Zwierzaki Magdy – Lola

Zwierzaki Magdy - Lola

Aktualizacja: 23.05.2015

Pod opieką Kotyliona przebywa nadal buldożka Lola – w domu tymczasowym u naszej wolontariuszki.

Skarpeta kotów Magdy przemianowana została na skarpetę Loli. Gdyby ktoś z Państwa zechciał wesprzeć wyżywienie i opiekę wet suni, można przekazywać darowizny na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Bank DnB NORD Polska S.A.

dopisek: Darowizna dla Loli

dziękujemy!

Aktualizacja 20.08.2014

Minął miesiąc, odkąd Madzi nie ma z nami. Jej zwierzęta nadal mają wsparcie Kotyliona.
Ich „skarpeta” wciąż aktualna.

Aktualizacja 10.12.2013 r.

Magda jest związana z KOTYlionem od początku. Jeszcze na długo przed powstaniem fundacji prowadzili z Maćkiem dom tymczasowy dla kotów. Przez ich mieszkanie przewinęło się kilkadziesiąt kocich i psich nieszczęśników. Wszystkim znaleźli wspaniałe domy, z wieloma mają kontakt do dzisiaj. Aktywnie pomagali także kotom wolno żyjącym, Magda była wolontariuszką w schronisku dla zwierząt. Jeszcze w zeszłym roku Magda działała na rzecz KOTYliona z zapałem pomagając w remoncie naszej kociarni – pomimo choroby koordynowała naszą grupą. Magda walczy z nowotworem – obecnie jest przygotowana do drugiego przeszczepu szpiku – pierwszy nie zwalczył choroby. Musi żyć w niemal sterylnych warunkach, więc niestety nie prowadzi już domu tymczasowego, nie jest też wolontariuszem w schronisku, nie łapie dzikusków do sterylizacji. Nadal jednak pomagają jak mogą – Maciej prowadzi nasz punkt adopcyjny w miejscu swojej pracy – czyli w sklepie zoologicznym w Tesco na Widzewie.

magiwszyscy

Magda i Maciej mają 5 kotów i 2 psy (niestety suczka Buba zmarła…), śmieją się, że to zbiór tych, których nikt nie chciał adoptować. Dzięki Państwa hojności mogliśmy pomóc i wziąć pod opiekę ich zwierzaki by chociaż trochę odciążyć ich finansowo. Teraz Magdę czeka przeszczep – poprzedni był autologiczny i nie wymagał aż takich środków ostrożności więc koty mogły być z nimi. Tym razem wymagania co do życia po przeszczepie są bardzo surowe – Magda nie wyobraża sobie jednak oddać kotów na czas rekonwalescencji do domów swoich przyjaciół (koty są w wieku 9-10 lat, zbyt dużym stresem byłaby dla nich zmiana miejsca). Zamontują więc drzwi i koty zamieszkają w pokoju z balkonem, a Magda będzie mieć do dyspozycji resztę mieszkania. Zwierzaki jednak muszą być solidnie przygotowane – na pierwszy ogień wszystkie koty muszą być poddane badaniom na toksoplazmozę, regularnie odrobaczane i szczepione najlepszymi środkami. Wciąż także potrzebne są środki na ich utrzymanie – zwierzaki znajdują się naszą opieką. Prosimy zatem – nie zapominajcie o zwierzakach, które znalazły dom u Magdy i Maćka, „u magijów”. Jeśli chcecie Państwo je wspomóc prosimy kierować wpłaty na nasze konto z dopiskiem „zwierzaki magiji”. Za każdy grosz jesteśmy ogromnie wdzięczni.

Aktualizacja 22.03.2013 r.
Nadal gorąco prosimy o wsparcie dla naszej wolontariuszki Magdy, która ma pod swoją opieką 8 zwierzaków. Magda już wróciła ze szpitala, jednak jej stan zdrowia nie pozwala na podjęcie pracy, dlatego dzięki państwa pomocy otoczyliśmy opieką weterynaryjną oraz wspomagamy karmą cały zwierzyniec. Wsparcie jest bardzo potrzebne, liczy się każdy, nawet najdrobniejszy gest. Pomóżmy tej zwierzakowej ekipie.

Pod koniec lutego nareszcie wróciłam do domu i cała nasza rodzina jest w komplecie! Od naszych przyjaciół wróciły już psie dziewczynki więc teraz jesteśmy już wszyscy razem :)Jest mnóstwo radości, są niestety także i troski. Przez ostatni miesiąc często byliśmy gośćmi lecznicy. Najpierw Denisio zaczął strajkować przy jedzeniu – co jest do niego niepodobne, bo zawsze jako jeden z pierwszych jest przy misce. Bardzo boimy się o nerki, bo nasze koty są już wiekowe – dlatego szybko pojechał na badanie krwi. Wieczorem już były wyniki – lekko obniżone leukocyty, podwyższona kreatynina 2,75. Zbadano też mocz. Panie Doktor zleciły ziołowe tabletki i kontrole krwi za miesiąc – całe szczęście szybko zostało wychwycone, że coś się zaczyna dziać i dzięki temu choroba została zahamowana zanim się rozwinęła. Musimy jednak mieć go na oku. Martwię się o niego bo jest to wyjątkowo delikatny kot (choć posturą nie wygląda) Denisio jak do nas przybył miał niecałe 3 miesiące i 80% jego ciała pokrywał grzyb – był łysy, zaświerzbiony i skakały po nim pchły. Ciężko się leczył, po kilku miesiącach marnych efektów okazało się, że ma dodatni test na FELV. Przeszedł terapię interferonem. Nigdy nie zapomnę jak dzielnie łykał tabletki essentiale forte – w całości. Nie miał kocięctwa przez to chorowanie i stał się maminsynkiem – pomimo, że wielki ciałem, jest pierdołowatym szczęściem mamuni.

P1230444
P1230445

Choruje też Lola – podobnie jak Buba, także ma niedoczynność hormonu tarczycy, do tego regularnie powraca jej alergia skórna i coraz słabiej działają na nią leki sterydowe (Lola jest uczulona na wilgoć, niestety pogoda za oknem nie sprzyja zdrowieniu:(

P1230501

Cała reszta zdrowa z utęsknieniem oczekuje wiosny, koty już bardzo tęsknią za balkonem, ziołami i wylegiwaniem się na słońcu – a psy za spacerkami dłuższymi niż 15-minutowe.
Jesteśmy bardzo wdzięczni za Państwa pomoc – to dzięki Państwa wpłatom udaje nam się pokrywać rachunki w lecznicy i kupować karmę dla naszych podopiecznych – dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę i prosimy – pamiętajcie o naszych zwierzakach.

18.01.2013 r.

Bardzo trudno jest pisać o sobie, zawsze łatwiej napisać o kimś. Jednak spróbuję i mam nadzieję, że choć trochę uda mi się przybliżyć naszą sytuację.

Nasz dom od prawie 10 lat jest domem tymczasowym dla kotów i psów. Przez te lata udało nam się znaleźć wspaniałe domy dla kilkudziesięciu naszych podopiecznych i bardzo jesteśmy z tego dumni. Z wieloma osobami utrzymujemy stały kontakt, często wspominamy naszych podopiecznych. Od tych kilku lat także czynnie staramy się pomagać bezdomnym zwierzętom – jesteśmy wolontariuszami w Fundacji, kilka lat poświęciliśmy zwierzakom w schronisku. Nasz dom na stałe zamieszkują 5 kotów i 3 psy – tylko 2 koty i 1 pies jest nasz z wyboru – reszta to te, które z różnych przyczyn nie znalazły chętnych na to by je adoptować, zwierzęta trudne, przewlekle chore lub takie, które wymagają szczególnej opieki . Wszystkie nasze zwierzęta są natomiast przygarnięte i każdy z nich to osobna historia. Tworzymy wielką rodzinę i bardzo ich kochamy, próbując stworzyć im u nas jak najlepsze warunki.

Życie ze zwierzętami to radość ale też i smutki, zwłaszcza jak chorują i odchodzą, a człowiek jest wobec tego bezradny. Nasze zwierzęta już nie są młode, starzeją się, coraz częściej pojawiają się u nich problemy zdrowotne. Dotąd sami dawaliśmy radę ich utrzymywać, czasami przy większych kosztach za leczenie prosiliśmy o pomoc różne organizacje, nigdy jednak nie złożyliśmy i nie złożymy broni – bo jeśli chodzi o życie i zdrowie naszych bliskich zrobimy wszystko.
Teraz przyszło mi prosić o pomoc w utrzymaniu naszego stada i naprawdę jest to ostateczność. Niestety od roku zmagam się z chorobą i nie jestem w stanie pracować. Przede mną jeszcze długotrwałe leczenie związane z długotrwałymi pobytami w szpitalu. Nie otrzymuję żadnego świadczenia. Jest nam ciężko – utrzymanie 8 zwierzaków pochłania spore koszty. Nie potrafimy im odmawiać, ale czasem jednak musimy… To smutne – bo one tego nie rozumieją…
Jest trudno, ale wierzę, że to tylko przejściowe kłopoty i pozbieramy się z nich. Państwa proszę o pomoc i wsparcie dla moich bliskich. Dla Taurusa, którego jako kocię przywieźliśmy z wakacji w górach, dla Denisa, który przybył do nas cały pokryty grzybicą, dla dzikiej Satynki, którą skrzywdzili ludzie i nikt jej nie dał jej szansy, bo była nieufna, dla Gracja, którego znaleźliśmy w 30stopniowym mrozie, dla Cyryla, który choruje na pęcherz i musi być na specjalistycznej karmie, dla Gizma, który trafił do nas jako do 5-tego z kolei domu i wszyscy go oddawali, bo agresywny, dla Bubki z pseudohodowli, która mimo, ze piękna i beżowa nie znalazła domu bo nie potrafiła załatwiać się na dworze i dla Lolki, która mimo, że piękna i młoda, to wymagała operacji skracania podniebienia, której koszty skutecznie odstraszały chętnych na adopcję.
Gdyby mieli Państwo jakiekolwiek pytania – odpowiem na nie mailowo – proszę pisać na adres [email protected]
Konto do zbiórki użycza nam Fundacja, w której jestem wolontariuszem od kilku lat:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Bank DnB NORD Polska S.A.

Dziękuję za każdą, nawet najdrobniejszą wpłatę.