Szyszka – co spadła z drzewa. Już w domu :)
Aktualizacja: 16.09.2014
Ledwie co Szyszka pojechała do dt na doswajanie, a już go opuściła – pojechała do własnego domku. Trzymamy kciuki, by się dobrze zaaklimatyzowała… Powodzenia, Mała :)
Szyszka ma niespełna 12 tygodni i za sobą dzień pełen traumatycznych przeżyć… Urodzona jako jedyne dziecko dzikiej kotki – żyła sobie spokojnie na boisku jednej z łódzkich szkół, otoczona opieką mamy. Pewnego dnia coś ją jednak bardzo wystraszyło – wdrapała się więc na wysokie drzewo, ale nie potrafiła już z niego zejść… Płakała i żaliła się z góry w nadziei, że mamy przyjdzie w pomocą. Mama jednak nie przychodziła… Zaalarmowani telefonem od pracującej w szkole znajomej – zaczęliśmy działać. Poprosiliśmy Agnieszkę z Patrolu As – o telefon do Strażaków, by jechali kociakowi na pomoc. Przyjechali bardzo szybko, drabina okazała się jednak za krótka, a przerażony kociak wszedł na drzewo jeszcze wyżej… Niestety – źle obliczył któryś ze skoków – i spadł na ziemię… Wszyscy zamarli… poza Szyszką. Ta wdrapała się natychmiast z powrotem na drzewo – przeażona tłumkiem gapiów i strażackim autem. Nieuważna dziecinka znów źle stąpnęła – i znów spadła. Tym razem Strażacy szybciutko złapali Szyszkę, zapakowali do przygotowanego przez znajomą transportera – a Gosia – z pomocą Dyrektora Szkoły – przywiozła ją do nas.
Baliśmy się bardzo, że upadki spowodowały jakiś poważny uraz – Pani Doktor uważnie zbadała małą – i nie zauważyła na szczęście nic niepokojącego. Przez dobę mała została w lecznicy pod czujnym okiem Pani Doktor – ale nic złego się nie wydarzyło. Musimy dziewczynkę jeszcze obserwować, ale wydaje się że Szyszka miała dużo szczęścia w tej swojej niefortunnej przygodzie. Poza przerażeniem i strachem – nic złego się jej chyba nie stało. Mamy przynamniej taką nadzieję.
Straszna z Szyszki gapa, uznaliśmy, że na ulicy zbyt dużo będzie miała sposobności do popadania w kłopoty – Szyszka zostanie więc z nami. Jest na tyle mała, że szybciutko oswoi się z człowiekiem – a potem znajdzie dobry domek i będzie wiodła żywot kanapowego leniwca. Zero drzew, z których można spaść ani kłopotów, w które można się wplątać;)
Jeśli zechcieliby Państwo wesprzeć nas w opiece nad Szyszką – będziemy wdzięczni za każdą darowiznę przekazaną na nasze konto. Odrobaczenia, szczepienia, czipowanie, jedzonko – to niby nie tak wiele – ale też kosztuje. Musimy też odwiedzić ;) jej mamusię i ją wysterylizować. Prosimy gorąco o pomoc w tych działaniach.
Pomóc można, kupując wirtualne Kotylionki na naszej aukcji na Allegro: http://allegro.pl/charytatywna-szyszka-co-spadla-z-drzewa-i4605249010.html lub przekazując darowiznę na nasze konto, tytułem „dla Szyszki”.
W imieniu Szyszki gorąco dziękujemy :)







