Kitka – bez opieki, bez człowieka, bez szans – cierpiała w milczeniu

26.IX. dostaliśmy informację, że na jednym z łódzkich osiedli od kilku dni chodzi sobie czarna koteczka, a jedno z jej oczek jest w strasznym stanie.
Koteczka jest bardzo chuda, okoliczni mieszkańcy dokarmiają ją, a Kitka przychodzi regularnie na posiłki.
Jest miła, ufna, podchodzi do każdego przechodnia…
Czasem pomieszkuje w jakiejś piwnicy, czasem w śmietniku…
To ewidentnie domowa kotka.
Pojechaliśmy tam.
Widok kotki wycisnął nam łzy z oczu…
Mrucząca, tuląca się do człowieka kotunia, chudziutka przeraźliwie ze szczątkiem zniszczonego przez koci katar oczka… Jej cierpienia musiały być niewyobrażalne…
Ta kicia nigdy nie była leczona. A miała dom i opiekunów…


Zabraliśmy ją do lecznicy. Oczko trzeba było usunąć, kicia została tez wysterylizowana.
Daliśmy jej na imię Kitka.
To młoda koteczka – ma dopiero 1,5 roku.
Cudowna, słodka, ufna i śliczna.

Niestety – przez zaniedbania jej dotychczasowych opiekunów – ogląda świat już tylko jednym oczkiem.
I nadal kocha ludzi. Mimo wszystko.

Musi wyzdrowieć.

A potem – będziemy jej szukać nowego domu.
Odpowiedzialnego, ciepłego, troskliwego, który jej nigdy nie porzuci, który da jej poczucie bezpieczeństwa i miłość.
Ona naprawdę na to zasługuje.
Z racji jej ułomności – musi to być wyłącznie dom niewychodzący.