Łatek w nowym domu!
Aktualizacja: 16.04.2013 r.
Pod koniec marca Łatek pojechał do swojego nowego domu, do Wrocławia. To było dla niego ogromne przeżycie: zamknięcie w kontenerku, nowa osoba u boku, zgiełk dworca i podróż pociągiem, a na sam koniec nowe miejsce i nowy dom. Łatek był przerażony. Pierwszego dnia nie wychodził z za kanapy. Później przełamał swój strach, ale niestety pojawiły się problemy z kuwetą… I nie było wesoło. Ale nowa opiekunka była bardzo wyrozumiała i cierpliwa. A my podsuwaliśmy wszelkie możliwe pomysły. Ale to jednak stres był główną przyczyną i jak zwykle czas okazał się być najlepszym lekarstwem.
Łatek już chyba zrozumiał, że to jest jego nowe miejsce na ziemi. Najbardziej uwielbia wylegiwać się w swoim koszyczku na parapecie i swoim domku, przed wejściem do którego najpierw dłuuugo ugniata:)
Trzymaj się Łatku i kuwetkuj pięknie!:)

Aktualizacja: 13.03.2013 r.
Narodzony na nowo Łatek ma się całkiem nieźle. Pod bacznym okiem Pani Krystyny wiedzie spokojne życie rozpieszczanego kota;)
W niedzielę byliśmy na wizycie kontrolnej w lecznicy i niestety okazało się, że stan zapalny dziąseł nawaraca. Najczęstszą przyczyną takiego nawracającego zapalenia dziąseł jest plazmocytarne zapalenie jamy ustnej. Zazwyczaj takie schorzenie, po wielu nieudanych próbach leczenia, kończy się niestety usunięciem ząbków, co likwiduje stan zapalny i przynosi ulgę kotu. Łatek zostanie poddany jeszcze jednej próbie wyleczenia – terapii hormonalnej, która jest nową metodą leczenia tego schorzenia.
A Domek Łatka czeka i już nie może się doczekać na jego przyjęcie:)
Aktualizacja: 4.03.2013 r.
Łatek skończył już swój pobyt w lecznicy i zamieszkał w domu tymczasowym. Dziąsełka zostały podleczone i nie ma już stanu zapalnego. Łatek został też solidnie odpchlony, bo miał na sobie wielu lokatorów. Było też kąpanie i śmiało można powiedzieć, że Łatek narodził się na nowo:) Wraz z nowym życiem pojawił się też domek:) Już niedługo Łatek pojedzie do siostry Eli, która adopotowała od nas Silverka. Ta widomość cieszy nas najbardziej – Łatek bedzie miał wreszcie swoje miejsce na ziemi! Bo to aż niewiarygodne, aby taki miziasty kot błąkał sie po ulicy. Zobaczcie sami, jaki on rozkoszny:
23.02.2013 r.
Łatek pojawił się na osiedlu jesienią. Podbiegał do przechodniów, kręcąc ósemki wokół nóg, kładł się na chodniku pokazując brzuszek gotowy do głaskania. Skąd się wziął tak nagle, z dnia na dzień? Przecież to domowy kot, który doskonale wie, jak obcować z człowiekiem i do czego służą jego kolana. A mimo to znalazł się na dworzu zdany tylko na siebie… i nikt go nie szukał… Łatek szukał wiec sam z nadzieją, że wreszcie jakiś Duży go zabierze do ciepłego domu i będzie jak dawniej… Niestety przechodnie pędzili zajęci swoimi sprawami, przystawali na chwilkę pogłaskać tego sympatycznego kawalera i tyle… Szli dalej, zostawiając Łatka…
Zaczęło się rozbić coraz zimniej i Łatek zamieszkał w piwnicy wraz z innymi kotami, ale wciąż krążył po osiedlu zaczepiając ludzi.
Gdy przyszła zima Łatek niestety musiał opuścić piwnice, bo inne koty najwyraźniej nie chciały jego towarzystwa i zaczęły go przepędzać. Musiał szukać schronienia gdzieś indziej. I tak biedak tułał się po osiedlu, dokarmiany rzez przypadkowych ludzi… spał pod samochodami… w komórkach… Ale wciąż pełen nadziei wybiegał do przechodniów…
Któregoś zimowego wieczoru ktoś zlitował się nad tym przemiłym kotem i wpuścił na klatkę schodową. Łatek był bardzo brudny i podziębiony i widać było, że ma już dosyć tej tułaczki na mrozie. Trafił do lecznicy, gdzie okazało się, że ma straszny stan zapalany w pyszczku, co na pewno utrudniało mu jedzenie. Jest też przeziębiony i osłabiony. Jeszcze kilka dni na mrozie i nocy spędzonych pod samochodami, a Łatek mógłby być w naprawdę kiepskim stanie. Ratunek przyszedł w porę.
Obecnie Łatek przebywa w lecznicy, gdzie dochodzi do siebie. Miał pobraną krew i wszystkie potrzebne badania. Dostaje również leki i wysokoenergetyczne jedzenie. Jest już bezpieczny i szczęśliwy bo ma blisko siebie ludzi, którzy się nim zajmują, głaszczą i rozmawiają. Łatek podstawia cały czas główkę do mizania, pokazuje brzuszek i mruczy szczęśliwy. Mamy nadzieję, że szybko wróci do formy i znajdzie fantastyczny dom, taki już na zawsze, którego nigdy nie straci.
Jeśli Ktoś chciałby pomóc Łatkowi by mógł zdrowieć i mieć pełny brzuszek, będziemy bardzo wdzięczni za każdy grosik wsparcia. Wpłat można dokonywa na nasze konto w Vivie!
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
A jeśli jesteś zainteresowany przyszłą adopcją Łatka napisz do Marty: [email protected]











