Pani Barbara i Jej pożegnanie – wszystkie koty w domach!
Aktualizacja: 08.10.2013
Długo nic nie pisaliśmy o zwierzętach pani Barbary. Nadrabiamy zaległości.
Sms od Emilii, córki P. Barbary – Pani Barbara jest w szpitalu Bonifratrów – to właściwie hospicjum… Szacik znalazł dom w Łodzi i p. Emilia może go odwiedzać. Aron – mimo że zdziwiony nową sytuacją – wyleguje się na kanapie przy kaloryferze w służbowym pokoju p. Emilii, co w jego wieku jest jak najbardziej wskazane.
Tak więc to już koniec akcji. Więcej nie możemy pomóc ani Pani Barbarze, ani Pani Emilii.
22.09.2013: Dwa ostatnie koty do adopcji – Sara i Czarek – dziś trafiły do nowego domu.
Został Aron (pies) i Szacik – ale one razem z p. Barbarą się przeprowadzają do pokoju w hotelu pracowniczym Pani Emilii. Aron jest już prawie niewidomy, będzie mu ciężko przystosować się do nowych warunków, do tej pory był psem „podwórkowym” a teraz zamieszka w jednym pomieszczeniu, ale to chyba i tak lepsze dla niego, niż zmiana domu. Szacik natomiast zostaje, bo Pani Barbara zwyczajnie nie przeżyje rozstania z ostatnim kotem ze swojego stada…
Nie pisałam Wam, ale ja tam byłam. W domu u Pani Barbary. I widziałam jak ta prawie niewidoma kobieta rozpoznaje koty, dotykając ich futerek. Jak panuje nad Aronem, który w końcu nie jest maleńkim pieskiem i jak on ją kocha. Jak ona płacze, że musiała oddać te koty i jednocześnie mi dziękuje, że mają swoje nowe domy. Jakbym nie wiem co zrobiła
Mam nadzieję, że moich zwierząt nigdy to nie spotka. Ani mnie.
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc i wsparcie.
Aktualizacja: 09.01.2013
W minioną niedzielę dwa kolejne koty – Kalinka i Smerfik – pojechały do własnego domu do Krakowa. Króciutka relacja z domu:
Na razie okopały się w kątkach, jedno w szafie, drugie za sofą i czekamy. Smerfik jest miziakiem maksymalnym, już mi się udało wydobyć go zza kaloryfera i wygłaskać porządnie -> dostałam mruczando i baranki Nastąpił oczywiście powrót w kąt, ale nie jest źle. Kalinka za to jest potwornie zestresowana i głaskanie mogę sobie pod tramwaj podłożyć, powolutku, będziemy przełamywać lody i zakopywać dołki
Dodam tylko, że koty są przepiękne i nie mówię tego dlatego, że moje ;)
Na własne domy wciąż czekają: Sara, Szacik i pies Aron…
Aktualizacja: 11.12.2012
Cztery koty p. Barbary we własnych domach – to niewiarygodne, ale aklimatyzacja przebiegła bez żadnych problemów. Kolejna dobra wiadomość to to, że na transport w daleką drogę czeka też Franciszek :) Nie śpieszy się z adopcją, pomału, pomalutku, w końcu i Franek pojedzie. Trzymamy za to wszyscy kciuki.
Najbardziej martwi mnie Aron, nikt nie pyta o 10-letniego psa :(
Aktualizacja 28.11.2012
To niewiarygodne, ale kiedy Iwona dowiedziała się, że Ramzes i Delfin to kumple od wielu lat – postanowiła przygarnąć i Delfinka :) Do tego znalazła domek u swojej przyjaciółki dla Dżina!!! Pani Emilia, córka Pani Barbary, dysząc, śmiejąc się i płacząc jednocześnie zdawała mi relację przez telefon :) Obaj chłopcy pojadą do swoich nowych domów w niedzielę. A na wydarzeniu na FB można już oglądać zdjęcia Ramzesa i Misi w nowym domu :)
Aktualizacja 26.11.2012
Dzięki ogólnopolskiej akcji Misia i Ramzes są już w nowym domu w Warszawie :) Zamieszkały z Iwoną, która zapewni im spokojną emeryturę. Bardzo, bardzo dziękujemy w imieniu swoim i Pani Barbary.
10.11.2012 r.
Dostaliśmy list. Bardzo smutny list…
Pożegnanie przyjaciół
Mam 61 lat, całe życie kochałam zwierzęta, te duże i te małe. Z powodu miłości do nich o 24 lat jestem wegetarianką.
Zawsze chętnie pomagałam naszym ‘braciom mniejszym” i dla tego na przestrzeni ostatnich lat w moim domu mieszkało 18 kotów i nawet 2 psy. Obecnie jest 10 ślicznych, zdrowych, wysterylizowanych dorosłych kotów i jeden miły pies.
Niestety nie ominęła mnie choroba nowotworowa, a na domiar złego właściciel domu, w którym mieszkam wraz z moimi zwierzakami wypowiedział mi prawo przebywania w mieszkaniu i wspólnie mamy je opuścić do kwietnia 2013 r. Do dziś mimo prób i poszukiwań nowego mieszkania nie udało się go znaleźć, aby sobie i zwierzętom zapewnić dach nad głową.
Taka właśnie sytuacja nie pozwala mi dalej opiekować się moimi małymi przyjaciółmi.
Zostało mi parę miesięcy życia. Szukam dobrego domu dla nich, aby swoją „kocią emeryturę” mogły przeżyć z życzliwymi ludźmi
Jeśli możesz pomóc tym bliskim człowiekowi istotom, zadzwoń:
606 928 445 lub 509 109 457
Bardzo chcielibyśmy pomóc tym zwierzętom i Pani Barbarze. Dlatego mimo iż aktualnie adopcje zwierząt można policzyć na palcach jednej ręki – przedstawimy biedaków, którzy tracą dom. A Pani Barbarze życzymy przede wszystkim zdrowia i siły.
Aron – WCIĄŻ CZEKA NA DOM!

Mam 10 lat. Moje psie futro jest maści kremowo- beżowej. Potrafię słuchać ludzi, lubię ich towarzystwo, zabawy i spacery. Moją słabością jest dobry apetyt – co widać. Moja pani znalazła mnie na ulicy za co oddałem jej swoje psie serce.
Dżino – we własnym domu :)

Mam 15 lat, maści złotej lub inaczej rudej. Mam tez dusze arystokraty, matka moja była persem, ojciec jest nieznany. Nie lubię „dachowców”. Moje futerko trzeba czasem uczesać, choć nie jest długie, typowe dla persów.
Czarek – we własnym domku razem z Sarą

Mam 3 lub 4 lata. Jestem całym czarnym, dumnym i wręcz pięknym kotem o zielono brązowych oczach. Będąc młodym kotem wprowadziłem się do naszego domu nie wiadomo skąd. O moje zaufanie trzeba długo zabiegać. Trochę boję się nieznajomych i choć inne koty mi nie przeszkadzają oczekuję od ludzi czułości.
Dzidziuś vel Smerfik – we własnym domu :)

Mam powyżej 10 lat. Moje futerko jest białe z szarymi plamkami. Z natury jestem ostrożny, ale też nie kłopotliwy. Nie wdaje się w kocie awantury lub bójki, lubię cisze i spokój. Przygarnięto mnie z terenów zakładów przemysłowych „Stomil”.
Kalinka – we własnym domu :)

Mam 7 lat. Jestem brązowo bura mała koteczką z dużymi oczami. Czasem lubię pogadać ze swoją panią, ale boję się obcych i potrzebuje dużo czułości.
Szacik – we własnym domu w Łodzi

Mam 6 lat, prążkowany garniturek z białymi plamkami i skarpetami. Nosze się dumnie jak to kotu wypada. Jestem tez zawadiaką, lubię zabawy i figle. Uratowano mnie z palącej się działki.
Ramzes – już w nowym domu u Iwony :)

Mam 15 lat, maść biało czarna. Chętnie witam się kładąc się na plecach i dając brzuszek do głaskania. Moją słabością jest znaczny apetyt.
Misia – już w nowym domu u Iwony :)

Mam powyżej 15 lat. Jestem niekłopotliwa starszą kotką o pręgowanym futerku. Uwielbiam ciepło i lubię dużo spać. Potrzeby fizjologiczne załatwiam w kocim WC, czyli kuwecie.
Franciszek – już we własnym domu :)

mam 4 lata, futerko pręgowane, zbliżone do futra żbika. Ciało moje jest też niezwykle smukłe z bardzo długim ogonkiem. Mam usposobienie szałaputa i lubię spacery na świeżym powietrzu. Potrzebowałbym trochę czasu aby się zaaklimatyzować w nowym domu.
Delfin – we własnym domku :)

Mam 16 lat, maści czarnej z biała plamka na piersiach. Złośliwi ludzie mówią, ze jestem duży ale nic na to nie poradzę, że uwielbiam chrupki.
Sara – we własnym domu razem z Czarkiem

Mam 8 lat. Jestem całą czarną kotką, miła, choć trochę płochliwą. Przygarnięto mnie z terenu szpitala. Boje się trochę złych ludzi. Wymagałabym dużej dozy cierpliwości i dania mi wolnej ręki, no właściwie łapy.
Smutno myśleć, co stanie się z tymi zwierzętami, o których Pani Barbara pisze z taką miłością… żeby choć jeden, choć dwa z nich znalazły domy… wiemy, że to nie są młode, rozkoszne kocięta, ale czy z powodu wieku nie zasługują na dom i szacunek?
Jeśli chcesz pomóc, dać dom stały lub tymczasowy – skontaktuj się bezpośrednio z Panią Barbarą albo z nami przez formularz kontaktowy lub telefon fundacyjny.


