Maleńkie berbecie i mama Chloe – wszyscy w domach

Adoptusie. Koty i kocięta czekają w lecznicy na domy

Aktualizacja: 02.07.2013 r.

Wieści z wczorajszego wieczora: „sielanki jeszcze nie ma, ale nie ma też tragedii. Bardzo pomaga jeden z chłopców (kotów rezydentów) ponieważ jest mistrzem spokoju i nie daje się małej w nic wciągnąć. Mała w domu chodzi swobodnie i pięknie się do nas tuli, od wczoraj ma też już apetyt”
Czyli chyba się udało :)
Nie mamy jeszcze informacji o ostatnim małym chłopczyku, który trafił do dt, ale mamy nadzieję, że albo już, albo zaraz też znajdzie swoje miejsce na ziemi :)

Aktualizacja: 29.06.2013 r.

Mama Chloe już we własnym domu! :)

Aktualizacja: 25.06.2013 r.

Trzy maluszki są już we własnych domkach. Do adopcji pozostał jedynie jeden mały berbeć-chłopczyk. Tymczasem Chloe pomogła przeżyć maleńkiej Kalince znalezionej w kanalizacji – odchuchała i odkarmiła. Potem została wysterylizowana i czeka teraz niecierpliwie na sobotę. Bo Chloe chyba ma już domek, w sobotę ma po nią przyjechać.

Aktualizacja: 7.06.2013 r.

Już czas! kocięta samodzielnie jedzą, rosną w oczach i szykują się do własnych domów. Czy domek znajdzie także i Chloe? to naprawdę przepiękna, młodziutka kicia, co widać na zdjęciu poniżej. Przed adopcją zostanie oczywiście wysterylizowana.

Aktualizacja: 4.06.2013 r.

W zeszły piątek pojechaliśmy ponownie do kociej rodzinki. Tym razem już z założeniem, że mimo braku odpowiedniego dla takich maluszków miejsca – zabieramy towarzystwo. Na szczęście i jak zwykle – nasza nieoceniona Pani Doktor zgodziła się przyjąć kociaki do siebie do lecznicy.

IMG_1873am
IMG_1884am
IMG_1906am

Wchodzimy po cichutku do piwnicy, otwieramy drzwi – kocia mama wygląda zza ściany, jeden maluch kręci się koło niej. Nagle Pani, która zgłaszała koty – po prostu podniosła kotkę i szybciutko wpakowaliśmy ją do transporterka. Do drugiego – wyłapane maluszki. Już wiemy na 100%, że trzy z nich to chłopczyki, kociak z największą ilością czarnego i kropeczką na nosku – to panieneczka. Małe umieją już jeść kurczaka i puszeczkę, wchodzą do misek oczywiście wszystkimi łapkami i twarzą, wyśmodrane w jedzeniu, ale ciamkają. Jeszcze nie jest to tyle, aby mogły samodzielnie przeżyć, ale myślimy, że to kwestia trzech-czterech dni.

Żywicielka rodziny sama okazała się być dzieckiem :( Kotunia ma jakieś 8 m-cy, jest oswojona. Prawdopodobnie została wyrzucona z domu, gdy dostała pierwszą rujkę i jej zachowanie się zmieniło.  Czyściutka, zadbana, choć wymęczona przez dzieciaki, już niedługo będzie szukać nowego domu

2.06.2013 r.

Zgłoszenie mailowe: w naszej piwnicy okociła się kotka, małe urodziły się 29-go kwietnia, karmimy, ale co dalej? Pomóżcie!

Czyściutka, prawie biała kotka leży w pudełku wyłożonym papierem i szmatkami. Na niej, obok niej i pod nią – kręcą się cztery biało-czarne kuleczki. Córka Pani, która przysłała maila – dzielna nastolatka – przychodzi kilka razy dziennie i dokarmia kocią mamę. To ona dała rodzince wyścielone pudełko, bo kotka urodziła w zakamarku piwnicy, wprost na betonie. Nie wiemy, czy mama jest dzika, nie chcieliśmy jej stresować więcej niż było to konieczne, aby zrobić kilka niewyraźnych zdjęć. Wiemy, że pojawiła się koło bloku jakiś czas przed porodem, niestety nikt wtedy nas nie powiadomił – kotka zostałaby wysterylizowana i nie bylibyśmy zmuszeni prosić o pomoc… Teraz jest za późno, cztery maluchy żyją, wiszą na maminym cycku i póki co – mają się dobrze. Prawdopodobnie trzy maluszki to chłopczyki, do tego siostrzyczka, ale pewni nie jesteśmy, dlatego nie mają jeszcze imionek.  Na razie karmione są przez kotkę, ale już niedługo trzeba będzie je zabrać, aby nie zdziczały i aby mama ich gdzieś nie wyprowadziła. Już teraz przestały być całkowicie bezpieczne – zaczynają wychodzić  i kręcą się po piwnicznych korytarzach…

Potrzebujemy środków finansowych, aby zapewnić im prawidłowy, zdrowy rozwój: odpowiednią karmę i mleko, odrobaczenie, szczepienia – razy cztery to nie lada wydatek. Do tego zabieg sterylizacji kociej mamy, jak tylko małe będą samodzielne. Najbardziej zaś potrzebny jest dla nich dom tymczasowy…

Gorąco prosimy o pomoc w szukaniu dla małych domu i wsparcie na pokrycie kosztów utrzymania i profilaktyki weterynaryjnej. Wiemy, że kociąt jest dużo, za dużo, że wiele organizacji prosi o pomoc, ale liczy się dla nas każda złotówka.

Wpłaty dla Kotylionków możecie Państwo przekazywać na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: Berbecie z piwnicy

lub kupując wirtualne kotylionki na naszej aukcji na allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=3275809149

Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę!