Nie kot, a buldożka – Buba, Bubulka… [’]
30.09.2013r.
Zgasło nasze słoneczko…
Buba, Bubulka, sunia, której nie dało się nie kochać. Podbijała wszystkie serduszka. Te małe, te duże, wszystkie. Miała w sobie jakiś magnez, dar. Wystarczyło ją poznać by polubić, pokochać. Zapadała w pamięć. Często o nią dopytywali sąsiedzi, pozdrawiali ją znajomi. Mała niepozorna buldożka. Karaczan…

Jestem pewna, że to Lukrecja ją do nas przysłała. Tak bardzo ją przypominała i z budowy ciała i z zachowania. Permanentna szczajówa. Trafiła do nas 30 lipca 2009r. z forum buldożkowego, na dom tymczasowy. Chociaż przyszła na świat w legalnej hodowli odsprzedano ją na zwykły rozród i tak 3 lata swojego życia spędziła w spartańskich warunkach pseudohodowlanych. Uczyliśmy ją świata. Nie znała niczego. Potrafiła medytować nad źdźbłami trawy czy listkiem… nie znała niczego. To było dla niej jak nowe życie, które z dnia na dzień stawało się jej, przestawała się bać i po mału wyłonił się jej prawdziwy, buldozi charakter.
Była stworzona do kochania, do wygodnego życia, uwielbiała być głaskana, miziana, w centrum uwagi. Pożeraczka kabli – ile rzeczy nam odgryzła od prądu, nie zliczę. Ile wyrządziła szkód. Nienawidziła zostawać sama w domu, mimo, że z psami – o nie. Chciała być z ludziem. Zamknięta chociaż na godzinę wypełniała się niszczycielską siłą i koniec – gryzła swoimi krzywymi zębami siejąc spustoszenie.
Ostatni rok z małą przerwą spędziła u Ani, bo ja po szpitalach, a Bubulka sama w domu? No nie. To u niej poznała co to być rozpieszczoną jedynaczką. Pokochała to życie. Śmieliśmy się, że co to będzie, jak wróci do domu po moim przeszczepie jak tu dwa inne bulwoludki. No nie zniesie ich! Jak to? Hrabianka może być tylko jedna!
Kochała spać, nienawidziła długich spacerów. Bycia psem nauczyła ją Lolka. Od kiedy przybyła Bubulka zrobiła się aktywniejsza. Chciała być ta pierwsza. Nawet nosiła patyki na spacerze, a my cieszyliśmy się jak wariaci, ze się bawi. U Ani miała swoją kocią myszkę, którą ciumkała. Uwielbiała kąpiele słoneczne, im słońce mocniej grzało tym lepiej. Za to zimna nienawidziła. Jak tylko temperatura spadała poniżej 5 stopni na plusie, trzeba było ją ubierać by wyszła choć na krótki spacer. Śmiałam się, że Bubulka to musi mieć zarówno jesionki jak i zimówki.
W tym roku uciekła przed zimą…
Zdjęcia, wspomnienia… Zostanie tu z nami na zawsze, w naszych sercach.
Dziękuję wszystkim tym, którzy jej pomagali – Ani najbardziej, bo oddała jej także swoje serce… Żyła dzięki wielu ludziom, dzieki którym mogliśmy pokazać jej normalny świat. Była i będzie nierozerwalną częścią naszej rodziny. Nauczyła nas tak wiele… i pobiegła…
Aktualizacja: 18.03.2013 r.
W sobotę Bubulka powróciła już do domu – po półrocznej nieobecności jesteśmy w końcu całą rodziną w komplecie! (Buba i Lolcia musiały być na „koloniach” u naszych przyjaciół bo ja od pół roku byłam intensywnie hospitalizowana). Leki, które Buba dostaje (hormon tarczycy i obniżającym fosfor) unormowały parametry krwi Bubulki – jest to ogromny sukces Pani Doktor Ani, której bardzo gorąco dziękujemy za wspaniałą opiekę nad Bubką! Na początku marca więc Bubulka przeszła operację skracania podniebienia i powiększania dziurek od nosa, dzięki której kolejne upalne lato nie będzie już dla niej udręką (niestety w poprzednie Bubulka aż 3 razy straciła przytomność z powodu niedotlenienia). Operacja udała się i dzięki temu Bubcia oddycha jak nowonarodzona! W ogóle nie chrapie i nie męczy jej spanie na brzuszku czy wchodzenie po schodach. Przy okazji operacji panie Doktor wyczyściły także Bubie ząbki i usunęły te, które do niczego już się nie nadawały a także wycięły z pachwiny narośle, które okazały się być nowotworem – całe szczęście niezłośliwym. Bubulka jest teraz jak nowonarodzona! Dzięki odpowiedniej diecie odzyskuje radość życia i czuje się świetnie! Jest taka odmłodzona – zupełnie nie widać po niej, że jeszcze 3 lata temu siedziała w klatce w strasznej pseudohodowli – teraz to zupełnie inna sunieczka. Do końca życia będzie musiała przyjmować zarówno leki na niedoczynność tarczycy jak i obniżające fosfor i pomagające przyswajać wapń oraz być na weterynaryjnej niskofosforowej diecie.

Aktualizacja: 11.01.2013 r.
Dzięki wielkiej pomocy wszystkich, których poruszył los naszej małej Bubulki, udało się nam zakupić dla małej bardzo drogi lek, który miał pomóc w obniżeniu poziomu fosforu we krwi. Już po miesiącu brania leku Bubulka ma prawidłowy poziom fosforu! Dzięki dodatkowym lekom sprowadzonym z Francji poziom enzymów wątrobowych Bubki jest również już w normie!!! Leczenie trwa nadal. Nasza Bubunia dostaje dwa razy dziennie hormony tarczycy, jest karmiona o równych porach specjalnym jedzeniem o obniżonym poziomie fosforu, dostaje suplementy wapnia, które pomagają utrzymać prawidłowy poziom fosforu. Nadal niepokoi lekko podwyższony poziom fruktozaminy i malutka ma kolejne badania, które wykluczają ewentualną cukrzycę. Nasza mała istotka jest szykowana do zabiegu operacyjnego. Niestety musi mieć wykonaną sanację jamy ustnej, która usunie źródło bakterii, które mogą obciążyć nerki i serce malutkiej. Lekarz chciałby również pomóc w dotlenieniu tkanek psiaka wykonując skrócenie podniebienia miękkiego i plastykę skrzydełek nosowych. Bubunia ma na grzbiecie również małą brodawkę, która zostałaby przy okazji usunięta. Wszystkie zabiegi malutka znosi bardzo dzielnie co napawa nas dumą. Prosimy o dalszą pomoc dla naszej dzielnej Bu, która ma szansę funkcjonować jak zdrowy psiak dzięki Państwa pomocy.
21.11.2012 r. Buba trafiła do nas 30.07.2009 na dom tymczasowy. Sunia przez 3 lata swojego życia służyła do rozrodu – miejsce, z którego trafiła to maleńki kojec, gdzie psy spały na gołej ziemi i były karmione resztkami. Facetowi zależało tylko na pieniądzach – Buba rodziła raz za razem – niestety po kolejnej źle zrobionej cesarce „zużyła się” w tym temacie i facet zgodził się ją oddać. Sunia trafiła do nas w bardzo złym stanie psychicznym i fizycznym. Przede wszystkim była bardzo wycofana i bała się wszystkiego – nie znała normalnego życia, nie wiedziała co to trawa, wąchała ze zdziwieniem liście. Nie miała mięśni – po przejściu 200metrów była już tak zmęczona, że musiała się położyć. Nie była w ogóle wyprowadzana na spacery, żyła tylko w tej swojej klatce. Bała się wszystkiego – każdy dźwięk był dla niej obcy, nie potrafiła jeść psiego jedzenia, była zahukana do tego stopnia, że bała się nawet dzieci, kuliła się przed wyciągnięta ręką. Nie potrafiła się także załatwiać na dworze – zupełnie nie rozumiała po co na ten dwór wychodzi – swoje potrzeby załatwiała w mieszkaniu i tylko wtedy, kiedy nikt jej nie widział. Fizycznie także była bardzo zaniedbana – była silnie zarobaczona, bardzo wychudzona, miała grzybicę i świerzbowca usznego. Miała także ropomacicze. Udało się ją wyleczyć dzięki ogromnemu zaangażowaniu naszych Pań Doktor. Ratowanie jej psychiki trwało dużo dłużej. Po 3 miesiącach u nas zadecydowaliśmy, że pies u nas zostanie – głównie ze względu na jej brak umiejętności zachowania czystości. Sunia załatwiała się tylko w domu – wszyscy chętni rezygnowali wiedząc o tym. Poza tym baliśmy się, że nawet jeśli będą chęci – szybko się wyczerpią i braknie cierpliwości. Rok czasu zajęło nam odratowanie jej psychiki i nauka czystości – sunia jeździła z nami wszędzie, pracowała z moim mężem i poznawała świat. Nauczyła się kochać i być kochaną. Do tej pory suni zdarza się załatwić w domu, ale wiemy, że i tak zrobiła ogromny postęp. Jest to zupełnie inny pies – biega, na swój sposób bawi się patykiem (trzeba chwycić patyk i z nim uciekać a wtedy ona go goni), śpi na kanapie, przytula się i wystawia brzuch do głaskania. Otworzyła się na ludzi, nie ma lęków (choć niektóre zachowania, np. to, że kładzie się i kuli ze strachu wciąż pozostały). Ufa i kocha no i potrafi się uśmiechać. Ma 7 lat i wydaje się być z nami szczęśliwa. Jest jedną z 8 naszych zwierząt gdyż mamy także 5 kotów – wszystkie są przygarnięte z ulicy oraz 2 inne psy – także buldożki z adopcji. Od wakacji 2 z moich psów przebywają na „koloniach” u moich przyjaciół – to dlatego, że i mnie przyszło chorować i kolejne miesiące spędzam na intensywnych hospitalizacjach. Mój mąż pracuje po 12 godzin i nie dałby rady zajmować się należycie dziewczynami – pomogli mi bliscy i dziewczyny maja super opiekę. Od tygodnia Buba – która jest pod opieką Ani – zaczęła się dziwnie zachowywać. Ania z racji swojego zawodu zrobiła jej wszystkie możliwe badania i okazało się, że Bubka jest bardzo chora. Prawdopodobnie jedną z tych chorób nabyła genetycznie, reszta zapewne jest wynikiem wieloletnich zaniedbań. Buba potrzebuje badań krwi, leków, które są bardzo kosztowne i opieki medycznej, na którą nas opiekunów po prostu nie stać. Oto opis lekarza weterynarii, pod opieka której jest Bubunia: „Buba ma niedobór hormonów tarczycy, podwyższoną fruktozamine, czyli możliwa cukrzycę, podrażnioną wątrobę, zaburzenia w ilości białek we krwi i zbyt wysoki poziom fosforu, przy niedoborze wapnia. Całość składa się na niedoczynność tarczycy, ale musimy to zróżnicować z chorobami przytarczyc. Bubulinka będzie dalej diagnozowana – to są dość drogie badania. Największym problemem jest dla nas w tej chwili zabójczo wysoki dla organizmu poziom fosforu. Najlepszym i najbezpieczniejszym lekiem na to jest renagel, którego zapas na około 2 lata (najmniejsze opakowanie), kosztuje ponad 1000 zł (tysiąc złotych). W tej chwili Agata podarowała Bubie zapas na 40 dni. Oprócz tego konieczna jest dieta niskobiałkowa i niskofosforowa.”
Gorąco proszę wszystkich Państwa o pomoc – dla nas to kwoty po prostu nieosiągalne – a przecież nie powiem Bubie – przepraszam, ale nie stać nas więc nie możemy Ci pomóc. Ta sunia tyle już przeszła i kiedy w końcu świat zaczął się do niej uśmiechać, kiedy poznała co to normalność, kanapa i ciepły dotyk ludzkiej ręki, kiedy poznać co znaczy być kochaną – los doświadczył ją chorobą.
Proszę o pomoc dla Bubulki, każda, nawet najmniejsza kwota to szansa by dalej ją diagnozować i leczyć, szansa, by zabezpieczyć drogi lek i móc wspomagać ją odpowiednią dietą – proszę, pomóżcie pomóc Bubie.













![Nie kot, a buldożka - Buba, Bubulka... [']](https://kotylion.pl/wp-content/uploads/2012/11/bubulka-dziekuje.jpg)
