KOTYlion – pomoc dla podopiecznych przebywających w naszym fundacyjnym lokalu
Rok temu wyremontowaliśmy lokal, który wynajmujemy od miasta. Włożyliśmy w to naprawdę wiele trudu i wszystko zrobiliśmy własnymi rękoma. Pracy było mnóstwo, ale byliśmy bardzo zdeterminowani i to dawało nam siłę do pracy. Nasze zmagania i postęp prac można było śledzić na bieżąco na naszej stronie internetowej: https://kotylion.pl/mamy-lokal-prosimy-panstwa-o-pomoc-w-remoncie/
Apeli o pomoc dostajemy coraz więcej i coraz więcej też bierzemy na siebie. Często brakuje nam już sił do pracy, a tym bardziej miejsca dla nowych podopiecznych. Zaprzyjaźniona lecznica wciąż jest przepełniona, dlatego też nasz lokal stał się tymczasowym domem dla kilku – kilkunastu porzuconych i bezdomnych kotów, których nie mogliśmy zostawić bez opieki . W ciągu ostatniego roku schronienie znaleźli tam: Andrzejek, Maruś i Zbyś, Mała i Duża, Oskar, Wojtuś, Dyzio, Maja, Imbir, Piotruś, Jagódka, Frania, Ania i Hatsu. Dla nich – to tymczasowe miejsce było początkiem ich nowego życia – wszystkie są już w kochających domach stałych. Ale inni nadal czekają.
Teraz one czekają na własne domki, ale adopcje idą bardzo wolno i niekiedy te cudne koty czekają bardzo długo… Robimy wszystko, aby czuły się w naszym lokalu jak najlepiej i by niczego im nie brakowało. Mają drapaki, posłanka, poduchy, budki do schowania się, czystą wodę i zawsze pełną miseczkę. Niestety opieka nad takim stadkiem jest kosztowna – codzienne wizyty, sprzątnie kuwet i zabawy to jest to, co możemy dla nich zrobić fizycznie. Jednak bez wsparcia finansowego lokal zwyczajnie nie mógłby istnieć. Co miesiąc musimy opłacić rachunki za czynsz, energię i śmieci. Do tego dochodzi zakup środków czystości – niezbędnych do normalnego funkcjonowania, zwłaszcza przy takiej ilości kotów. Sporo pieniążków, a właściwie większą część, pochłaniają wydatki związane z zakupem karmy i żwirku.
Przyjmujemy pod opiekę najbardziej potrzebujące zwierzaki, ale to dzięki Państwa wsparciu jesteśmy w stanie pomagać. Jesteśmy Grupą samofinansującą się i działamy w ramach wolontariatu – z potrzeby serca. Za swoją pracę nie pobieramy wynagrodzenia. Zapłatą za trud i ciężką pracę jest poczucie, że to co robimy ma głębszy sens, że dzięki naszym działaniom uratujemy choć jedno życie, choć jedno życie stanie się lepsze, a potem kolejne, kolejne i kolejne.
Możemy to robić tylko dzięki Państwa pomocy.
Prosimy o wsparcie finansowe na cele statutowe. Możemy dać kotom opiekę i miłość, ale tylko dzięki Państwa finansowemu wsparciu możemy im zapewnić pełną miseczkę i tymczasowy dach nad głową.








































