Koty wolno żyjące. Poznaj ich prawa i stań w ich obronie!
Mijasz je codziennie na osiedlach, w parkach, przy piwnicznych okienkach. Czasem dostrzegasz tylko błysk oczu w mroku albo przemykający cień. Koty wolno żyjące. Nie są bezdomnymi wyrzutkami, którzy stracili dom – są rdzennymi, wolnymi mieszkańcami naszych miast i wsi. Stanowią integralną część naszego ekosystemu i mają pełne, niezbywalne prawo żyć dokładnie tam, gdzie przyszły na świat.
Niestety, każdego dnia te wrażliwe stworzenia mierzą się z ludzką bezwzględnością: zamurowanymi okienkami piwnic, przepędzaniem, a nawet jawnym okrucieństwem. Musisz wiedzieć, że prawo stoi po ich stronie , a naszym wspólnym, ludzkim obowiązkiem jest ich ochrona.
Co o ich losie mówi prawo?
Sytuacja prawna kotów wolno żyjących w Polsce jest jasna. Chroni je Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku. Już pierwsze słowa tego aktu prawnego powinny być drogowskazem dla każdego człowieka:
„Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” (Art. 1 ust. 1).
Ustawa w artykule 5. nakazuje humanitarne traktowanie każdego zwierzęcia. Co to oznacza w praktyce? To „traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę” (Art. 4 ust. 2).
Kluczowy dla wolno żyjących mruczków jest Artykuł 21, który stanowi potężną tarczę obronną:
„Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”.
To oznacza, że przepędzanie kotów, straszenie ich, zamykanie okienek piwnicznych czy uniemożliwianie im dostępu do schronienia w miejscu ich życia jest jawnym, bezprawnym łamaniem ustawy!
Wolne, a nie bezdomne – nie odbierajmy im wolności!
Bardzo często mylimy pojęcia, wyrządzając tym zwierzętom ogromną krzywdę. Ustawodawca precyzyjnie określił, że zwierzę bezdomne to takie, które „uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia jego właściciela” (Art. 4 ust. 8).
Koty wolno żyjące to zgodnie z prawem „zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka” (Art. 4 ust. 21). Fakt, że jako ludzie o wielkich sercach regularnie je dokarmiamy, nie zmienia ich statusu. One nie potrzebują naszych kanap – potrzebują naszej mądrej obecności.
- Nigdy nie oswajajmy ich na siłę.
- Nigdy nie zamykajmy ich w czterech ścianach, by zrobić z nich „kanapowców”.
- Wyłapywanie zdrowych kotów wolno żyjących i zamykanie ich w schroniskowych klatkach to barbarzyństwo i łamanie prawa! Dla istoty, która kocha swobodę, ciasna klatka i przymusowy kontakt z człowiekiem to niewyobrażalny, śmiertelny stres.
Jak możemy im mądrze pomóc?
Możemy podarować im godne życie tam, gdzie czują się najbezpieczniej – w ich naturalnym środowisku. Wystarczy regularne dokarmianie, stawianie ocieplanych budek na zimę, otwieranie piwnicznych okienek oraz – co najważniejsze – dbanie o kastrację i sterylizację, by zapobiegać nadpopulacji.
Pamiętaj, że pomoc kotom wolno żyjącym to nie tylko dobra wola, ale też ustawowy obowiązek gmin (Art. 11a). Każda gmina musi co roku uchwalać program, który finansuje m.in. „opiekę nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie” oraz zapewnia im całodobową opiekę weterynaryjną w razie wypadków drogowych. Żądajmy od lokalnych urzędów realizacji tych praw!
Stop okrucieństwu! Prawo ściga i surowo karze (Art. 35)
Wobec krzywdy bezbronnych prawo stało się bezwzględne. Każdy, kto podniósł rękę na kota wolno żyjącego – czy to przez fizyczne znęcanie się, świadome głodzenie, czy zamykanie w piwnicach na śmierć głodową – jest przestępcą. Dzisiejsze przepisy nie przewidują już taryfy ulgowej w postaci „zwykłej grzywny” za takie czyny:
- Za zabicie lub znęcanie się nad kotem wolno żyjącem grozi kara bezwzględnego pozbawienia wolności do lat 3.
- Jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, minimalna kara to 3 miesiące, a maksymalna to aż 5 lat więzienia.
- Sąd ma również obowiązek nałożyć na sprawcę nawiązkę finansową w wysokości od 1 000 zł do nawet 100 000 zł na cele związane z ochroną zwierząt.
Prawo na papierze a rzeczywistość – coś zaczyna się zmieniać!
Dobrze wiemy, o czym teraz myślisz: „Co z tego, skoro w Polsce prawo działa jak działa, sprawy są umarzane, a sprawcy czują się bezkarni?”. Przez lata tak właśnie było. Znieczulica systemowa, traktowanie krzywdy zwierząt jako „czynu o niskiej szkodliwości społecznej” i przymykanie oka przez służby doprowadzały nas do rozpaczy.
Ale chcemy wlać w Twoje serce nadzieję: w ostatnim czasie to się diametralnie zmienia! Dzięki nieustępliwości organizacji prozwierzęcych, rosnącej empatii społeczeństwa oraz surowszym wytycznym, machina ruszyła. Policja coraz poważniej podchodzi do zgłoszeń o zamurowanych piwnicach czy trutkach wykładanych na osiedlach. Sądy coraz rzadziej sięgają po wyroki w zawieszeniu – oprawcy zwierząt coraz częściej trafiają za kratki, a gigantyczne kary finansowe realnie ich dotykają. Walka nie jest łatwa, ale przestępcy przestają być anonimowi i bezkarni. Każda nasza i Twoja reakcja dokłada cegiełkę do tej zmiany.
Bądź ich głosem!
Koty wolno żyjące nie potrafią same poprosić o pomoc. Nie napiszą skargi na sąsiada, który wyrzucił ich miski, ani nie otworzą zabitego deskami okna. One mają tylko nas. Jeśli jesteś świadkiem ich krzywdy – reaguj. Zgłoś sprawę Policji lub Straży Miejskiej.
Koty wolno żyjące mają prawo żyć bezpiecznie obok nas. Szacunek do nich to miara naszego człowieczeństwa.


