Koty Pani Franciszki – udało się
JUtro, 24.11.2011 ostatni z kotków p. Franciszki,
17 LETNIA MACIUSIA wyrusza w drogę do DOMU
do Ostródy- Warmińsko-Mazurskie do Boni 4




Dziękujemy bardzo, bardzo
Arcanie


za pomoc!! zorganizowanie
i transport koteczki z Łodzi do Warszawy!!!
stan na Dziś 20.11.2011
Pingwinek i Mruczek – DT u halbiny w Zabrzu
Malutkima DT u Alienor

Maciuś w Domu u rodziców Pluskwy6
Leonek w Domu u Karishmy
Pikuś nie żyje odszedł 15.11.2011…



15.11.2011
Dziś Maciusia, Pikuś i Malutki pojechały na przegląd do lecznicy.
Maciusia dostała kroplówki podskórnie i leki do jedzenia. Ona baaardzo ładnie je, więc podawanie wszelkich leków doustnych nie jest żadnym problemem.
Malutki przeszedł sanację jamy ustnej, dostał leki i ładnie się wybudził.
Pikuś niestety nie opuści już lecznicy. W trakcie sanacji jamy ustnej został uwidoczniony nowotwór podniebienia, zagłębiający się w kierunku przełyku. Zmiana typowa dla nowotworów złośliwych o charakterze czerniaka. Z ciężkim sercem zdecydowaliśmy o uśpieniu tego kotka.
10.11.2011
Malutki, Pikuś i 17 letnia Maciusia były w lecznicy i miały pobraną krew na badania, czekamy na wyniki, oby były dobre- wtedy będzie mozna pousuwać zepsute ząbki. Natomiast buraski – Maciek i Mrruczek są zdrowiutkie i zostały zaszczepione:
Buraski zaszczepione i cięęęęężkie

Maciusia wcina w lecznicy i pilnuje swojej miski

Malutki, przerażony w lecznicy

Pikuś- jedno oczko brązowe, drugie zielone- i równie przerażony…

Pani doktor tak napisała po obserwacji kotków w lecznicy:
Dziś poznałam dokładniej trójkę kotów, które były na noc w lecznicy. Dopiero przy obcowaniu z nimi dotarło do mnie jak wielkim dramatem będzie dla nich ta zmiana. Maciusia dostawała szału, przy każdej próbie zbliżenia i dotknięcia. Stres odreagowuje agresją. Na szczęście miała apetyt jak smok. Chłopcy Pikuś i Malutki chowali się pod kocami, nie chcieli jeść ani pić, kulili się i chcieli zniknąć. Mam spore obawy, czy te koty poradzą sobie z sytuacją, która je czeka. To będzie naprawdę dramat – dzisiaj to zobaczyłam.
Jeśli ktokolwiek rozważa myśl o pomocy któremuś z tych kotów, to proszę w ich imieniu o DT. One sobie nie poradzą.
Jeden z kotów Pani Franciszki, Leonek znalazł dom we Wrocławiu u Bereniki i od wczoraj 11.11.2011 już w nim mieszka:
Leonek jest już u mnie. Myślę, że taką ładną datę jego przybycia (11.11.2011) możemy uznać za dobrą wróżbę.
Ponieważ niedługo przeprowadzamy się do naszego pierwszego mieszkania na ul. Leonarda da Vinci, zmieniliśmy imię naszemu pierwszemu wspólnemu kotu na Leonard w skrócie Leo.
Leo na razie zabunkrował się pod łóżkiem i wychodzi tylko na szybciutkie obchody na ugiętych łapkach. Widać, że się boi i na pewno tęskni. Mam nadzieję, że powolutku uda nam się wynagrodzić mu stratę kochającego domu.
Chciałam ogromnie podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc kotom p. Franciszki i dziewczynom, dzięki, którym Leo do nas dojechał.
Pani Franciszka – pożegnanie z Leonkiem…smutno



6 kotów Pani Franciszki nadal bez domów….
Czasu jest coraz mniej…
Właściwie czasu już nie ma…
Pani Franciszka juz nie mieszka w swoim domu – przeprowadzka odbywa sie w ten weekend…
Wynegocjowała jedynie możliwośc przebywania tam kotów przez najbliższy tydzień- póltora, ma do nich przychodzić…


