Klejbusia – ile zniesie kot…

Aktualizacja: 16.11.2014

 To zaledwie półroczna kotka a  już zdążyła się tyle  nacierpieć, potrącona przez samochód, połamana z niedowładem kończyn, potem skomplikowana operacja, bolesny powrót do zdrowia i miesiąc rekonwalescencji i ograniczenia ruchu w małej klatce, tak by miednica zdołała prawidłowo się zrosnąć i aby usunięta główka kości udowej zdołala odrosnąć…

Ale to wszystko na szczęście już za Klejbusią i zważywszy, że była to kotka wolno żyjąca niejeden kot w jej położeniu pałał by do nas agresją i zrozumiałą niechęcią, choć tak było w pierwszych dniach, to prawda były ciche posykiwania, ale bardziej było to spowodowane bólem i  strachem. Klejbusia   zrozumiala, że ludzie to jednak fajne stwory, dają smakołyki, miziają za uchem, dużo gadają i potrafią się bawić, dlatego Klejbusia w kontakcie z nami mruczy i ugniata łapkami, potrafi też strzelać baranki. Od dwóch dni kotka jest poza klatką, lekko utyka na prawą stronę, ale to w niczym nie przeszkadza jej w przemieszczaniu się, może troszkę wygląda to niezdarnie, ale najważniejsze, że Klejbusia samodzielnie się porusza. Ogonek niestety w połowie pozostał bezwładny, ale to jedynie dodaje uroku koteczce, po prostu jej uroda jest wyjątkowa, a ogonek porusza się zupełnie odmiennie niż u innych kotów. Od dwóch dni szczęście w okrągłych oczach Klejbusi jest tak wielkie, że  uśmiech sam wchodzi na usta patrząc jak poznaje wszystko dookoła, jak cieszy się, że już nie musi siedzieć w klatce.

Klejbusia jest już wysterylizowana, zaszczepiona i odrobaczona, za kilka dni będzie mogła szukać własnego domu, domu gdzie nie będzie przeszkadzało jej 'krzywe’ chodzenie i ogonek, który jest niewładny, za to Klejbusia odwdzięczy się wspaniałym oddaniem, mruczeniem i przytulakami, które daje całą  sobą, do tego Klejbusia uwielbia inne koty i psy także więc dom ze zwierzem jest bardzo wskazany.

W sprawie przyszlej adopcji Klejbusi można się kontaktować z Kasią, u której Klejbusia obecnie mieszka:  [email protected]

Aktualności: 3.11.2014 r.

Klejbusia przeszła już operację usunięcia główki kości udowej wierzymy, że  kicia odzyska sprawność ruchową. Zapewne nie będzie to pełna sprawność, ale zapewne zwiększy się komfort życia kotki.  Z tego powodu kotka nie może wrócić już tam gdzie mieszkała, niepełnosprawny kot wolno żyjący może nie poradzić sobie na wolności.  Pani doktor nie amputowała ogonka Klejbusi, gdyż wcale  nie przeszkadza on kotce  w funkcjonowaniu, tak więc ogonek jest choć nie w pełni sprawny,  brak w nim czucia, ale  jak na prawdziwego kota przystało jest na swoim miejscu. Klejbusia przez czas pobytu w lecznicy zrobiła olbrzymie postępy jeśli chodzi o oswajanie. To bardzo łagodna kotka, głaskana mruczy i tuli się całym ciałkiem. Niestety jeszcze chwila dyskomfortu czeka koteczkę, bo nadal ruch musi być mocno ograniczony, dlatego jeszcze przynajmniej dwa tygodnie Klejbusia musi mieszkać w klatce.  Dzisiaj Klejbusia trafiła do naszego domu tymczasowego, gdzie pod troskliwą opieką będzie dalej wracała do zdrowia a stały kontakt z człowiekiem będzie pozytywnie wpływał na  stosunek do niego. Jesteśmy dobrej myśli.
Gdyby Ktoś z Państwa zechciał wesprzeć walkę o przywrócenie sprawności Klejbusi, będziemy wdzięczni za każdą nawet najmniejszą darowiznę, sporo kosztów przysporzyła nam ta istotka, ale zdrowie i życie naszych podopiecznych jest dla nas najważniejsze.
Wpłat można dokonywać na nasze konto
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem:darowizna dla Klejbusi

Aktualizacja: 12.10.2014 r.

Klejbusia – koteczka z łódzkiego zakładu po wypadku samochodowym cały czas dochodzi do siebie w lecznicy. Jej powrót do zdrowia będzie długim procesem ze względu na duże obrażenia jakich doznała kotka. Obecnie mała przebywa w klateczce, aby ograniczyć jej przestrzeń do poruszania się. Dzięki temu, pogruchotana znacznie miednica ma szanse szybciej się zrosnąć. Klejbusię za jakiś czas czeka poważna operacja, polegająca na usunięciu główki kości udowej, tak aby kicia mogła odzyskać sprawność ruchową. Jeszcze nie wiadomo, czy uda się uratować ogonek i czy nie będzie on musiał być także amputowany. Mamy wielką nadzieję, że cały ten okres gojenia obrażeń u kotki, a później rekonwalescencja po operacji da jej możliwość odzyskania zdrowia i sprawności. Bardzo pragniemy, aby Klejbusi udało się także znaleźć domek pomimo tego, że mogłaby wrócić do zakładu. Jednak teraz, gdy zaznała co to wygodne posłanko, ciepło i ludzka dłoń – marzy nam się dla niej Dom. Po prostu prawdziwy dom.
Jednak teraz, Klejbusia musi zdrowieć. Aby zapewnić jej miejsce w lecznicy, jedzenie, opiekę i leczenie – potrzebne są środki finansowe. Ośmielamy się zatem prosić Państwa o pomoc w tym zakresie. Każda złotówka przybliża tę małą, dzielną kotkę do zdrowia i nadziei na dom.
Będziemy bardzo wdzięczni za okazane serce.

Klejbusi można pomóc, przekazując darowizny na nasze konto: http://allegro.pl/show_item.php?item=4694328948

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: Klejbusia

lub kupując wirtualne Kotylionki na naszej aukcji na allegro:

Dziękujemy w imieniu Klejbusi!

Aktualizacja: 27.09.2014

Klejbusia jest bardzo połamana :(  Bardzo. Długie będzie leczenie – o ile się uda, bo kotunia ma kłopoty z załatwianiem się…  Najbliższe dni będą rozstrzygające… To taka rozczulająca istotka. Prosimy o wsparcie dla niej – długa droga ją czeka do wyleczenia – i duże koszty przed nami. Zrobimy wszystko, by jej pomóc.

klejbusia

26.09.2014

Klejbusia mieszka wraz z mamą w jednym z łódzkich przedsiębiorstw na obrzeżach miasta. Urodziła się wśród magazynowych towarów i odpadów. Dopóki była malutka wyżywienie zapewniała jej kocia mama, ale teraz Klejbusia podrosła, ma 4 miesiące i pomimo tego, że pracownicy zakładu karmią kotki codziennie, mała wychodzi poza teren zakładu i szuka pokarmu we własnym zakresie. Prawdopodobnie podczas jednej z takich wypraw Klejbusia została potrącona przez samochód. Kolejnego dnia rankiem pracownicy zakładu zauważyli, że koteczka kuleje i powłóczy łapką. Koteczka została zawieziona na diagnozę do lecznicy. Okazało się, że miednica jest przetrącona, w ogonku nie ma czucia, a tylna łapka jest pokiereszowana. W najbliższych godzinach kotka będzie miała prześwietlenie RTG, co pozwoli dokładnie zdiagnozować jej stan zdrowia. Tymczasem Klejbusia została w lecznicowym szpitaliku na czas leczenia. Być może będzie trzeba amputować ogonek. Panie Doktor zajmą się nią troskliwie, lecz w obliczu tak poważnych obrażeń, leczenie kici pochłonie na pewno duże środki. Koteczka nie ma własnego domu i opiekunów, którzy opłacą jej leczenie, więc zwracamy się do Państwa o pomoc w zebraniu środków potrzebnych do przywrócenia koteczce dobrej kondycji. Kicia po leczeniu wróci do zakładu, gdzie się urodziła, nikt jej nie wygoni, lecz musi być całkiem zdrowa by móc tam mieszkać, a miejsce w szpitaliku również kosztuje.
Będziemy bardzo wdzięczni za pomoc w zebraniu środków na leczenie Klejbusi. Ona sama sobie nie poradzi. Nie pozwólmy na to, by cierpiała.