Sterylizacja kotek z Aleksandrowa
Aktualizacja 06.01.2012
Wreszcie udało się złapać ostatniego kota z tego podwórka – oczywiście koteczkę. Po zabiegu wróciła juz na swój teren. Pani, która koty łapała jest przeszczęśliwa – nie boi sie już, że na wiosnę zostanie obdarzona gromadką kociąt. Jesli tylko pojawi sie u niej jakiś nowy futrzak, będzie się z nami kontaktowała, by go złapać na zabieg.
W ramach wdzięczności za pomoc obiecała, że ona i cała jej rodzina przekażą 1% podatku dla Kotyliona. DZIĘKUJEMY !!! I dziękujemy również za to, że wykazała inicjatywę i zapobiegła narodzeniu kolejnych niechcianych kociaków.
***************
Ludzie po pomoc dla kotów trafiają do nas różnymi drogami, najczęściej na zasadzie „jedna pani drugiej pani”
Tak do jednej z naszych wolontariuszek dotarła pewna pani z Aleksandrowa.
Na podwórku „zalęgły” jej się koty. Nie ma nic przeciwko nim, będzie je karmić tylko byle się ich więcej „nie robiło”. Pani zobowiązała się, że koty połapie, przywiezie do lecznicy, a potem je odbierze.
Nasza pomoc, stosunkowo niewielka, w porównaniu do innych akcji – opłacenie zabiegów i pożyczenie klatki – łapki przyniosła błyskawiczny efekt. W weekend do lecznicy trafiły cztery koty, jak się okazało, same kotki, już są po zabiegach i wkrótce wrócą na swoje podwórko.
Jak pomyślimy, że pani mogłaby nie zainteresować się losem tych kotów teraz, tylko wiosną zgłosić, że ma cztery mioty kociaków do oddania włos się na głowie jeży.
Może jednak coś się zaczyna zmieniać w świadomości ludzi?


