Malutka Kajtusia – wieści z DT

Malutka Kajtusia - wieści z DT

Aktualizacja: 10.2.2014 r.

Obiecane wieści z domku tymczasowego Kajtusi
I troszkę fotek ;)

Byłyśmy wczoraj na kontroli u p. doktor. Kajtusia słuchowo jest „czysta”, nic nie słychać w układzie oddechowym, nie ma gorączki, ma tylko jeszcze leciutki wysięk z noska, dla mnie prawie niewidoczny. Niestety pani doktor przy badaniu stwierdziła, że węzły chłonne są nadal powiększone (choć już w niewielkim stopniu), co wskazuje, że stan zapalny w organizmie jeszcze do końca nie ustąpił. Nie jest to nic niepokojącego, jest to po prostu końcówka infekcji, ale trzeba dać małej jeszcze kilka dni do pełnego wyleczenia. Biorąc pod uwagę jej stan, ogólne bardzo dobre samopoczucie, uznała, nie ma potrzeby podawania jej dodatkowo leków, organizm sam sobie da radę z pozostałościami choroby. Ale kicia jeszcze w 100% zdrowa nie jest.
Co do reszty – Kajtusia przytyła od ubiegłego piątku całe 0,25 kg i waży już 1,25 kg :-).
Odebrałam właśnie maila od pani doktor – test PCR na białaczkę i FIV jest negatywny :-).

Jesteśmy umówione w lecznicy na kontrolę najbliższą środę i mam nadzieję że w końcu usłyszę, że już wszystko ok.
Poza tym wszystkim – na zdjęciach widać grzecznego, spokojnego kotecka, ale większość czasu mała biega, skacze i rozrabia :-D. Skoki po niepościelonym łóżku wprowadzają ją w stan ekstazy :-D . Jakież to cudowne góry i doliny, i zakamarki pod kołdrą, łał, trzeba wszystko spenetrować, z dzikich wyskoków polując na niewidoczne kołdrowe potfffory. A potem włączamy dodatkowe turbodoładowanie i biegniemy dalej, dalej, dalej :-D. Łapiemy za ogon wujka Dyzia, i zanim zauważy kto się dopuścił takiej zniewagi już jesteśmy na parapecie i spoglądamy przez okno.
A teraz maluch leży mi na kolanach i się myje, jest wielką czyścioszką. Początkowo nie myła się wcale, futerko miała szarawe, takie jakby posklejane, nogi brudne, z kawałkami żwirku pod stópkami. Już myślałam, że będzie takim brudasem jak moja Kimisia, która myje tylko czubek nosa i to raz na dwa dni. Na szczęście nie.
Mała kończy już toaletę, zaraz pewnie usłyszę gromkie chrapanie :-D.

Aktualizacja: 28.01.2014 r.

Kajtusia nadal walczy z bardzo silną infekcją :-(
Przebywa w domu tymczasowym – ma najlepszą opiekę – ale choroba nie chce sobie pójść :-(
Oto relacja od tymczasowych opiekunów:
Infekcja męczy malutką – w nosku szeleści, oczko załzawione i troszkę zaropiałe, na szczęście dzięki lekom chyba nie ma gorączki. Ale sporo śpi, a najlepiej śpi się u mamusi.
Od piątku sami podawaliśmy zastrzyki z antybiotykiem, jutro po południu jedziemy się pokazać pani doktor w lecznicy.
Malutka jak się wyśpi, to biega, bawi się, ale szybko idzie odpoczywać. Dużo pije ciepłego mleka zmieszanego pół na pół z wodą, pewnie jeszcze ją stan podgorączkowy męczy. Jak nam pani doktor powiedziała we wtorek, że mała jest odwodniona, to po powrocie do domu obstawiłam ją miskami z wodą, ale nie chciała pić. Ponieważ widziałam wcześniej, że podpijała moim kotom wodę z mlekiem to dałam jej też, mimo obaw, że może dostać biegunki. Ale na szczęście obyło się bez takich problemów.

Jest kochanym, słodkim glusiem – grzeczny, urokliwym. Myślałam, że wybierze sobie któregoś z kotów na ulubionego opiekuna, bo zawsze tak było u nas z tymczasami. A tu zonk :-D na mamusię wybrała sobie ludzia czyli mnie :D, choć TŻ-em też nie pogardzi.
Kotów się nie boi, traktuje je dość obojętnie, czasem się pogonią z Kacprem albo Trusiem. Mam wrażenie, że one się jej boją.

Kajtusia codziennie odwiedza lecznicę, a Pani Dr głowi się jak pomóc malutkiej.
Dziś zapadła decyzja o podaniu Kajtusi bardzo dobrego leku wzmacniającego odporność – może on w końcu zadziała i Kajtusia zacznie zdrowieć. Prosimy o kciuki i nadal – o finansowe wsparcie
I bardzo dziękujemy za dotychczasową pomoc.

13.01.2014 r.

Wiele już widzieliśmy, ale nadal zdarzają się obrazki, które ściskają nam serca.

To Kajtusia:

W sobotę (11stycznia) została przyniesiona przez Pana, który ją znalazł, do schroniska.
Całkowicie bezbronna, maleńka kruszynka bez jednego oczka i z kocim katarem
Oczywiście od razu dostała lekarstwa, ale schronisko to nie jest dobre miejsce dla takiego całkiem maleńkiego, płaczącego za mamusią maleństwa…
Malutka w poszukiwaniu ciepła i mleczka ugniatała pluszowego misia…
Wolontariusze KOTYliona nie zastanawiali się długo i już dzisiaj (w niedzielę 12.01) Maleńka trafiła pod opiekę fundacyjnych Pań Doktor,
i wspaniałego DT.

Kiedy tylko wyzdrowieje, nabierze ciałka, zostanie zaszczepiona i będzie szukała najlepszego Domu na świecie.
Teraz bardzo prosimy o ciepłe myśli, kciuki, żeby wszystko było dobrze, będziemy też wdzięczni za każdą złotówkę, która pomoże nam pomagać…<

W imieniu Kajtusi – dziękujemy!