Łapek – uratowany wędrowiec
Wiecie jak mówią – że życie wędrowca jest takie ekscytujące i pełne przygód. Wcale nie jest.
Jak mówią, że nic Cię wtedy nie ogranicza i jesteś wolny? Też nieprawda.
Przez chwilę tylko się cieszysz, a potem zaczynasz tęsknić za czymś innym, lepszym, a Twoje serducho pęka na tysiące małych kawałków.
Z biegiem czasu słońce i harce zastępuje chłód, samotność i głód.
Ja tylko takie życie znałem, więc jak można powiedzieć że tęskniłem za innym?! Jak można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało?! Jednak można, i to bardzo.
Ludzi znałem, owszem. To były te wielkie stwory, które przeganiały mnie po całym podwórku. Była również i Ona – z Nią było jakoś lepiej. Z początku byłem oschły, nieufny, ale z każdą przyniesioną miseczką jedzenia, z każdym dobrym słowem moje małe, rozbite na kawałki serce się otwierało i biło dla Niej.
Pewnego dnia coś poszło nie tak! Zwykła wędrówka, jakich miałem tysiące, okazała się najstraszliwszą rzeczą w moim życiu. Nie było już mojego podwórka, nie było przeganiających ludzi i nie było Jej – była tylko przerażająca samotność, ogromny strach i przeszywający głód. Nie mogłem się wydostać. Przecież nic nikomu nie zrobiłem, czemu mnie tu zamknęli? Powoli siły mnie opuszczały i każda, nawet najmniejsza komórka ciała zaczynała boleć. Pomocy!
Nie wiem ile siedziałem w tym strasznym miejscu i nie pamiętam jak się stamtąd wydostałem – ale znalazłem drogę do Niej…
Pomogła… Byłem uratowany…
Łapek był kotem podwórkowym, dokarmianym przez naszą dobrą duszyczkę – wolontariuszkę. Był nieufny i ostrożny w stosunku do obcych, jedynie do Niej miał słabość i nawet dawał się brać na ręce. Któregoś dnia niestety nie wrócił na jedzenie, nie pojawił się także i następnego dnia i następnego… Nie było go prawie 3 tygodnie, a gdy wrócił… Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy – wychudzony i chory, z wieloma ranami, istny wrak kota :-( Podejrzewamy, że ktoś go gdzieś zamknął, co dla kota jest praktycznie wyrokiem śmierci :-( Łapek od razu trafił pod naszą opiekę i staraliśmy się robić wszystko, by mu pomóc. Dwa tygodnie hospitalizacji i kroplówek, miesiąc leków i specjalistycznej karmy chyba daje efekty. Powoli wychodzimy na prostą… Łapek odzyskuje siły, jest chyba szczęśliwy i wdzięczny za pomoc bo zaczyna ufać również nam…
Prosimy o pomoc finansową dla tego biednego, nie najmłodszego już kota. On już wie, że człowiek potrafi być dobry – chcielibyśmy, by zaznał jeszcze życia lepszego niż to podwórkowe. By mógł się cieszyć prawdziwym domem i by wyzdrowiał. Bez Waszej pomocy nam się to nie uda. Prosimy, pomóżcie nam dalej pomagać.
Darowizny dla Łapka można przekazywać bezpośrednio na nasze konto w Vivie!:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna Łapek
lub kupując wirtualne KOTYlionki za pośrednictwem allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=4866020460






