Adoptuj kota latem!
Moja działalność w Kotylionie w dużej mierze dotyczy pomocy kotom ze schroniska.
Obecnie schronisko jest przepełnione. Do wyboru, do koloru- kocięta, dorosłe przyjacielskie, rude, czarne, pręgowane. Te zwierzęta „wybrały” zły moment na pobyt w schronisku.
Lato, wakacje- te słowa brzmią groźnie z perspektywy wolontariuszki. Czas relaksu, odpoczynku, wyjazdów na urlop, ale i totalnego zastoju adopcyjnego w schronisku. W schronisku pełno i pusto- kotów jest bardzo dużo, a adoptujących praktycznie w ogóle. Adopcjami rządzą pory roku. Gdyby kocięta przypadkiem urodziły się 2 miesiące wcześniej, ludzie by się o nie zabijali, cieszyliby się nimi. Tak jak w przypadku adopcji małego burasiątka znalezionego w krzakach jakiś czas temu, było spore zainteresowanie- dzwonili ludzie, kociak, był tylko jeden, więc, ci, którzy go nie adoptowali, przesyłali mi potem radosne informacje, że gdzie indziej udało im się znaleźć swoje małe kocie szczęście. Forumowiczki z kociego forum chciały przesyłać dla małego prezenty do lecznicy, interesowały się adopcją kotka, domem, oczekiwały wieści. Ale to było jakiś czas temu. O te kociaki nikt nie pyta, a ich losy są bardzo niepewne.
W tym roku wyjątkowo dużo jest również dorosłych kotów, domowych, wychuchanych- nie wiem, dlaczego nikt ich nie szuka. Nie chcę się zbyt długo nad tym zastanawiać, bo pewnie ucierpiałaby moja wiara w ludzi. Dorosłe koty też tęsknią, szczególnie te, które większość swojego życia dotychczas spędziły na przysłowiowej kanapie, głaskane czułymi rękami właścicieli.
Lato kiedyś się skończy, a do schroniska wrócą adoptujący- jesienią i zimą im nie będą sprzyjać pory roku- wtedy będą chcieli kocięta.
Wiem, że wyjeżdżamy na wakacje, że kotu trzeba zorganizować opiekę, że często adopcję odkładamy na „po wakacjach”. Szkoda, obecnie jest spory wybór kotów, które wystawiają łapki z klatek, trącają przechodzącego człowieka i na pewno byłyby wspaniałymi domownikami, gdyby dostały szansę.
Dlatego, jeśli możecie, adoptujcie kota latem- nie będziecie tego żałować.
Tekst: Magda; zdjęcia: Tatiana, Aneta, Magda







