Kiedy serce wygrywa z rozumem…

Kiedy serce wygrywa z rozumem...

Aktualizacja: 7.04.2014 r.

Niedawno pisaliśmy o Panu Tadeuszu i jego licznym kocim stadku – z prośbą o pomoc w sfinansowaniu zabiegów sterylizacji. Nadal o to prosimy, bo akcja jest w toku i jeszcze trochę zostało do zrobienia ;). Do tej pory wysterylizowaliśmy 7 kotek i 2 kocurki. Po namowach – Pan Tadeusz zgodził się oddać do adopcji 3 koty w tym  ok 7 – miesięcznego cudnego  kocurka – znają go Państwo – to piękny Ramzes, który już od niemal 2 tygodni rezyduje w swoim nowym domku :) Dwa pozostałe kociaki tez są już we własnych domkach – zostały przedtem oczywiście odrobaczone, zaszczepione i zaczipowane. Oczywiście  w dalszym ciągu będziemy przeprowadzać zabiegi sterylizacji  kotów w stadku, nadal też namawiamy Pana do wyadoptowania niektórych kotów. Trudno się Panu Tadeuszowi rozstawać ze swoimi pupilami, ale sam wie, że zmniejszenie liczebności kotów w mieszkaniu jest koniecznością. Bardzo przeżywa każdą adopcję, ale świadomość, że koty trafiają do dobrych domków na pewno łagodzi smutek rozstania. działamy więc dalej,  choć już na tę chwilę zrobione zostało bardzo dużo. Dziękujemy Państwu ogromnie za dotychczasowe wsparcie tej akcji – będzie nam miło, jeśli zechcecie nam dalej pomagać.

18.02.2014 r.

To będzie opowieść o tym, jak miłość potrafi zaślepić – i jak łatwo jest czasem przekroczyć granicę, której przekraczać się nie powinno… Był sobie Pan. Pan był dobry i miły i bardzo kochał koty. Przygarnął więc śliczną kicię, kochał ją i rozpieszczał, chciał zapewnić szczęśliwe, beztroskie życie. Pan był pewien, że kicia powinna korzystać z uroków natury – wypuszczał więc ją na spacery. Kicia wychodziła, a potem wracała w ciąży, rodziła kociaki, które Pan kochał, którymi się opiekował i o które się troszczył. Mijały miesiące, minął rok i drugi – a kotów wciąż przybywało… Pan nadal je bardzo kochał, ale troszkę już przestał sobie radzić z sytuacją… W końcu rzeczywistość dotarła do świadomości Pana… Kotów było za dużo :( Pan myślał i smucił się, martwił i denerwował – chciał dla tych kotów jak najlepiej, ale sam widział, że więcej ich mieć nie może i że dla nich samych dalsze powiększanie stada nie wróży niczego dobrego… W końcu przemógł swoją niechęć i podjął jedyną w tym wypadku słuszną decyzję – zdecydował się na sterylizację stada. Niestety – nie ma środków na zabiegi – większą część Jego emerytury pochłania opieka nad bardzo liczną kocią gromadką – chcemy Panu pomóc. Kotów jest dużo – wszystkie są młode, zadbane i piękne – widać, że kocha je ten Pan i bardzo jest mu trudno się z nimi rozstać – będziemy jednak nakłaniać do adopcji. Na razie zajęliśmy się sterylizacjami. 1 kocurek i 4 kotki już zostały poddane zabiegom – w kolejce czekają inni. Dużo jest do zrobienia – na pewno zabiegom trzeba będzie poddać kilkanaście kotów i kotek – to bardzo duże przedsięwzięcie. Ale bardzo chcemy pomóc. By i kotom i ich opiekunowi żyło się lepiej. By nie dopuścić do kolejnych niechcianych narodzin.

Bardzo Państwa prosimy o wsparcie tej akcji. To tylko sterylizacje – ale właśnie one mogą poprawić byt kilkunastu kocich istnień, zaprowadzić ład i harmonię w tym kocim stadzie. A potem – choć Pan nie wyobraża sobie na razie rozstania z którymkolwiek z jego kotów –  może przyjdzie czas i na adopcje… kto wie…? Na razie jednak – czas na sterylizacje. Będziemy wdzięczni za każdą darowiznę przekazaną na nasze konto.