Pyza – już nie maleńka – wieści z domku!
Ponieważ Pyza podbiła internet – pewnie wiele osób chciałoby dowiedzieć się, co u malutkiej słychać. Ano słychać, słychać…
Gdybym miała opisać Pyzę jednym słowem, to najwłaściwsze by było „dzielna”. Za Ryśkiem rok temu ciągle musiałam biegać z gąbka, bo w ogóle nie ogarniał, że po jedzeniu lub kupie trzeba się jeszcze umyć. Tu nie ma żadnych problemow, mała pięknie je mokre i suche, no i jest nieustraszona względem Ryska.
…..
Dawno się nie odzywałam, ale jak można założyć – brak wiadomości to dobra wiadomość. Po kilku dniach adaptacji Pyza owinęła sobie Ryska wokół łapy. Już razem szaleją, nie ma potrzeby oddzielania, jedzą z jednej miski, dają sobie buziaczki i nawet czasem zasypiają przytulone. Nie da się ukryć, ze Pyza to kot z charakterem i to ona stawia warunki, pierwsza przy misce, pierwsza na drapaku i pierwsza do zaczepiania Rysiowego ogona, czasem aż się chowa przed nią pod prześcieradło. Zdrówko i apetyt dopisują, oczy już trochę pozieleniały, ale wciąż się zastanawiam jaki kolor będą mieć w ostateczności.
Jeśli szczęście kota można mierzyć mruczeniem, to chyba jest jej dobrze, nie wiem skąd w tak niewielkim organizmie tyle mruczących decybeli – jak katarynka a właściwie kocurynka.
Udało się! Kolejny raz udało się uratować maleńkie życie. Dzięki Wam, kochani.







