Co słychać w naszym DT u Kasi, Artura i Natalki?
Wieści z frontu, czyli jak się ma nasz dom tymczasowy
Tosia już dawno w swoim domu, Melcia za kilka dni przeprowadzi się na „na swoje”, a my wczoraj powitaliśmy nowego gościa Tym gościem jest około trzymiesięczna śnieżynka Trixi, która wraz z rodzeństwem została znaleziona w kartonowym pudełku. Na razie Trixi zamieszkała w klatce, która stanowi jej azyl, bo już nie raz przestraszony kociak ginął w czeluściach mieszkania przysparzając nas o kilka siwych włosów, gdyż wówczas żadne kicianie, zapachy smakołyków nie pomagają w odszukaniu uciekiniera. Mały wystraszony kociak naprawdę ma nieograniczoną wyobraźnię, co do miejsc w których można się schować, a jego gabaryt ułatwia często to zadanie.
Stan klatkowy raptem trwa dwa, góra trzy dni, póki tymczasowy gość nie zaznajomi się z „odgłosami domu”, innymi tymczasami, psem i dwoma rezydentami i oczywiście nami – „człowiekami” dwa + jeden mały głośny, ale za to bardzo opiekuńczy i w dniach klatkowych sprawujący rolę głaskacza, użyczającego swe kolana i rączki do noszenia.
Trixi jest bardzo urodziwą koteczką i mamy nadzieję, że szybko znajdzie swoją rodzinę, podobnie jak jej śnieżne rodzeństwo Mrozek i Szronek, którzy znaleźli schronienie w innym domu tymczasowym. Na razie jest troszkę onieśmielona, ale myślę, że w tak doborowym kocim towarzystwie szybko zacznie rozrabiać
Zapytała mnie jedna Pani „a po co są te domy tymczasowe” hmmm no cóż proszę Pani, po to, że gdy Melcia się przeprowadzi, w jej miejsce przyjmiemy innego kociego gościa, który czeka zziębnięty od miesiąca mieszkając na klatce… bo taki kociak dziś trafił pod skrzydła fundacji, już bezpiecznie czeka w lecznicy.
Kasia, Artur i Natalka









