każdy z nas stawał na głowie, aby ten cudowny kot poprawił swoje wyniki.
Niestety… kilka dni temu Baltazar zaczął tracić równowagę, przewracał się na bok, jakby nie mając siły ustać na swoich czterech łapkach.
Reakcja była natychmiastowa – gabinet weterynaryjny i kolejne badania. Okazuje się, że jego obecny stan wątroby postępuje, a co najgorsze pojawiła się również anemia.
Boli nas serce, bo każdy krok wydaje się być za małymi, a my chcemy mu dać godne życie w dobrym zdrowiu. Szczególnie, że to kot pełen miłości, który nawet w tym stanie potrafi mruczeć i tulić się do człowieka.
Nasze wolontariuszki spędzają godziny w kolejkach czekając na odwiedziny Baltazara, który obecnie przebywa w klinice weterynaryjnej. I chociaż wyniki mówią jedno, widać w nim ogromną wolę walki. Nie możemy tak po prosto odpuścić.
Pomóżcie nam o niego walczyć. Nieraz już wygrywaliśmy walki, które wydawały się przegranymi…
https://pomagam.pl/cztery_sieroty ⬅️‼️
Dziękujemy za każdą złotówkę, każda z nich to nadzieja na lepsze jutro naszych podopiecznych.
26.08.2026
ONE NIE ROZUMIEJĄ, DLACZEGO ICH ŚWIAT NAGLE SIĘ ZMIENIŁ. – poznajcie Baltazara, Maciusia, Klarę i Muszkę
https://pomagam.pl/cztery_sieroty
Przez większość swojego życia miały swoją opiekunkę, swój dom, jednak nawet największe chęci nie są w stanie zwyciężyć z ludzkim zdrowiem, które z wiekiem słabnie.
Kiedy ich Pani odeszła, rodzina bardzo chciała się nimi zaopiekować. Niestety ze względów zdrowotnych nie było to możliwe na dłuższą metę. Dlatego szukali dla nich miejsca, w którym koty będą bezpieczne i otoczone opieką.
Niestety… ze względu na trudną sytuację w naszej Kociarni, pierwsze co mogliśmy zrobić to zabrać je na kontrolę i zaszczepić. Po tej wizycie musiały poczekać jeszcze chwilę pod opieką rodziny.
Kiedy w końcu po nie pojechałyśmy, były przerażone. Chowały się po kątach, ale nie było w nich agresji. Pozwoliły się złapać – było widać, że człowiek jest dla nich kimś, komu można zaufać.
A potem przyjechały do kociarni.
Nowe zapachy. Nowe miejsce. Obce dźwięki. Twarze, których nie znają i niepewność – co z się z nami stanie.
Dostały swój pokój – luksus, jednak to magicznie nie mogło sprawić, że poczują się pewnie. Stres mocno wpłynął na apetyt – jest on bardzo słaby. W jedzeniu nie pomaga również stan zębów, którymi za chwilę trzeba będzie się zająć.
Dlatego teraz dajemy im przede wszystkim *czas i spokój*. Dokarmiamy, próbujemy różnych karm, siedzimy przy nich
i robimy wszystko, żeby poczuły, że tutaj również mogą być bezpieczne.
Kiedy trochę się odnajdą, czeka nas jeszcze sporo pracy. Każde z nich wymaga leczenia stomatologicznego. Co więcej, kiedy apetyt wróci, trzeba będzie przekonać je do wartościowych karm, które pomogą im wrócić do dobrej kondycji.
Poznajcie ich:
Baltazar – największy z czwórki, czarny chłopak o bystrym spojrzeniu;
Maciuś – czarno-biały kawaler;
Klara – dostojna, duża bura kotka;
Muszka Flyfly – najstarsza, mała czarna koteczka z białą plamką na dekolcie (mama Baltazara).
































