Koty z centrum – wolno żyjąca kotka, po leczeniu, wróciła na swoje podwórko

Koty z centrum - wolno żyjąca kotka, po leczeniu, wróciła na swoje podwórko

Aktualizacja: 27.01.2015 r.

Wolno żyjąca czarna kotka wróciła wreszcie na swoje podwórko. Była w naszym szpitaliku ponad miesiąc, w tym czasie przeszła kurację antybiotykową, dzięki której stan zapalny w uchu udało się zaleczyć, istnieje niestety prawdopodobieństwo ze stan zapalny będzie nawracał. Nie mogliśmy jednak dłużej więzić kotki w klatce i 4 ścianach – widzieliśmy, że jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwa, a pobyt u nas ja stresuje. Martwiliśmy się też  o jej powrót i aklimatyzacje po tak długiej nieobecności, ale wiedzieliśmy, że to jedyne rozsądne rozwiązanie. Wprawdzie przez pierwsze dni po wypuszczeniu napędziła nam niezłego stracha i nie pokazywała się na posiłkach, ale 5 dnia pojawiła się jak gdyby nigdy nic. Widać, musiała pozałatwiać swoje zaległe sprawy i odwiedzić stare kąty ;-) Teraz przychodzi już regularnie. Nie przypomina tej smutnej kotki z klatki, co widać nawet na zdjęciach, jak patrzy bystro swoimi dużymi żółtymi oczami ;-) Musiało brakować jej tej wolności. I mimo wielu niebezpieczeństw, które czyhają tuż za rogiem, nie wolno jej tej wolności zabierać. Kotka ma ciepła budkę w piwnicy, jest regularnie dokarmia, a przede wszystkim wolna i szczęśliwa :-)
Dziękujemy wszystkich, których zainteresował los tej wolno żyjącej kotki i prosimy o pomoc w spłacie długu w lecznicy za ponad miesięczne leczenie.
Będziemy wdzięczni za każdy grosik wsparcia.

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: wolno żyjąca kotka

Dziękujemy!

Aktualizacja: 16.12.2014 r.

Wiosną pomagaliśmy w sterylizacji kociej gromadki z centrum miasta. Udało się wtedy wysterylizować kocią mamusię i jej 3 podrośniętych dzieci,  a także 2 kawalerów z sąsiedniego podwórka. Tydzień temu zostaliśmy zaalarmowani prze opiekunów o złym stanie zdrowia jednego z kocurków i ich mamy. Najpierw lecznice odwiedził Marcelek – na szczęście okazało się, że jego stan nie jest na tyle poważny, aby musiał zostać w szpitaliku. Dostał leki na wynos i grzecznie zjada je w podanym jedzonku. Natomiast kocia mamusia musiała zostać u nas na dłużej – bardzo schudła, a w uchu ma straszny stan zapalny. Niestety nie przychodzi regularnie na posiłki i nie można by było podawać jej leków na wolności. Musiała zostać w naszym szpitaliku do czasu wyleczenia. Innego wyjścia nie było, z takim stanie zapalnym nie mogliśmy jej wypuścić. Dostaje silny antybiotyk i kropelki do ucha. Jest bardzo grzeczna i dzielnie znosi wszystkie zabiegi, ma ogromny apetyt i mamy nadzieję, że już niebawem, będziemy mogli zwrócić jej wolność i  jak nowo narodzona będzie mogła wrócić na swoje podwórko.

Każdego kto zechciałby weprzeć leczenie tych wolno żyjących kotów – Marcelka i jego mamy, prosimy o przekazywanie darowizna na nasze konto w Vivie!:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: koty z centrum

Dziękujemy!

7.04.2014 r.

Centrum Łodzi, podwórko przy starej kamienicy – mieszka na nim kocia gromadka, którą opiekują się okoliczni mieszkańcy. Od wielu lat dokarmiają ją regularnie i udostępniają pomieszczenie w piwnicy, gdzie postawiliśmy KOTYlionowe budki. Koty odwdzięczają się swoim opiekunom każdego dnia – odprowadzają do bramy, zagadują i biegają radośnie z ogonkami w górze. Zachowują jednak dystans i nie dają się pogłaskać. Mieszkają tu od zawsze i wiedzą, że strony karmicieli nic im nie grozi, mimo to – wolą nie spoufalać się zbytnio.

Śródmieście nie jest najbezpieczniejszym miejscem dla wolno żyjących kotów. Uliczny zgiełk, samochody, zurbanizowany krajobraz sprawiają, że kotom bardzo trudno jest zapolować czy też w ogóle przemieszczać się w poszukiwaniu jedzenia. Te na szczęście nie muszą, mają wszystko tu, gdzie się urodziły i gdzie mieszkają. Do wędrówek po okolicy skłania je jedynie natura, a takie wędrówki w centrum miasta mogą się źle skończyć. Mieszkańcy kamienicy bardzo się z nimi związali i chcieliby, aby mogły wieść szczęśliwy żywot kotów wolno żyjących, dlatego za naszą namową postanowili wysterylizować kocią rodzinkę i w ciągu tygodnia złapali kocią mamę i jej 3 podrośniętych synków, a także 2 kawalerów z innego podwórka, którzy tylko przychodzą się stołować. Jeden z kocurków został jednak na dłużej w naszej zaprzyjaźnionej lecznicy, gdzie po wyleczeniu kociego kataru wrócił na swoje podwórko. Był bardzo szczęśliwy i choć na początku były lekkie posykiwania ze strony braci, to jednak chłopcy szybko rozpoznali „swojego” i barankom nie było końca. Teraz wszyscy mogliby wieść spokojny żywot na swoim podwórku – ale ponieważ nigdy nie może być zbyt łatwo i pięknie, pozostali bracia niedługo potem także się pochorowali. Jeden trafił już do lecznicy, gdzie wdrożono odpowiednie leczenie, drugi kocurek na razie nie daje się złapać, ale opiekunowie ciągle próbują. Gdy tylko się uda, chłopczyk też przyjedzie do szpitalika na leczenie.

Koty wolno żyjące w mieście nie mają łatwo. Mieszkają najczęściej w mało przyjaznym środowisku, już od urodzenia dziesiątkują je choroby czy inne miejskie zagrożenia. Tylko nieliczne przeżywają… Często głodne, osłabione, chore koteczki rodzą potomstwo, które w większości nie ma szansy na przeżycie. Koty mieszkające w centrum miasta są narażone na dodatkowe niebezpieczeństwo – przemieszczając się wzywane głosem natury, ulegają wypadkom komunikacyjnym. A przecież koty to część naszego świata, część  ekosystemu – jakże piękna i pożyteczna. To nasi sprzymierzeńcy – choćby w walce z gryzoniami w mieście – powinniśmy więc o nie zadbać. Sterylizacja kotów wolno żyjących sprawia, że poprawia się ich byt – koty są zdrowsze, dłużej żyją, są mniej skłonne do wędrówek czy walk o samicę. Poza plusami dla samych kotów – są też i plusy dla ludzi ;) – mocz kotów sterylizowanych traci swój specyficzny – dość nieprzyjemny dla ludzi zapach. Same pozytywy. Dlatego sterylizacja kotów wolno żyjących to jedno z najważniejszych działań statutowych naszej Grupy. Wszystko jednak pochłania ogromne koszty, dlatego jesteśmy wdzięczni za każde darowizny przekazywane na nasze konto.
Zachęcamy Państwa do przychylnego spojrzenia na koty uliczne czy podwórkowe. Otwierajmy im piwniczne okienka – zwłaszcza zimą, dokarmiajmy, bądźmy im życzliwi.
Jeśli nie jest Państwu obojętny los kotów wolno żyjących i bezdomnych – będących pod naszą opieką – można nas wesprzeć w naszych działaniach – zachęcamy do przekazywania darowizn na cele statutowe na nasze konto bankowe. Wszelkie rozliczenia publikujemy na stronie internetowej Kotyliona. Serdecznie zapraszamy do odwiedzin.