Pan Puchaty
Aktualizacja: 14.06.2024
Pan Puchaty , właścicielski kocurek, dla którego o pomoc prosiliśmy Was niedawno czuje się dobrze ❤️ Z całego serca dziękujemy za Wasze wsparcie ❤️Dzięki Waszym dobrym sercom udało się zawalczyć o Pana Puchatego, a zapełniona zbiórka pozwoliła opłacić nam faktury za leczenie i operację pęcherza. Puchaty czuje się bardzo dobrze, bardzo lubi swoje specjalistyczne chrupki, badania moczu niosą za sobą dobre wyniki ❤️Z całego serca dziękujemy, że kolejny kot dzięki Wam dostał szansę ❤️
Aktualizacja: 06.03.2024
Pan Puchaty jest już po operacji pęcherza.
https://pomagam.pl/pan_puchaty
Leczenie farmakologiczne nie przynosiło poprawy, kocurek nie sikał samodzielnie i bardzo cierpiał. Decyzja o operacji była najlepszą z możliwych, okazało się, że w pęcherzu zalegały ogromne masy piasku i kamieni i z pewnością nie udałoby się opanować tego standardowym leczeniem. Puchaty czuje się nieźle, trafił do klatki by można było monitorować jego zachowanie i postępy w oddawaniu moczu. Mamy nadzieję, że zaczęliśmy powolny proces powrotu do zdrowia ❤ Dziękujemy ogromnie za dotychczasową pomoc ❤ Do tej pory leczenie i operacja kosztowały 2007,00 zł, niestety to jeszcze nie koniec. Puchaty cały czas dostaje leki, przed nim też wizyty kontrolne i badania krwi i moczu by sprawdzić czy stan zapalny się zmniejsza. Będziemy wdzięczni za dalszą pomoc i ciepłe myśli, by Puchaty znów był puchaty, wolny od bólu i zdrowy ❤
https://pomagam.pl/pan_puchaty
Dziękujemy ❤
02.03.2024
Bardzo prosimy o pomoc Panu Puchatemu
Koszt jego leczenia już teraz sięga 2000 zł, a przed nim operacja pęcherza, której nie da sie uniknąć Prosimy – pomóżcie ♥️
https://pomagam.pl/pan_puchaty
Tak pisze o nim jego opiekunka:
„Kiedyś jako wolno żyjący kot błąkał się po osiedlu. Szukając jedzenia po śmietnikach, odrobiny człowieczeństwa w człowieku, zainteresowania i ciepła, żeby spokojnie przespać noc. I żeby futerko nie mokło, a łapki nie marzły. Tylko tyle. Dokarmiałam Puchatego trzy lata. Trzy lata nie chciał mnie zaakceptować jako karmiciela. Znikał na każde moje spojrzenie, na każdą próbę uzupełnienia mu karmy. Po trzech latach coś się zmieniło. Ten nieufny, dziki „znikot” postanowił zamieszkać ze mną. Tak, to on wybrał, a może życie na ulicy tak dało w kość, że już nie dawał rady. Miało być dobrze. I było, choć Puchaty to bardzo specyficzny, bardzo wrażliwy emocjonalnie kot. Zna dom, legowiska, kuwetę ogarnął jakby te trzy lata bezdomności nie istniały. Ale w jego sercu i psychice ta bezdomność pozostawiła ślad. I nagle posypała się sytuacja w domu. Odchodzenie mojego psiego staruszka, bardzo poważna choroba mojej kotki Bożenki. Stres, strach i brak stabilizacji spowodował problemy z oddawaniem moczu. A raczej z jego nie oddawaniem, krwiomoczem i piaskiem, który zatyka cewkę. Na tę chwilę Puchaty, po próbach stabilizacji lekami, która nie przyniosła rezultatu, przebywa w szpitalu w lecznicy. Lekarze próbują ustabilizować jego stan, ma wdrożone dwa antybiotyki, ma wszyty cewnik, bo „zatyka” się co chwilę, leki próbujące ograniczyć mu stres. To koszty, na które mnie nie stać. A przedłużający się problem przybliża wizję operacji pęcherza, o której mówią lekarze… Proszę .. pomóżcie Puchatemu…”
My również prosimy o pomoc dla Pana Puchatego ♥️
https://pomagam.pl/pan_puchaty
Dziękujemy za każdą złotówkę przekazaną na ratowanie jego zdrowia ♥️

















