Mija – coś jej uczynił człowieku…
Mija została znaleziona na giełdzie kwiatów. Nie była w stanie stać na własnych nóżkach. Jej długa i pewnie kiedyś piękna sierść była kołtunem, który rozrywał skórę. Miała na ciałku pełno kleszczy. Była blada i odwodniona, momentami traciła przytomność. Wstępne badania wykazały, że kotka jest chora na hemobartonellozę. To choroba, która przenoszą owady. Przekazują do organizmu kota „pasożyta”, który niszczy czerwone krwinki. Na szczęście chorobę tę leczy się i część kotów przezywa. Mija, choć drobna i wycieńczona szybko poddała się leczeniu i już po dwóch dniach wstała na nóżki i głośno zaczęła domagać się jedzenia. Wtedy tez mogliśmy w końcu doprowadzić jej futerko do porządku – czyli po prostu się go pozbyć. Zdjęcia z tego zabiegu pokazują jak bardzo koteczka była zaniedbana. Okazała się kotką wysterylizowaną i na dodatek przesympatyczną. Chodzi za człowiekiem jak piesek, zagaduje i wpatruje się w oczy. Mija potrafi nawet gadać sobie pod noskiem przez sen :) Z dnia na dzień maleńka jest coraz silniejsza a wyniki jej krwi się poprawiają. W tej chwili Mija jest wszędobylskim żarłokiem i największym pieszczochem wśród naszych podopiecznych. Czeka ją jeszcze sanacja jamy ustnej, bo ząbki ma w fatalnym stanie. Mija ma około 6 lat i już zaczyna rozglądać się za swoim nowym domkiem. Zapraszamy do adopcji małej, bo jest fantastycznym stworzeniem, któremu człowiek zgotował bardzo okrutny los. Będziemy wdzięczni za pomoc finansową, byśmy mogli w pełni przygotować małą do adopcji.
kontakt w spawie przyszłej adopcji:
[email protected]
tel 506 103 972






























