Luna – w domu :)
Aktualizacja: 12.11.2017 r.
Dziś przeszczęśliwa była Lunka – przyjechali po nią jej nowi Opiekunowie i porwali do Płocka :)
Powodzenia Czarnulko ♥
Pierwsze wieści od jej nowej Rodziny brzmią optymistycznie: „Lunka teraz Mia zwiedza każdy kąt i zapoznaje się z rezydentka na razie bez bijatyki :) i już rozkłada się do głaskania mojemu synowi czyli chyba czuję się całkiem swobodnie”. Oby tak dalej, Czarnulko :)

Pod koniec ostatniej zimy na jednym z łódzkich osiedli, w grupie kotów wolno żyjących pojawiła się drobna czarna kotka.
Skąd się wzięła? Czy komuś uciekła? Czy ktoś ją wyrzucił bo zaczęła w domu przeszkadzać? Czy właściciel umarł i koteczka na równi ze starymi meblami została wystawiona pod śmietnik? Tego się nie dowiemy. W każdym razie odnalazła się jakoś w stadzie kocim i przez całe lato była dokarmiana. Jednak jako jedyna z gromady dzikusów szukała kontaktu z człowiekiem i pchała się do głaskania. Dla kotów na dworze nie jest to bezpieczne zachowanie, złych ludzi niestety nie brakuje. Takie zachowanie nie dawało spokoju p. Kamili – jednej z pań dokarmiających gromadkę. Blokowe podwórko, to nie miejsce dla oswojonego kota. Zaczęła szukać pomocy dla koteczki i trafiła do naszej fundacji.
Mimo tego, że kotusia przy karmieniu zawsze bardzo się łasiła, to jednak wepchnięcie jej do transportera nie okazało się takie proste i w efekcie p. Kamila złapała ją do klatki – łapki.
Tydzień temu koteczka trafiła w końcu do współpracującej z nami lecznicy. Założenie było takie, że kotka zostanie wysterylizowana, a potem będziemy myśleć co z nią dalej. Niestety nie ma chipa więc jeśli miała jakiś dom to i tak go nie znajdziemy.
W lecznicy okazało się, że jest to przemiłe oswojone stworzenie, ufnie oddające się w ręce człowieka. W koteczce nie ma cienia agresji, cierpliwie zniosła golenie brzuszka w poszukiwaniu blizny po zabiegu. Fakt, że przez całe lato nie miała kociaków skłania nas do przypuszczenia, że została wcześniej wysterylizowana. Nie mamy 100% pewności, ale podjęłyśmy z wetka decyzje, że nie tniemy. Będziemy obserwować czy nie pojawi się rujka.
Kotka na początek nowego życia dostała imię Luna. Kilka dni spędziła w lecznicy. Została odrobaczona, odpchlona i zachipowana. Miała też zrobione testy na wirusówki – FIV/FELV obydwa ujemne, poza tym na „ogląd” kot zdrowy.
Ponieważ z indywidualnymi Domami Tymczasowymi bardzo krucho, Lunka trafiła do naszej kociarni. Na razie na okres 2 tyg. kwarantanny zamieszkała w klatce. Widać, że jest wystraszona, ale człowiek który głaszcze natychmiast zostaje jej przyjacielem.
Oczywiście już zaczynamy szukać dla niej nowego domu. Kotka została oceniona na około 3 lata, czyli to jeszcze młoda panna. Całe szczęśliwe życie przed nią.
Czy ktoś chce już natychmiast przygarnąć czarną drobniutką kocią damę, albo zna kogoś takiego? Jeśli tak prosimy o kontakt: [email protected]
A jeśli nie macie Państwo miejsca na kolejnego domownika, to może macie wolne parę złotych, którymi chcecie się podzielić z Lunką? Jeśli tak to prosimy o wpłaty na nasze konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
dopisek: darowizna dla Luny
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT GOPZPLPW
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal: [email protected]
* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe Fundacji i pomogą innym kotom w potrzebie







