Makary nareszcie w swoim domku:)

Aktualizacja: 3.05.2013 r.

Makary wreszcie się doczekał! W miniony poniedziałek pojechał do SWOJEGO domu.
Domek jest świadomy i wie, że Makaronikowi będzie trzeba przecierać buźkę – nie było to żadną przeszkodą w adopcji. Przeprowadzka szykowała się już od jakiegoś czasu, ale nic nie zdradzaliśmy, aby nie zapeszać. Nowi przyszli Opiekunowie odwiedzali w tym czasie naszego Makaronika i widać było, że chłopak ich zaakceptował, bo popisom nie było końca:)

Kopia (2) makar5

Aktualizacja: 15.04.2013 r.

Makary wciąż przebywa w lecznicowym hoteliku. I nikt o niego nie pyta…

W zeszłym tygodniu Makary miał przeprowadzony zabieg chirurgicznej próby udrożnienia kanalików nosowo-łzowych, w trakcie którego okazało się, że zostały wytworzone niefizjologiczne kanaliki, którymi łzy przedostają się w oku lewym – za gałkę oczną, a w oku prawym – w okolice trzeciej powieki. Dokładniej mówiąc – Makary ma niedrożne kanaliki nosowo-łzowe. Długotrwała infekcja, która przechodził w schronisku od maleńkości, spowodowała, że kanaliki zupełnie się zarosły (zrosty pozapalne).

Makary może żyć w ten sposób w pełnym komforcie. Nie jest to dla niego bolesne i nie przeszkadza mu w normalnym funkcjonowaniu.
Jedyny zabieg jakiego będzie wymagał – to wycieranie buzi. I tyle. Nic wielkiego.
Makary jest bardzo grzecznym kotkiem i dzielnie znosi te codzienne czynności. Znamy nawet takie kotki, które same przychodzą do swoich opiekunów, jakby chciały pokazać, że trzeba wytrzeć buzię. Nie jest to więc nic strasznego i mamy nadzieję, że nie będzie to stanowiło żadnej przeszkody w przyszłej adopcji Makarego.

Pamiętajcie, w sprawie adopcji Makarona, prosimy kontaktować się z Martą: [email protected]

Aktualizacja: 9.04.2013 r.

Tak bardzo się cieszyliśmy. Chyba przedwcześnie…
Potencjalny domek przemyślał dokładnie sprawę adopcji i szczerze przyznał, że jednak nie czuje się na siłach, by przyjąć pod swój dach nowego członka rodziny. Ale cieszymy się, że zrobił to teraz i powiedział szczerze o swoich wątpliwościach, jeszcze przed adopcją.

Mamy nadzieję, że do Makarego wreszcie los się uśmiechnie. To taki pogodny młodzieniec. Uwielbia noszenie na rączkach – nie wyrywa się, tylko przytula całym sobą. Można go tak nosić i nosić, aż ręce zdrętwieją:) Ale na zabawy i gonitwy też znajduje czas:) Lubi też inne koty i psy. Nie ma w nim żadnej agresji – byłby idealnym kandydatem na dokocenie, czy do domu z małym dzieckiem. Makary to ideał!
A że oczka mu łzawią i trzeba buźkę czasem wytrzeć – to chyba żaden problem. Jemu w niczym to nie przeszkadza, więc w czym miałoby przeszkadzać nam?

Sami zobaczcie jaki Makary jest rozkoszny:

W sprawie adopcji Makarego – piszcie do Marty: [email protected]

Aktualizacja: 4.04.2013.

Makary, zwany przez nas żartobliwie Makaronem, wciąż przebywa w lecznicowym hoteliku. Na początku był bardzo przerażony, ale dość szybko odnalazł się w nowym miejscu. Oczka nadal trzeba przemywać, ale są momenty, że jest lepiej. Prawdopodobnie herpeswirus będzie się ujawniał Makaremu już zawsze przy np. spadkach odporności. Ale przemywanie oczu i szybka reakcja pozwoli złagodzić jego objawy.

Jest też dobra wiadomość, a nawet bardzo dobra! Makary po weekendzie przeprowadza się do swojego domu!
Trzymajcie kciuki za szybką aklimatyzację!

27.03.2013 r.

Makary ma ok. 9 m-cy. Urodził się w czerwcu i jako 6tygodniowy kociak trafił do schroniska. Nie miał szczęścia i nikt go w porę nie wypatrzył. Inne kociaki szły  do domków, a on nie…
Troszkę chorował – przyplątał się koci katar, którego leczenie w warunkach schroniskowych szło opornie. Do tego wszystkiego Makary stwierdził, że człowiek nie jest mu do niczego potrzebny i nie szukał z nim bliższego kontaktu. A takiego kota nikt już nie chciał…
I tak wyglądało jego dotychczasowe życie…

Ale jakiś czas temu Makary się przełamał i zrobił się z niego miziasty kotek, może trochę nieśmiały ale lubiący głaskanie – zwłaszcza po brzuszku. Niestety jego oczka wciąż były zaropiałe i załzawione, co nie zachęcało do jego adopcji… Ludzie przychodzili, a Makary czekał i czekał… i wciąż nikt go nie chciał…

Postanowiliśmy zabrać Makarego pod swoją opiekę – wyleczyć przewlekłego herpeswirusa i znaleźć kociakowi prawdziwy dom.  Zasłużył sobie na to. Tyle już się wyczekał biedaczek. A jest naprawdę przemiłym kotem, który głośno mruczy  przy głaskaniu i pokazuje brzuszek, gotowy do smyrania.
Musimy tylko wyleczyć jego biedne oczka… a potem powinno już być z górki:)

Makary przebywa obecnie w lecznicowym hoteliku, gdzie ma bardzo dobrą opiekę. Dostaje antybiotyk i kropelki do oczu. Do tego kilka razy dziennie ma przemywaną buzię, ponieważ cały czas  z oczu wypływa ropna wydzielina. Makary jest bardzo dzielny i grzecznie poddaje się tym zabiegom. W ogóle nie ma w nim agresji. Godzi się na wszystko – chyba rozumie, ze to dla jego dobra:)

Gdyby Ktoś zechciał wesprzeć leczenie tego dzielnego młodzieńca – Makarego, będziemy wdzięczni za każdy grosik wsparcia.

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto w Vivie!:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa

Mamy nadzieję, ze ten przemiły młodzieniec szybko się wyleczy i los się wreszcie do niego uśmiechnie:)

W sprawie przyszłej adopcji Makarego, można kontaktować się z Martą: [email protected]