Witamy na naszej stronie arrow O nas

O nas

Od kilku lat staramy się upiększyć koci świat. Wszyscy kochamy koty i z tej miłości chcemy, by nie tylko nasi domowi pupile mieli w życiu lepiej.
Tworzymy domy tymczasowe we własnych mieszkaniach wyciągając potrzebujące pomocy zwierzęta ze schronisk, zabierając z ulicy te wyrzucone, niechciane i szukamy im domów - na całe życie.
Sterylizujemy wolnożyjące, ograniczając populację i zapobiegając bezdomności.

Każdy z nas jest inny, co nie przeszkadza nam działać wspólnie dla dobra tych wszystkich istot, które bez pomocy człowieka nie mają szans na przetrwanie.

Kotylion to coś więcej niż praca - to pasja, hobby. Każdy z nas jest osoba czynną zawodowo, pomagamy kotom poświęcając swój wolny czas, pomagamy po to, by potem zobaczyć uśmiechnięte kocie pysio, by zobaczyć przemianę z chorego, pozbawionego nadziei istnienia w pełnego życia i szczęśliwego pupila.

Od listopada 2008 roku, dzięki nawiązaniu współpracy z Fundacja Viva! mamy swoje własne subkonto.
Do tej pory działaliśmy tylko dzięki pomocy bliskich i znajomych, przeznaczając na ratowanie kocich żyć swoje prywatne środki. Teraz dzięki Państwu, będziemy mogli zrobić więcej!


Bardzo się cieszymy i liczymy na Państwa pomoc.


Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania możesz dokonać wpłaty na nasze subktonto w Fundacji Viva!, z którego wszystkie zebrane środki są przeznaczane na pomoc naszym podopiecznym. Wpłaty te można odliczyć jako darowiznę na cele pożytku publicznego dla organizacji prowadzących działalność pożytku publicznego w ramach limitu 6% dochodu więcej o darowiznach znajdziesz tutaj


38 1370 1109 0000 1706 4838 7307
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kopernika 6/8
00-367 Warszawa
KRS 0000135274
Bank DnB NORD Polska S.A.

 

Magdalena i Maciej

Od kilku lat pomagamy bezdomnym psom i kotom. Jesteśmy głównie domem tymczasowym i "łapaczami sterylkowymi", pasjonują nas również psie sporty, szczególnie obronne w wykonaniu naszego ukochanego Gizmo.

Magda

Główny dostarczycel kociej i psiej biedy do domu. Mama 5 kotów i 2 buldożków francuskich.

Nieuleczalnie zarażona psimi sportami i miłością do płaskopyskich.

Maciej

 

Pan pielegniarka, od podawania leków, kłucia kocich i psich zadków, wciskania tabletek do gardeł i zakraplania oczu.

Zakochany w psich sportach obrończych, uczy się na pozoranta.

Inga i Wiesiek

Kochamy las i małe, nikomu nieznane miasteczka. Mimo początkowego niewielkiego doświadczenia z kocią „nacją”, jesteśmy w Kotylionie od początku jego istnienia i udało nam się uratować już kilkadziesiąt kocich bied. Nigdy nie myśleliśmy, że to aż taka satysfakcja i szczęście, kiedy widzi się, jak kawałek wymiętoszonego futerka bez nadziei zmienia się w piękne, pewne siebie zwierzę.

Inga

Pracuję, prowadzę dom - chociaż nie gotuję ;)  czytam, łowię ryby i nie cierpię polityki. Praca w Kotylionie zaskutkowała dużą zmianą w moim życiu – poszłam do technikum weterynaryjnego. Tak, wiem, że to już może nie te lata , ale w końcu uczę się tego, co mnie naprawdę interesuje. A na co dzień przynoszę do domu te kocie – a czasem i psie -  nieszczęścia i patrząc niewinnie w oczy mojego męża, macham rzęsami i mówię: „no zobacz, jaki on biedny, przecież nie mogłam go zostawić na ulicy” ... Póki co, udaje się, a i mój Miś też przychylniej już patrzy na kolejnego tymczasowego mieszkańca naszego M.

Wiesiek

Taaaak, ten „Miś” to ja – Wiesiek. Fakt, kiedyś nie przepadałem za kotami, wydawało mi się, że to zwierzęta prawie gospodarskie - powinny pić mleko i łapać myszy. No cóż. Ludzie się zmieniają, ja też. I nie żałuję. Wożę te wszystkie, przewijające się przez nasz dom, futrzaki do weterynarza, podaję lekarstwa i sprzątam kuwety, i choć czasem spotykam się z opinią, że „to takie niemęskie” - nie oddałbym tego pełnego wdzięczności mruczenia prosto w ucho, za skarby świata :)

Gośka

Podobnie jak pozostałe dziewczyny pracuje i prowadzę dom, chociaż w przeciwieństwie do nich nie posiadam "garba" w postaci męża ;). Jednak do kocich nieszczęść pojawiających się w moim M muszę przekonywać moich "Panów i Władców" ;) w postaci osobistych kotów co niejednokrotnie bywa trudniejsze niż przekonanie "ludzkich facetów" ;)

Magda

Mam na imię Magda i mam trzy koty, Kubę, Maszę i Ofelię. Lubię obserwować jak z biednych kotów, którym nikt nie daje szansy, wyrastają leniwe, puszyste, szczęśliwe kociska.
W chwilach wolnych od pracy lubię czytać książki i gotować. Moją pasją są podróże, najchętniej do Angli, gdzie zwiedzam zamki, opactwa i błąkam się po wrzosowiskach.

Joanna

Zgierzo-Łodzianka. Dla znajomych - Sis. Koty towarzyszyły mi od zawsze. Koty na wsi u mojej babci, moje koty u rodziców i moje koty w łódzkim domu. Na kotyliona trafiłam, szukając kota dla mojej babci. Ostatecznie Minnie zaadoptowałam z łódzkiego schroniska dla siebie, a przy okazji poznałam fajnych ludzi, osoby z kręgu "kotyliona". Bo koty to magiczne stworzenia, potrafią łączyć ludzi. Koty i fotografia to moje główne pasje. Nie wiem już, która większa...

Sis jest autorką wielu banerów oraz zdjęć zamieszczonych na stronie.

Krzysiek

mam na imię Krzysiek i jestem nowym nabytkiem kociej rodzinki  :)
Moja przygoda z kotami zaczęła się od adopcji Kesi sokolnickiej praczki :) oraz spotkania z kocimi aniołami Ewą i Gosią w kocim hoteliku. Krótko mówiąc, zostałem zaczarowany kocim światem
i tak już zostało. Uwielbiam dobrą książkę, dobry film i oczywiście moją kochaną rodzinkę: żonę Anię, kochanego synka i Kesiulkę.

Anka

Ja? Kociara??? Przecież ja zdeklarowana psiara !!! :) Do czasu gdy mój pies na spacerze znalazł maleńkie kocię. Jako że serce nie pozwoliło kocięcia zostawić na ulicy, zostało u mnie, terroryzując psa pacyfistę. Długo uczyłam się kociej psychiki i psio-kocich różnic, ale chociaż częściowo się udało. Potem przygarnęłam drugiego kota i tak jakoś poszło to kocie uzależnienie... Nie tymczasuję kotów, rzadko bywam w schronisku, raczej jestem ta techniczna - głównie jako kierowca, ogłaszacz, lichy fotograf. I zapomiałabym - Anka mam na imię :) 

 Ewa

Na imię mam Ewa , nie jestem zdeklarowaną kociarą :) kocham wszystkie zwierzaki –małe i duże. Moja przygoda z kotami zaczęła się od spadku, który dostałam w postaci dorosłego czarnego kota, totalnej jedynaczki, która zrobi wszystko byle nie wpuścić intruza na swoje terytorium.
W  Kotylionie prowadzę ‘’hotelik’’ dla dzikich kotów po sterylizacji /kastracji, i mam jedno życzenie: aby w mojej ‘’księdze gości  hotelowych’’ były  tylko dzikie-dziki, a nie koteńki, które znudziły się  właścicielom. 

Magda i Piotr

Magda

Z Kotylionem związana od grudnia 2008r. A wszystko zaczęło się od adopcji pierwszego kota – Cypiska. Po miesiącu dołączył do niego drugi kotek z adopcji – Rysio i połknęłam bakcyla. Dotąd miałam doświadczenie tylko z psami, a koty? Tak inne, tak tajemnicze. Wspaniałe :)
Zaczęłam jeździć do łódzkiego schroniska dla zwierząt i zostałam wolontariuszem. Moja działalność w Kotylionie to przede wszystkim bycie domem tymczasowym dla potrzebujących kotów. Bardzo mnie to wciągnęło. Radość z powrotu do zdrowia kulki nieszczęścia daje potężnego „kopa”, by robić to dalej. Bardzo mnie w tym wspiera mój mąż Piotr i dwójka wspaniałych dzieciaków – Olek i Karolina. Generalnie teraz już wszyscy mamy „kota na punkcie kotów”.

Piotr

Najpierw cichy obserwator poczynań mojej żony. Teraz przede wszystkim szofer wszystkich kotów, które pojawiają się w naszym domu :) do lecznicy, ze schroniska itd. Staram się wspierać Magdę w jej działaniach, a przede wszystkim nie przeszkadzać jej w tym. Bardzo przeżywam choroby kotów u nas przebywających i niezwykle cieszą mnie powroty do zdrowia, a także fakt znalezienia fantastycznego domu stałego dla naszych podopiecznych. Każdego dnia przekonuję się, że naprawdę warto pomagać.
 

 

Website design service by Sarkis. Outsourcing by FreelanceWebmarket.