Ludwik [*] odszedł za Tęczowy Most
Aktualizacja: 13.02.2013 r.
Nie tak miało być :( Miało być tylko lepiej… ba, przecież było lepiej, poprawiły się wyniki, Ludwik zaczął jeść, przytył. Już myślałyśmy o szukaniu najlepszego domku na świecie, bo taki mu się należał. Ludwiś miał dopiero 2 lata, czyli przed nim było jeszcze wiele lat kociego życia. Niestety stało się coś, czego w ogóle nie brałyśmy pod uwagę, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, nie udało się kotusia uratować .
Wszystkim za wsparcie zarówno finansowe jak i duchowe – Bardzo, Bardzo Dziękujemy.

Aktualizacja 21.01.2013 r.
Ludwiś zdrowieje :)
Po kolejnych badaniach krwi wyniki wątrobowe wyszły już nie takie przerażające, jeszcze są podniesione ale przecież organizm się tak z dnia na dzień nie naprawi. Jeszcze jest anemia, ale już mniejsza, teraz największym problemem jest poważny stan zapalny w pyszczku, ale temu też poradzimy. Chłopak dostał już celowany antybiotyk i czekamy na efekty, przytył trochę, to już nie sama skóra i kości – organizm się powoli odbudowuje.
Jednym słowem – droga do nowego domu coraz krótsza.
Bardzo dziękujemy za wpłaty na Allegro, to dzięki nim Ludwik ma zapewniona opiekę weterynaryjną na najwyższym poziomie
Nie wiemy jak naprawdę ma na imię :( Ludwikiem został na potrzeby lecznicy do której w kiepskim stanie przywiozła go karmicielka. Historii jego krótkiego, góra dwuletniego życia też nie poznamy, możemy się tylko domyślać, że jest taka jak wielu porzuconych kotów… bo Ludwik jest na 1000 % kotem domowym. Został nawet wykastrowany, ale widać znudził się właścicielom i wylądował na ulicy. Na jednym z osiedli znalazł ‘’stołówkę’’ i dzielnie się meldował na każde karmienie, trwało to kilka miesięcy aż któregoś dnia Ludwik się nie pojawił, ta nieobecność trwała jakieś 3 tygodnie. Nie wiadomo co się z nim działo przez ten czas, podejrzewamy tylko że, może został gdzieś zamknięty. W każdym bądź razie, Ludwik wrócił w strasznym stanie, był bardzo wychudzony, sama skóra i kości. Karmicielka nie zostawiła kota w potrzebie i postanowiła szukać pomocy w fundacji .Tym sposobem Ludwik znalazł się pod naszą opieką. Po obejrzeniu przez lekarzy i wykonaniu szeregu badań okazało się że, Ludwiś ma chorą wątrobę. W chwili obecnej kotek jest leczony, coraz lepiej wygląda, ale wiadomo że wątroba nie zregeneruje się za pstryknięciem palca i jego rekonwalescencja będzie jeszcze długo trwała i będzie kosztowna.
Oprócz kasy na leczenie Ludwisiowi bardzo przydałby się kochający domek, w którym na pewno szybciej wróciłby do całkowitego wyzdrowienia. W tej chwili mieszka w suszarni, miejscu mało miłym i przytulnym, ale chociaż bezpiecznym z pełna miską.
Bardzo Państwa prosimy o pomoc finansową. Pełna sakiewka pozwoli na porządne leczenie chłopka, co otworzy mu drogę do nowego, dobrego domu.
Ewentualne wpłaty prosimy kierować na nasze subkonto:
konto do wpłat – UWAGA!!! Zmiana numeru rachunku!!!
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
Z dopiskiem Ludwik z suszarni
lub zakup cegiełek na naszej aukcji: http://allegro.pl/show_item.php?item=2941471972
Dziękujemy!


![Ludwik [*] odszedł za Tęczowy Most](https://kotylion.pl/wp-content/uploads/2013/01/ludwik.jpg)

