Adoptusie. Ariel, co kocha wszystkich – już w domu :)
Aktualizacja 06.05.2014
Nie zapeszając, wczoraj Ariel przeprowadził się do swojego nowego domu, gdzie zamieszkuje roczna kotka Bila, z którą muszą się dogadać Wieczorem już otrzymaliśmy telefon, że Arielek w ogóle nie wystraszony chodzi i zwiedza mieszkanie a krok w krok za nim kotka rezydentka, zaciekawiona i troszkę zdezorientowana. Mamy nadzieję, że kocie relacje się ułożą poprawnie i że malec będzie sobie radził na nowych włościach, choć jego wady nowa opiekunka wcale się nie boi. Powodzenia maluchu :)
Ariel to beztroski koci podrostek, który uwielbia inne koty, pies też nie jest mu straszny. Tylko pierwsze dni w domu tymczasowym musiał przyzwyczaić się do psiego „stróżowania”, bo gwałtowne szczekanie powodowało w nim panikę i ucieczkę. W ciągu niespełna kilku dni Ariel zrozumiał, że taka psia natura i już nie boi się psiego ujadania.
Ariel ma około siedem miesięcy, to młody kociak, który w swoim życiu zdążył zaznać bezdomności. Jakie były jego losy przed trafieniem do fundacji. już się nie dowiemy. Kocurek został znaleziony schorowany, wychudzony, ale mimo to ufny wobec człowieka. Mruczy wręcz na zawołanie, wystarczy dotknąć kociego futerka, a Ariel już się wdzięcznie tuli. To taki koci ideał zarówno z wyglądu jak i z zachowania. Jedyną „wadą” Arielka jest jego niezdarność spowodowana niedowidzeniem. Świetnie radzi sobie w mieszkaniu, poznanie nowej przestrzeni zajęło mu dosłownie kilka godzin, bo to odważny i ciekawski koteczek. Bezbłędnie kuwetkuje, bezbłędnie wskakuje na wysokości, no czasem źle „obliczy” odległość i z hukiem spada na ziemię, ale zdarza mu się to coraz rzadziej. Dużo pomaga mu nosek, głośno i dokładnie nawęsza wszystko i wszystkich, z każdym dniem w domu tymczasowym jest mniej niezdarny. Przyczyna niedowidzenia nie została znaleziona, ale oceniając w jak naturalny sposób Ariel sobie radzi, można sądzić, że jest to wada wrodzona. Ktoś, kogo nie uprzedzimy o „kalectwie” Ariela, poznając go, nie jest w stanie dopatrzyć się jego problemu, co chyba najlepiej pokazuje, jak świetnie ten koci malec sobie radzi.
Kocio nie wybrzydza przy jedzeniu, czasem próbuje kraść ludzkie jedzenie, no cóż nos jest przecież w pełni sprawny.
Ariel jest zaczipowany, wykastrowany, odrobaczony i zaszczepiony. Chętnych do poznania Arielka zapraszamy do kontaktu z wolontariuszem, który obecnie sprawuje opiekę nad nim: [email protected]


