Kocia rodzinka ze Zgierza – Bardzo smutna historia, ale w sumie szczęśliwie zakończona

Kocia rodzinka ze Zgierza - Bardzo smutna historia, ale w sumie szczęśliwie zakończona

Aktualizacja: 02.11.2013

Wszystkie  kociaki trafiły do nowych domów. Wydawało się nam, że dobrych, ale jak się okazuje tylko wydawało…
25 lipca jedna z kotek, Balbinka, trafiła do domu młodych ludzi, jako towarzyszka kilkumiesięcznego kocurka. Bardzo fajny dom, widać, że z wielkim sercem do zwierząt. Przychodziły maile jak mała się aklimatyzuje, jak zaprzyjaźnia się z kumplem, Ewa dostawała zdjęcia kici w pościeli, kici z nowym kolegą. Widać było radość z nowego członka rodziny. Bardzo się cieszyłyśmy, że Balbinka, najmniejsza z rodzeństwa tak fajnie trafiła. Ale do czasu…
Niedawno przyszedł mail: czy możemy przetrzymać Balbinę i jej kumpla przez zimę, bo „państwo” wyjeżdżają na ten czas do Anglii?
Szok, niby jak? Domowe koty „z kanapy” do klatki? – przecież nie mamy innej możliwości… Ewa grzecznie odpisała o możliwości zabrania kotów ze sobą, o hotelach dla zwierząt, o tym, że nie mamy możliwości „przechowania”. I cisza… Minęło kilka dni i przyszła wiadomość, że Balbinkę oddadzą Ewie z powrotem, bo tak jest w umowie adopcyjnej. Jej koci kumpel trafił do babci, bo „przecież ona go znalazła”. No w sumie lepiej niż na ulicę…
To dla nas bardzo trudna sytuacja, bo kolejność: kot na ulicy, kot w klatce, kot w nowym domu jest w pewnym sensie  naturalna – poprawiają mu się warunki bytowe, natomiast kot domowy trafiający do klatki najczęściej popada w depresje i bywa, że stres wywołany taką sytuacja prowadzi do jego śmierci.
Ewa Balbinkę przyjęła, „pani” podpisała zrzeczenie. I co dalej?
Ciężko to nazwać szczęściem, ale równolegle działa się następująca sytuacja, która znałyśmy z zaprzyjaźnionej lecznicy: pani wzięła kota ze schroniska, kot podobno był zaszczepiony, niestety po kilki dniach  odszedł na panleukopenię. Co więcej, choroba zabrała też drugiego kota w domu – rezydenta.
Nikt, kto ma choć minimalną wiedzę o kocich chorobach nie weźmie do takiego domu bez odbycia kwarantanny (w przypadku tego wirusa pół roku) nowego kota. Chyba, że nowy kot jest zdrowy, nie jest maluszkiem i jest dwukrotnie zaszczepiony. W tej sytuacji zagrożenie choroba jest zminimalizowane. Wszystkie te warunki spełniała „nasza” Balbinka. Szybka wymiana telefonów i … tak !!! Pani Edyta weźmie Balbinkę !!! Kotusia tylko jeden dzień, bardzo smutna, musiała spędzić w klatce. Mamy nadziej, że to już ten dom na zawsze, ale nadzieja to jedno, a co przyniesie los to całkiem inna bajka…
Balbinka ma teraz na imię Lili i do zabawy dwie nastoletnie dziewczynki.
LUDZIE, JAK BIERZECIE ZWIERZAKA POD SWÓJ DACH POMYŚLCIE 100 RAZY CZY PRZEZ NAJBLIŻSZE 5,10, 15 LAT BĘDZIE TAM DLA NIEGO MIEJSCE I MIŁOŚĆ.
Zwierzę to nie przedmiot, który jak się znudzi, można wystawić na śmietnik !!!

Podłódzki Zgierz, okolice McDonald’sa.
Jakaś kończąca się budowa czy remont obiektu.
Kto zna okolicę wie, że nie jest to miejsce bezpieczne dla kotów.
W tym wszystkim troskliwa kocia mama z czwórką maluchów – oswojona i dokarmiana przez ochronę. Cała rodzinka zostać tam nie mogła, bo ich krótkie życie skończyłoby  się pod kołami samochodów na ruchliwym skrzyżowaniu i tu wkroczyła pani Marta, która mimo niechęci do kotów ulitowała się nad malcami i zgarnęła towarzystwo do domu. Niestety, jej dwa psy nie były w stanie zaakceptować takiej inwazji „obcych”. Pani rozpaczliwie szukając pomocy, dzięki znajomemu weterynarzowi trafiła do nas, do KOTYliona.
Cóż było robić? No przecież nie odeślemy osoby wrażliwej na krzywdę zwierząt z problemem do schroniska, bo – przynajmniej dla nas, nie jest to miejsce gdzie lekką ręką oddaje się malutkie kociaki.
I tak pod opiekę naszej wolontariuszki trafiły kolejne 4 maluchy i ich mama. Kolejne, ponieważ poprzednia czwórka zgarnięta 3 tygodnie temu jeszcze nie znalazła nowych domów.
Kociaki maja w tej chwili ok. 7 tyg. Są zdrowe,  zostały odrobaczone i odpchlone, za kilka dni czeka je szczepienie, bardzo pilnie potrzebują domu, by zrobić miejsce następnym i następnym… Przecież od tego jest pro kocia fundacja by pomagać…

Malce z mamą zamieszkały w hoteliku KOTYliona, mama – Mania – w najbliższych dniach będzie sterylizowana, dostanie leki na powstrzymanie laktacji i zobaczymy jaki ma stosunek do innych kotów. Jeśli nie będzie zadeklarowaną jedynaczka, to trafi to lokalu KOTYliona by z innymi porzuconymi kotami czekać na nowy dom. Co będzie jeśli się nie dogada z innymi naszymi podopiecznymi?  Nie wiemy … W każdym razie musimy znaleźć dom dla niej i dla jej dzieci.