Czarna seria w Sokolnikach trwa. Karolek [*]
Niecały tydzień temu p. Bożenka, opiekunka trójki czarnych kotów w Sokolnikach zgłosiła, że z Karolkiem coś się dzieje złego. Bardzo schudł, kiepsko je i nawet nie chce wychodzić poza garaż, w którym koty mają schronienie.
Tym kotom pomagamy od lat:
https://kotylion.pl/karmimy-koty-w-sokolnikach/
https://kotylion.pl/czarnulka-z-sokolnik-po-leczeniu/
Przyjechał więc Karolek do lecznicy. Faktycznie chudy, odwodniony – ogólnie w bardzo kiepskiej kondycji. Już macanie brzuszka pokazało, że w środku coś złego się dzieje, były wyczuwalne guzy i zgrubienia, obraz USG pokazał powiększone węzły chłonne. Badania krwi nawet nie okazały się takie złe. W takich sytuacjach jest w zasadzie jedno rozwiązanie – otwarcie brzucha (laparotomia zwiadowcza). W zależności co tam „się zastanie” drogi są dwie – wycięcie zmiany lub nie wybudzenie kota.
Niestety, Karolek nie miał szansy na dalsze życie. W brzuszku guzy były porozsiewane, część jelit nacieknięta zmianami, tak że zaczęły tworzyć jedną zwartą masę. Jedyne co by go czekało to tylko niewyobrażalne cierpienie. W głowie się nie mieści jak koty, szczególnie te żyjące na dworze maskuja problemy zdrowotne.
Przecież te guzy nie urosły tak z dnia na dzień, to był proces trwający jakiś czas. Kocisko nic nie „mówiło”, że się źle czuje, aż przyszedł moment, że organizm nie dał rady rekompensować problemów i się wszystko posypało.
Biegaj Karolku po Tęczowych Łąkach. Nic Cię już nie boli.
A Twoje kocie ziemskie życie było w sumie dobre i beztroskie. Dach nad głową, pełna miska i nieograniczona wolność na Sokolnickich działkach. Tylko czemu takie krótkie? Nie miałeś więcej jak 7 lat.
Jeśli chcesz adoptować — wypełnij ankietę przedadopcyjną
Przejdź do ankiety (otwiera się w nowej karcie)

