Marusia… Adoptowana :)

Marusia… Adoptowana :)

Aktualizacja: 18.10.2013

Marusia zaraz po zakończeniu przyjmowania zastrzyków na wątrobę trafiła do nowego domu:) Mieszka za Łaskiem z psem i dwoma innymi kociakami. Jej nowi właściciele już po adopcji zrobili jej badania krwi-wszystko było w normie.
Póki co nie zauważyli żadnych napadów drgawkowych.
Wszystko wskazuje na to,że to jej ostateczny, docelowy dom.

27.07.2013

Marusia, przemiła kotunia z amputowaną łapką, nie ma szczęścia. Najpierw trafiła do schroniska z połamaną łapą. Łapkę amputowano. Trafiła do domu tymczasowego, była długo leczona. Potem wyadoptowana. Tydzień temu wróciła z adopcji. Powód? Ataki padaczki. W domu tymczasowym atak pojawił się raz, wcześniej nie było niepokojących objawów. Pytanie – co jest ich przyczyną – czy chore nerki, wątroba, serduszko, sprawy neurologiczne, zatrucie czy po prostu padaczka idiopatyczna. Marusia przeszła dokładne badania krwi, które pokazały bardzo złe wyniki wątrobowe. Być może to właśnie chora wątroba była przyczyną ataków…
Teraz mała jest w trakcie leczenia, dostaje co kilka dni injekcje z ornipuralu i inne leki na odbudowę wątroby. Na szczęście jest to organ, który można odbudować, jest zatem duża szansa, że Marusia będzie w pełni zdrowym kotem.

Kolejny raz zmuszeni jesteśmy prosić Was o pomoc dla Marusi – na opłacenie niezbędnych badań i drogich leków.

Wierzymy, że uda się malutkiej pomóc, a następnie znaleźć ten właściwy dom…
Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto w Vivie!:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Bank BGŻ

z dopiskiem: Marusia

Za pomoc z całego serca dziękujemy…

Aktualizacja: 28.05.2013 r.

Czy pamiętacie Marusię? – młodziutką koteńkę z bezwładną łapką, która tak bardzo pragnęła bliskości człowieka?

Marusia po długiej walce z infekcją doszła do zdrowia i nareszcie mogliśmy zająć się jej łapką i wszelkimi zabiegami przed adopcyjnymi.
Dwa tygodnie temu maleńka została zaszczepiona i ponownie dokładnie zbadana. Została powtórzona morfologia, w której nie było już śladu po niepokojących komórkach nowotworowych.
W ubiegły piątek przeszła więc operację amputacji przedniej łapki, której niestety, pomimo naszych starań nie udało się „uruchomić”…
Mimo, iż od zabiegu minęło dopiero kilka dni już widać, że Marusi wygodniej bez bezwładnej łapki. Porusza się coraz pewniej, bardzo dzielnie przystosowuje się do nowej sytuacji.
Gdy tylko rana się zagoi piękna Marusia będzie szukać domu, takiego na zawsze, który doceni siłę jej charakteru i miłość jaką darzy ludzi.

Aktualizacja: 12.04.2013 r.

Marusia powoli odzyskuje apetyt. Po kilku dniach w szpitaliku jej stan poprawił się na tyle, że mogła wrócić do domu tymczasowego. Niestety – rozwija się u niej silny calici virus – kotunia ma bardzo duże nadżerki w pyszczku, które ja bolą i utrudniają jedzenie :( Martwią nas tez wyniki krwi dziewczynki, które nie są najlepsze. Marusia miała zrobione testy na białaczkę i fiv – na szczęście są ujemne. Mostek chyba się zrasta – niestety – z łapką jest znacznie gorzej:( Nadal nie ma w niej czucia i mimo leków ten stan się nie zmienia. Jeśli w ciągu najbliższego tygodnia – dwóch łapka nadal będzie bezwładna – kotunię czeka jej amputacja :(
Bardzo prosimy o kciuki, ciepłe myśli i wsparcie leczenia tej słodkiej istotki. Bardzo tego potrzebuje

Aktualizacja: 8.04.2013 r.

Marusia, po kilku dniach w domu tymczasowym, bardzo się rozchorowała :( Pewnie poczuła się bezpiecznie i dobrze, spadła jej odporność i organizm przestał się tak bardzo mobilizować do walki z chorobami… Dostała wysokiej temperatury, przestała jeść :( Ania natychmiast zawiozła ja do lecznicy i malutka została w szpitaliku. Jest słaba, smutna, osowiała. Dostaje płyny i leki, mamy nadzieję, że jej stan szybciutko zacznie się poprawiać. Z łapką Marusi na razie nie widać poprawy – nie ma w niej czucia od „łokcia” w dół, ale nie poddajemy się.
Bardzo prosimy Państwa o wsparcie na leczenie tej słodkiej, kochającej człowieka małej istotki.

3.04.2013 r.

Marusia to bure cudne stworzenie, które znalazło się w złym miejscu i w złym czasie. Marusia miała wypadek. Niejeden w swoim króciutkim życiu niestety :(.
W pierwszym – który musiał się zdarzyć, jak Marusia była bardzo maleńka – koteczka straciła kawałek ogonka. Ogonek pięknie się zagoił i kicia zupełnie nie odczuwa dyskomfortu z racji jego długości – nie przeszkadza jej to w normalnym funkcjonowaniu, a wyglądowi dodaje wręcz uroku. Niestety – Marusia ma chyba tendencje do popadania w tarapaty, a może po prostu jej poprzedni opiekunowie okazali się bardzo nieodpowiedzialni… Tego się pewnie nie dowiemy…
Marusia niestety musiała wpaść pod samochód :( Ma złamany mostek, złamany jeden kiełek, jest poobijana i obolała. W wyniku wypadku coś się też stało z przednią łapką, która jest bezwładna, choć nie jest złamana.

Biedna jest bardzo Marusia, a mimo to – wszystkim czego pragnie – wydaje się być człowiek…
Trafiła pod naszą opiekę. Będziemy leczyć, pielęgnować, a przede wszystkim – walczyć o uratowanie łapki. Walka będzie długa, nie wiadomo, czy wygrana. Ale próbować warto – przed Marusią całe kocie życie – bardzo chcemy, by wiodła je na 4 łapkach. Marusia dostaje teraz codziennie leki na pobudzenie pracy nerwów i mięśni – codziennie więc musi znosić bolesne zastrzyki, ćwiczenia, łykanie tabletek… Do tego czyszczenie uszu, w których zagościł świerzbowiec, jedzenie karmy leczniczej by podleczyć bolący brzuszek i biegunkę…

Marusia znosi to wszystko ze spokojem, pokorą i niemal wdzięcznością. To najsłodsze stworzenie pod słońcem. Mruczące, wtulające się i ugniatające zdrową łapką na sam widok człowieka.
Bardzo prosimy o wsparcie dla tej delikatnej, ledwie półrocznej kociej dziewczynki.

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
z dopiskiem: dla Marusi

Dziękujemy!