· ·

Karpatka [*]

Karpatka [*]

31.07.2025

Podobno mieszkała na złomowisku 12 lat. Przez ten czas nikt nie postawił Jej nawet budki. Dlaczego? Skąd się wzięła na ulicy Karpackiej? Ilu ludzi ją przegoniło? Ilu ludzi ją minęło i odwróciło wzrok? Dlaczego nikt nie chciał wcześniej pomóc?
Nie minął Jej tylko jeden Człowiek– Pani Grażyna, przed którą nisko chylimy czoła. Jedna chwila, jedno ogłoszenie, jeden apel. Ruszyliśmy z pomocą. Złapana koteńka trafiła do lecznicy. Być może spędziła jedyną w swoim życiu noc w cieple, spokoju, zaopiekowana i z pełną miseczką. Wszyscy mieliśmy nadzieję…
Rano dowiedzieliśmy się, że rak zaatakował kruche ciałko, że w tym stadium już jest tylko cierpienie, że rak płaskonabłonkowy w pyszczku, w gardle i na żuchwie, uniemożliwia przyjmowanie pokarmu, że pomoc przyszła zbyt późno.


Zbyt późno…
A mijało Ją tylu ludzi…
Była z nami tyle, ile spływają łzy po policzkach. Czekało na Nią miejsce w naszym szpitaliku w Kociarni. Czekaliśmy na Nią my. Mamy roztrzaskane serca, bo musieliśmy podjąć decyzję najtrudniejszą. Z szacunku do życia, bo w przedłużaniu cierpienia nie byłoby ani szacunku, ani miłości.
Nie była „tylko kotem”. Była żywą istotą, którą Człowiek zobaczył zbyt późno. Ilu takich istot nikt nie dostrzeże?
Daliśmy jej na imię Karpatka i to było jedyne, co miała. Nie odeszła bezimienna. Nigdy nie zapomnimy tej cierpiącej, samotnej kotki. Nie zapomnimy Cię, Karpatko. Do zobaczenia kiedyś, tam…

karpatka

Jeśli chcesz adoptować — wypełnij ankietę przedadopcyjną

Przejdź do ankiety (otwiera się w nowej karcie)