Prychacze – już w DS :)
Wszystkie Dymniaczki już w swoich domach :)
Aktualizacja: 9.06.2014 r.
Prychacze w domu tymczasowym nadal syczą i prychają :)
Już troszkę mniej ale jednak nadal, opatulone w kocyk i miziane pod szyjką słodko zasypiają.
Puszczone luzem nie chowają się po kątach ale kładą się w pobliżu człowieka.
Do przychodzenia na kolana jeszcze długa droga ale widzimy światełko w tunelu.
Maluchy są cztery trzy dziewczynki i jeden chłopiec, dwójka z nich jest w ślicznym srebrno-dymnym kolorze .
Chętnych do przyszłej adopcji zachecamy do kontaktu z domem tymczasowym e-mail: [email protected]
5.06.2014 r.
To nie była łatwa akcja. Zgłoszenie o 4 kociątkach na podwórku w środku miasta. Dobrze, zabierzemy, ale pod warunkiem natychmiastowej sterylizacji ich matki. Wolontariuszka pojechała tam we wtorek. Padał deszcz, karmiciela nie było w domu, tylko mała dziurka wyrżnięta na dole w drzwiach jednej z komórek sugerowała, że to właśnie miejsce „zamieszkania” kociej rodziny. Mimo niesprzyjających warunków udało się złapać matkę maluchów. Kotka jest tak dzika, że mało nie rozniosła klatki. Karmiciel został telefonicznie poinformowany, że kocięta zostają same do następnego dnia i ma ich pilnować. W środę kolejna wycieczka do centrum. Tym razem wszyscy stanęli na wysokości zadania: karmiciel udostępnił komórkę, sąsiadka zgodziła się przetrzymać kotkę po zabiegu i … zaczęło się polowanie. Znacie takie stare, drewniane komórki? małe, ciasne i brudne. Na szczęście ta nie była specjalnie zagracona. Po 20 minutach grzebania w pajęczynach i kurzu wrzeszczące i syczące malce siedziały już w kontenerku, a brudna jak nieboskie stworzenie wolontariuszka udała się do lecznicy weterynaryjnej.
Na miejscu okazało się, że są trzy dziewczynki: dwie czarne i jedna dymna oraz dymny chłopczyk, z przyczepionymi w okolicy odbytu kleszczami, które tak się zadomowiły, że zaczęły już tam składać jaja. Kocie dzieci – mimo głośnych protestów – zostały natychmiast oczyszczone z pasożytów, odpchlone i odrobaczone, a dziś pojechały do domu tymczasowego.
Prychacze są malutcy, mają jakieś 6 tygodni, więc socjalizacja powinna przebiec szybciutko. Będziemy informować o postępach. Ale małe potrzebują jeszcze zabiegów: kolejne odrobaczenie, chipowanie, szczepienia, jedzenie… wszystko razy cztery :( A nasze siły i finanse są już na wykończeniu. Więc znowu i znowu – prosimy o pomoc dla Prychaczy i wszystkich innych kotów pod naszą opieką.








