Kocia rodzinka z bałuckiego podwórka. Kasia, Zosia, Marcyś i Misia [*]

Aktualizacja: 5.06.2017 r.

Niedawno odwiedziliśmy kocią rodzinkę z bałuckiego podwórka – ku naszemu zdziwieniu wszyscy (Kasia, Zosia i Marcyś) domagali się pieszczot i prezentowali swoje wdzięki :-) Niedawno Kasia i Marcyś byli na kontrolnej wizycie u lekarza, podczas której Pani doktor pobrała krew do badań – i choć wyniki Kaśki nie są idealnie – nie ma się, tak naprawdę, do czego przyczepić. Teraz kontrolne badanie czeka jeszcze Zosię. Wszyscy dostali też preparaty na pchły i kleszcze – mogą już więc spokojnie grasować w okolicznych krzakach ;-)

Gdybyście chcieli wesprzeć kocią rodzinkę – przypominamy nr konta ;-)

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla Misi bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy!

Aktualizacja: 14.04.2017 r.

Niestety nie udało się :-( Misia odeszła dzisiaj za Tęczowy Most :-(
Zasnęła, już nic ją nie boli…
Żegnaj Misiu, wierzymy, że jesteś w lepszym świecie…

miskabw

Aktualizacja: 14.04.2017 r.

Misia – najstarsza kotka z bałuckiego podwórka, wczoraj trafiła do lecznicy w bardzo złym stanie :-( Przestała jeść i była bardzo osowiała. Do tego przemoczona (tego dnia padał deszcz) i wychłodzona :-(
Niestety potwierdziły się nasze przypuszczenia – nerki :-( Od wczoraj jest nawadniana i przebywa pod stałą opieką lekarza. Rokowania są złe, ale my nie tracimy nadziei i liczymy na to, że nerki podejmą pracę. Bardzo prosimy Was o ciepłe myśli i kciuki dla Misi z bałuckiego podwórka. Gdyby ktoś zechciał przekazać grosik wsparcia – będziemy bardzo wdzięczni.

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla Misi bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy!

20170413_134841_resized

Aktualizacja: 29.11.2016 r.

Ponad tydzień temu odwiedziliśmy kocią rodzinkę z bałuckiego podwórka i przywieźliśmy prawie cały bagażnik puszek. Byliśmy też z odwiedzinami we wrześniu, ale chyba czasu zabrakło, żeby o tym napisać…Tym razem, po raz pierwszy od dawna mogliśmy zobaczyć całą czwórkę razem :-) Ostatnio, jak byliśmy – Misia zawsze spała w domku, a tym razem zaszczyciła nas swoją obecnością :-) Miło więc było widzieć ich wszystkich razem :-)
Zapas puszek pewnie nie wystarczy na całą zimę, bo taka gromadka potrafi zjeść bardzo dużo. Zwłaszcza teraz, kiedy na dworzu robi się coraz zimniej i coraz bardziej nieprzyjemnie :-(
Gdyby więc ktoś zechciał wesprzeć kocią rodzinkę z Bałut – będziemy wdzięczni za każda złotówkę!

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy!

Przypominamy, że kocia rodzinka z bałuckiego podwórka zagości w naszym przyszłorocznym Kalendarzu :-) Kto jeszcze nie zamówił, niech dłużej nie zwleka. Nakład to tylko 400 sztuk!
http://kotylion.pl/kalendarz-charytatywny-2017-przyjmujemy-zamowienia/

Aktualizacja: 25.04.2016 r.

Tydzień temu odwiedziliśmy kocią rodzinkę z bałuckiego podwórka. Przywieźliśmy zapas jedzonka i preparaty na odpchlenie i odrobaczenie :-) Jak zwykle przywitała nas tylko trójka: Zosia, Kasia i Marcyś, bo najstarsza seniorka – Misia – drzemała w domku, gdzie spędza ostatnio sporo czasu. Misia ma już swoje latka, dlatego nie dziwi nas, że woli siedzieć w ciepłym domku, gdzie nikt za bardzo jej nie przeszkadza. Zosia i Marcyś oczywiście dokazywali dając kilka popisów, natomiast Kasia grzecznie dała się wygłaskać i nie wdawała w żadne potyczki ;-)

Kociej rodzince z bałuckiego podwórka pomagamy już ponad 2 lata. Jeśli Ktoś zechciałby pomóc nam w tej opiece będziemy baaardzo wdzięczni. Darowizny, jak zawsze, można kierować bezpośrednio na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Aktualizacja: 3.02.2016 r.

Regularnie odwiedzamy kocią rodzinkę z bałuckiego podwórka – Zosię, Misię, Kasię i Marcysia. Jesteśmy też w stałym kontakcie z Panią Jadzią, która dogląda kociego towarzystwa :-) Byliśmy w odwiedzinach w listopadzie, lecz zabrakło czasu, aby zdać krótka fotorelację ;-) – nadrabiamy więc zaległości, a także piszemy o kolejnych odwiedzinach – tydzień temu, kiedy to już pod klatką przywitała nas Zosia z Kasią i Marcysiem. Misia – najstarsza kotka, podobnie, jak poprzednim razem – spała sobie w budce i ani myślała wychodzić z ciepłego kącika :-) Natomiast pozostała trójka – dokazywała :-)

Odwiedziny 27.01.2016 r.

Odwiedziny 14.11.2015 r.

Podczas sierpniowej wizyty przywieźliśmy preparaty na pchełki i kleszcze. Teraz planujemy odrobaczanie. Jeśli Ktoś zechciałby pomóc nam w opiece nad tą kocią rodzinką, będziemy baaardzo wdzięczni. Darowizny, jak zawsze, można kierować bezpośrednio na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT GOPZPLPW
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Aktualizacja 18.08.2015 r.

W zeszłym tygodniu odwiedziliśmy bałuckie podwórko i jego mieszkańców – oczywiście nie z pustymi rękami – razem z nami przyjechała sucha i mokra karma ;-) Mimo panującego upału – cała kocia ekipa odliczyła się w komplecie – bardzo ciekawa, co też przywieźliśmy ze sobą i czy aby wszystko jest smaczne i odpowiedniej jakości. Po degustacji uznały chyba, że jest ok – podziękowały nam po kociemu pozwalając się pogłaskać i prezentując pionowo uniesione ogonki ;-)
Wraz z jedzonkiem przywieźliśmy też preparat na pchełki i kleszcze dla całej kociej rodzinki, aby żadne pasożyty nie dokuczały i pozwalały spać spokojnie ;-) W następnej kolejności – odrobaczenie ;-)
Jeśli Ktoś zechciałby pomóc nam w opiece nad tą kocią rodzinką, będziemy baaardzo wdzięczni. Darowizny, jak zawsze, można kierować bezpośrednio na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT GOPZPLPW
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

Aktualizacja: 14.07.2015 r.

W miniony weekend mieliśmy nieplanowaną wizytę na bałuckim podwórku. Wszystko za sprawą małego Hektora znalezionego przez Panią Jadzię na bałuckim rynku. Zdziwiło nas, że wszyscy bardzo namolnie dopominali się o głaski, ale okazało się, że  cała czwórka bardzo obraziła się Panią Jadzię i zwyczajnie szukali miłości gdzieś indziej ;-) Małym Hektorem najwyraźniej się brzydzą, bo postanowili nie wchodzić do mieszkania, a jeśli już, to klatkę omijają szerokim łukiem ;-) Pani Jadzia też jest „be” bo małego nosi na rękach i pachnie pewnie teraz inaczej – intruzem ;-) co bardzo nie podoba się, w szczególności Kasi. Tak więc nastąpiły małe zawirowania na bałuckim podwórku, ale mamy nadzieję, że Hektorek szybko znajdzie dom i życie całej czwórki wróci znowu do normy. Na razie jednak muszą się pogodzić z nową sytuacją i jakoś znieść te zmiany, choć wiemy, że niekiedy kotom przychodzi to bardzo trudno…

Przy okazji przypominamy o pomocy dla kociej rodzinki z bałuckiego podwórka – o Kasi, Misi, Zosi i Marcysiu.
Staramy się wspierać ich regularnie, jeśli oczywiście finanse na to pozwalają. Teraz przydałoby się odrobaczenie i odpchlenie bałuckiej gromadki.
Jeśli Ktoś zechciałby pomóc nam w tej opiece, będziemy baaardzo wdzięczni. Darowizny, jak zawsze, można kierować bezpośrednio na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT GOPZPLPW
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

Dziękujemy!

Aktualizacja: 16.06.2015 r.

Kilka dni temu pojechaliśmy w odwiedziny na bałuckie podwórko. Oczywiście bagażnik upchany po brzegi: były puszeczki, saszetki felixa i suche jedzonko także ;-)
Miło było widzieć znowu całą kocią rodzinkę w komplecie – kilka dni wcześniej Kasia wróciła na swoje podwórko. Miednica ładnie się zrosła, kotka wróciła do pełnej sprawność i widać było, że domowe warunki jej nie służą, mimo iż Pani Małgosia dogadzała jej jak mogła. Kasia wróciła tam, gdzie jest jej dom – na bałuckie podwórko i widać, że tutaj czuje się najlepiej. Koty mają tutaj bezpieczny azyl, ciepłe budki i zawsze pełną miseczkę, a przede wszystkim są wolne – czy potrzeba im czegoś więcej?

Aktualizacja: 26.03.2015 r.

W ubiegły weekend podjechaliśmy (oczywiście z kartonem puszeczek ;-)) w odwiedziny na bałuckie podwórko. Pogoda dopisywała więc koty wygrzewały się w ogródku. Od razu przywitała nas Zosia i Marcyś, Misia drzemała, jak zawsze – w domku ;-) Kasieńka natomiast nie mieszka już na bałuckim podwórku – jakiś czas temu doznała urazu miednicy i trafiła do lecznicy, a później Pani Małgosia zabrała koteczkę do siebie. Być może wróci na swoje podwórko, jeśli stan zdrowia na to pozwoli – decyzja należy jednak do Pani Małgosi, pod której opieką jest teraz Kasieńka. Póki co, na bałuckim podwórku została Misia, Zosia i Marcyś oraz 2 czy 3 dochodzące wolno żyjące kocurki. Budek mają sporo, więc miejsce do spania jest. Ogródek jest ogrodzony – koty mają więc bezpieczny azyl i miejsce, aby się schować. Jest też troszkę zieleni i drzewka, po których można się wspinać, co demonstrował Marcyś podczas naszej wizyty ;-) Wydaje nam się, że jak na bałucki krajobraz, ta kocia rodzinka ma całkiem niezłe warunki. Obecnie opiekuje się nimi Pani Jadzia, która codziennie dogląda kociego stadka i pilnuje, aby miseczki były pełne ;-) Staramy się pomagać, ale jest to możliwe jedynie dzięki Waszym darowiznom. Wykarmić takie kocie stadko to niemały wydatek, dlatego jeśli chcielibyście pomóc nam w opiece nad bałuckim podwórkiem, będziemy bardzo wdzięczni :-)

Darowizny na bałuckie podwórko można przekazywać bezpośrednio na nasze konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT GOPZPLPW
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

Dziękujemy!

Aktualizacja: 2.01.2015 r.

W połowie grudnia zwróciliśmy się do Was z prośbą o pomoc w stworzeniu nowego domu dla kociej rodzinki z bałuckiego podwórka. Jesteśmy wzruszeni, że od razu odpowiedzieliście na nasz apel. Dzięki Wam Misia, Kasia, Zosia i Marcyś mają nowy dom! Jeszcze przed świętami udało nam się zakupić drewniany domek narzędziowy.. wynegocjowaliśmy naprawdę dobrą cenę: domek przyjechał do nas złożony i zaimpregnowany, pokryty grubą papą. Do tego zakupiliśmy jeszcze styropian i matę termiczną do ocieplenia domku. Powstały też 4 nowe budki pod wymiar – idealnie pasujące do domku ;-) Zaraz po świętach przystąpiliśmy do pracy. Było baaardzo zimno, ale udało się! Zobaczcie sami ;-)

Jeszcze raz z całego serca dziękujemy!
Za pozostałe pieniążki zakupimy oczywiście zimową wyprawkę dla kociej rodzinki.
A jeśli Ktoś z Was chciałby jeszcze czasem wesprzeć Misię, Kasię, Zosię i Marcysia będziemy bardzo wdzięczni;-)

Aktualizacja: 12.12.2014 r.

Już od ponad roku pomagamy kociej rodzince z bałuckiego podwórka. Misia, Kasia, Zosia i Marcyś miały kiedyś dom – dom niezbyt zamożny, ale pełen miłości… A potem nagle tego domu zabrakło… Ich opiekun zmarł… Sąsiadka, która nie chciała, aby koty trafiły do schroniska, postanowiła się nimi zaopiekować – koty zamieszkały trochę u niej, a trochę na dworzu… A właściwie więcej na dworzu niż w domu… Opiekunka z pewnością je kochała, ale miała dużo innych problemów, które niestety nie sprzyjały opiece nad kotami… Takie życie jednak kotom się podobało  – miały wolność, schronienie i zawsze pełną miskę , a przede wszystkim – były u siebie, a to dla kotów takich jak 10-letnia Misia, czy jej 7-8 letnie córki – Kasia i Zosia jest najważniejsze. W końcu nie przesadza się starych drzew…
Niestety nowa opiekunka też zmarła – koty znowu zostały same… Na szczęście mieszkańcy kamienicy, którzy dobrze je znali, nie pozwolili, aby stała im się krzywda. Zaadaptowali jedną z drewnianych opuszczonych komórek i tam zorganizowali kociej rodzince schronienie – były tam nasze styropianowe budki, ciepłe koce – powstało całkiem przytulne miejsce – ich nowy dom. Uznaliśmy, że koty powinny tam zostać, że nie będziemy im szukać innego domu – bo ich domem jest bałuckie podwórko, gdzie się urodziły i gdzie mieszkały do urodzenia. Regularnie przywoziliśmy jedzonko kociej rodzince, która doczekała się również wirtualnego opiekuna – dzięki czemu znacznie łatwiej było organizować pomoc. W międzyczasie wysterylizowaliśmy Zosię i wykastrowaliśmy Marcysia, a cała rodzinka została odrobaczona i odpchlona. Wydawało się, ze już nic złego tych kotów spotkać nie może. A jednak…
W sierpniu dowiedzieliśmy się, zupełnie przypadkiem, o planowanej rozbiórce komórek. Niezwłocznie skontaktowaliśmy się z administracją nieruchomości. Okazało się ze zarządcą jest kociolubna Pani, która bardzo przejęła się losem kotów. Rozważała nawet postawienie im dodatkowej komórki i obiecała, że nie pozwoli, aby kotom stała się krzywda. Umówiliśmy się, ze zostaniemy poinformowani o rozbiórce, abyśmy wcześniej mogli zapewnić kotom inne schronienie.
Niestety tak się nie stało.
Nikt nie skontaktował się z nami i nie poinformował o rozbiórce. Nie było też żadnej informacji dla mieszkańców kamienicy. Tydzień temu administracja przyjechała i po prostu zburzyła komórki, wyrzucając wszystko co było w kocim domku – koce, suchą karmę, książeczki zdrowia. Sąsiad cudem uratował nasze budki!!! Koty biegały w popłochu nie wiedząc, co się dzieje. Z ich dawnego domu nie zostało nic :-(
Administracja tłumaczy swoje działania uchwałą, na mocy której musieli zburzyć komórki. Wg administracji – komórki były opuszczone, a kotów tam nie było…
Szok i niedowierzanie – to chyba pierwsze, co poczuliśmy, potem przyszła złość, bezsilność, wściekłość,  bunt – wszystko to naraz kłębiło się w naszych głowach i sercach – a było to niczym w porównaniu z krzywdą i stresem, jaki stał się udziałem czterech niczemu niewinnych kotów…
Administracja budynku dobrze o nich wiedziała, komórka, w której mieszkały posiadała kłódkę na zamek,  w środku były budki opatrzone logo fundacji, była sucha karma, były kocie książeczki zdrowia. Komórka na pewno nie wyglądała na opuszczoną. Niewiele to pomogło… Komórka została zburzona, koty przepędzone, a ich rzeczy – wyrzucone i zniszczone…
Administracja tłumaczy się uchwałą…
A co z Ustawą o ochronie zwierząt?  Czy komukolwiek z Administracji nieruchomości  nie przyszło do głowy, że „Zwierzę, jako istota zdolna do odczuwania, cierpienia, nie jest rzeczą.” ? Że „ Człowiek jest mu winien poszanowanie i opiekę” ? , że utrudnianie im dostępu do schronienia na terenie zabudowanym jest niehumanitarne ? Czy ktokolwiek pomyślał choć przez chwilę, że skazuje te niemłode już zwierzęta na koczowanie na mrozie, bez jedzenia i picia, że zabiera im jedyne schronienie, jakie mają?
Rozumiemy, że komórki musiały zostać zlikwidowane, można było to jednak zrobić w „ludzki” sposób. Jeśli – mimo wcześniejszych ustaleń – nikt nie chciał powiadomić o tym nas – o rozbiórce powinni być poinformowani przynajmniej mieszkańcy kamienicy przy podwórku. Można było przenieść koty na czas rozbiórki w bezpieczne miejsce, zapewnić im nowe schronienie i uchronić od stresu. .. Zabrakło serca,  wyobraźni, empatii, zwykłej ludzkiej dobroci… To najwyraźniej nie jest dziś w cenie. Liczy się plan zagospodarowanie przestrzennego i suchy punkt w uchwale rady osiedla…
Tej sprawy na pewno tak nie zostawimy. Jednak na razie musimy skupić się na zorganizowaniu nowego schronienia dla Misi, Kasi, Zosi i Marcysia.  Koty są przerażone, rozbiegły się po okolicy i kompletnie nie mogą znaleźć sobie miejsca;-(. Odratowane budki tymczasowo ustawiliśmy w ustronnym miejscu, ale Misia wciąż wraca w miejsce komórek, gdzie stoją już „piękne, nowe” blaszaki…
Planujemy w tym ustronnym miejscu postawić podobna komórkę, do tej, którą miały wcześniej, aby budki osłonięte były od deszczu i wiatru, aby Misia mogła spać sobie na budce i czuć się bezpiecznie, jak robiła to do tej pory. Musimy od nowa zbudować im schronienie, nowy dom, w którym znajdą spokój i azyl, bezpieczną przystań, do której będą mogły wracać po podwórkowych eskapadach. Bez Waszej pomocy i finansowego wsparcia nam się nie uda.  Musimy odbudować im to, co człowiek w swej bezwzględności i z taką łatwością im zabrał.
Pomóżcie – prosimy.
Na dworze coraz zimniej, nie możemy dłużej czekać.

Będziemy wdzięczni za każda darowiznę przekazaną na nasze konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
z dopiskiem: darowizna bałuckie podwórko

Zachęcamy także do licytacji wirtualnych KOTYlionków za pośrednictwem Charytatywni.allegro: http://charytatywni.allegro.pl/listing?query=na%20nowy%20dom%20dla%20kociej%20rodzinki&scope=all

W imieniu kociej rodzinki z bałuckiego podwórka – dziękujemy!

Tak było:

A tak jest teraz… Z komórek nic nie zostało – są jedynie dwie cudem ocalone budki…

Aktualizacja: 27.11.2014 r.

Jeszcze w sierpniu udało nam się skontaktować z zarządcą nieruchomości, którą okazała się być kociolubna Pani ;-) Zapewniła nas, że nie dopuści do tego, aby kotom stała się krzywda. Ma poinformować na o terminie planowanej rozbiórki komórek, abyśmy mieli czas na przeprowadzenie kotów. Pani rozważała też możliwości postawienia nowej dodatkowej komórki właśnie dla nich.  A jeśli to okazałaby się niemożliwe mięliśmy plan B – postawienia budek w ogródku jednej z mieszkanek kamienicy. I tak chyba zrobimy – na wiosnę przygotujemy kotom schronienie właśnie tam. Tymczasem byliśmy z odwiedzinami u kociej rodzinki – wszyscy dostali grube futro na zimę i wyglądają jak puchate kulki. Przywieźliśmy też kolejną porcję zapasów jedzonka. Koty wyglądają na szczęśliwe – są tam gdzie się urodziły, mają schronienie i zawsze pełną miskę, a przede wszystkim są wolne.
Podczas naszej ostatniej wizyty nie udało nam się zrobić zdjęć, bo niestety było już ciemno, ale prezentujemy zdjęcia z wrześniowych odwiedzin.

Aktualizacja: 11.08.2014 r.

Wydawało się, że sytuacja jest opanowana. W zeszłym tygodniu pojechaliśmy na bałuckie podwórko zawieźć trochę puszek i suchego. Doszliśmy do wniosku, że koty zostaną na swoim podwórku, gdzie spędziły całe swoje dotychczasowe życie. Sąsiedzi z kamienicy tez wyrazi aprobatę deklarując dokarmianie kotów. My zobowiązaliśmy się na dostawienie w komórce budek i regularne wsparcie jedzonkiem, co niewątpliwie stało się możliwe dzięki deklaracji Oli z Wrocławia, która postanowiła zaadoptować wirtualnie kocią rodzinkę z Bałut.  Niestety dzisiaj dowiedzieliśmy się, ze lada dzień komórki zostaną rozebrane, a nawierzchnia podwórka ma być utwardzona. Podobno Pani Małgosia słyszała o tych planach, ale nie sadziła, że stanie się to tak szybko. I znowu los Misi, Kasi, Zosi i Marcysia stanął pod znakiem zapytania… Nie ma nawet żadnego ustronnego miejsca, gdzie moglibyśmy wstawić im budki…
Spróbujemy spokontaktować się z administracją, czy wspólnotą i dowiedzieć czegoś więcej o planowanym remoncie na posesji. Może jednak jest jakieś wyjście… ale jak narazie sytuacja jest beznadziejna…

Aktualizacja: 1.07.2014 r.

Udało nam się wesprzeć bałucką rodzinkę mokrym jedzonkiem. Zakupiliśmy ok. 100 puszek, bo oprócz Zosi, Kasi, Misi i Marcysia w tym samym miejscu stołuje się jeszcze kilka kotów wolno żyjących. Wysterylizowaliśmy też Zosię – w sobotę wróciła do swojej rodzinki. Wszyscy wybiegli na spotkanie i nawet Marcyś dał nam się wygłaskać ;-) Widać, że koty są ze sobą bardzo zżyte, żadne z nich nie chodzi własną ścieżką, a wspólną. Marzeniem byłoby znaleźć im wspólny dom, taki z namiastką wolności, której już zaznały. Cuda czasem się zdarzają, może i tym razem się uda…

Aktualizacja: 17.06.2014 r.

Byliśmy w odwiedzinach u kociej rodzinki. Dwie czarne dziewczynki – Kasia i Misia dały nam się nawet wymiziać. Misia barankowała i domagała się pieszczot, a Kasia wywijała koziołki na trawie. Zosia i Marcyś byli bardzo nieufni, woleli trzymać się na dystans, patrzyli na nas bardzo podejrzliwie, ale udało nam się skraść Zosi kilka głasków. Komórka w której mieszkają została wysprzątana i zagospodarowana. Wiadomo, luksusu nie ma, ale to w tej chwili ich jedyne schronienie. Mają tm ciepłe budki i zawsze pełną miseczkę. Pani Małgosia przyjeżdża do nich codziennie z drugiego końca Łodzi, chociaż zdrowie szwankuje. Kocha je i chciałby, aby miały jak najlepiej, aby mogły jeszcze zaznać szczęśliwego, spokojnego życia domowych mruczków. Mamy nadzieję, że z naszą i Wasza pomocą się to uda!

Udało nam się odrobaczyć całą rodzinkę i obiecaliśmy wesprzeć Panią Małgosię w zakupie puszek dla Kasi, Misi, Zosi i Marcysia. Zosię trzeba jeszcze wysterylizować, a całą rodzinę zaszczepić.
Na bałuckie podwórko przychodzą się stołować jeszcze 3 wolno żyjące kocury, które także chcielibyśmy złapać i wykastrować.

Zimą udało się zebrać pieniążki na karmę dla bałuckiego podwórka. Mamy nadzieje, że i tym razem będziemy mogli pomóc.
Jeśli chcielibyście wesprzeć tą przemiłą kocią rodzinkę, będziemy bardzo wdzięczni.

Niebawem pojawią się w internecie ich ogłoszenia adopcyjne – prosimy o ich rozpowszechnianie!

Aktualizacja: 9.06.2014 r.

Niestety Pani Małgosia opiekująca się kocią rodzinką, z racji pogarszającego się stanu zdrowia, nie może już dłużej zajmować się kotami. Koty nie mogą tam zostać bo będą zdane tylko na siebie. Szukamy dla nich domu. Przypominamy wiec o Misi, Kasi, Zosi i Marcysiu i prosimy o pomoc w szukaniu domów.

Misia: czarna koteczka ma 11lat jest bardzo sympatyczną miziastą koteczką, potrafi kochać jeśli ktoś ją pokocha i zaadoptuje będzie wdzięczna do końca swoich dni.

10

Kasia: czarna 10 lat koteczka z brązowym przebarwieniem, drobna, wesoła, bardzo lubi się przytulać i kocha mizianie.

bałuty4

Zosia: szaro-biała kotka, gadatliwa, opowiada. co się działo kiedy Pani Małgosia była nieobecna. Uwielbia głaskanie i pieszczoty potrafi wchodzić na kolana, ma ok 9 lat.

bałuty1

Marcyś: przesympatyczny miziak, daje łepek do całowania i miziania potrafi wskoczyć na kolana i prosić miziaj mnie.

bałuty15

Cała czwórka jak wiecie to przesympatyczne miziaki i wystawiają łepki do głaskania, potrafią odprowadzać Panią Małgosię, gdy wraca do siebie.  Są bardzo wdzięczne i kochane. Niestety jakiś czas temu straciły dom i teraz mieszkają na dworzu. Mamy nadzieję, że znajdą wreszcie swoje nowe miejsce na ziemi i nowego człowieka do kochania.

Zainteresowanych ich adopcją prosimy o kontakt z Martą: gonerek@tlen.pl

Aktualizacja: 28.02.2014 r.

Tydzień temu nasi wolontariusze odwiedzili bałuckie podwórko i ich 4 mieszkańców: Misię, Kasię, Zosię i Marcysia. Dzięki Waszej pomocy udało się uzbierać troszkę pieniążków i zakupić 60 puszek mokrego jedzenia. Wraz z puszkami przywieźliśmy jeszcze dwie budki, które postawiliśmy w drewnianej komórce, obok prowizorycznej budki zrobionej przez mieszkańców kamienicy. Koty mają tam swój azyl, przydałoby się uprzątnąć jednak trochę to miejsce, ale nie byliśmy na to przygotowani. Może uda się następnym razem. Choć kotom daje się to bardzo nie przeszkadzać.

Niestety w życiu kociej rodzinki wciąż zawirowania. Ich „opiekunka” zmarła… znowu są bezdomne, choć wcześniej też właściwie większość dnia spędzały na dworzu, wiec może jakoś bardzo tego nie odczuły. Na podwórku są bezpieczne, znają dobrze okolicę, tu się urodziły i tutaj były całe życie. Są odrobaczone, odpchlone, wysterylizowane i wolne. Wiec myślimy że szczęśliwe. Zrobilibyśmy im ogromna krzywdę zabierając je stamtąd. Mieszkańcy kamienicy dbają o nie, jak tylko mogę, by niczego im nie zabrakło.  Zawsze wygłaszczą kocią zgraję, nakarmią. Choć wykarmienie tej kociej rodzinki to dla nich spore obciążenie, dlatego staramy się pomóc w miarę możliwości finansowych.

Jeśli nadal Ktoś chciałby wesprzeć kocią rodzinkę, abyśmy mogli regularnie pomagać w zakupie karmy, zapraszamy do wpłacania darowizn na nasze konto.

Aktualizacja: 27.11.2013 r.

Dzięki Państwa pomocy udało się wykastrować Marcysią, a także odrobaczyć i odpchlić całą rodzinkę. W miejscu ich dawnej jadalni, przy wejściu do klatki, postawiliśmy rodzinną budkę wyściełaną polarowymi ścinkami. Misia, Kasia, Zosia i Marcyś będą mieli się gdzie schronić, gdy zajdzie taka potrzeba. Zakupiliśmy też 20 kg karmy i kilkanaście puszek. Cieszymy się, że udało nam się zrealizować wszystkie plany, ale to nie udałoby się bez Waszego wsparcia. Bardzo dziękujemy w imieniu kociej rodzinki z bałuckiego podwórka.

15.10.2013 r.

Misia, Kasia, Zosia i Marcyś miały kiedyś dom. Dom może niezbyt zamożny, ale na pewno pełen miłości, który ich kochał… A potem nagle tego domu zabrakło…
Ich opiekun zmarł… A sąsiadka, która nie chciała, aby koty trafiły do schroniska, postanowiła się nimi zaopiekować. I tak koty mieszkają trochę u niej, a trochę na dworzu… A właściwie więcej na dworzu niż w domu… Tylko, że niestety na tym dworzu nie mają odpowiedniego schronienia przed deszczem, śniegiem i zimnymi nocami. Obecna opiekunka z pewnością je kocha, w to nie wątpimy, ale ma dużo innych problemów, które niestety nie sprzyjają opiece nad kotami… Jednak lepsze to niż schronisko, bo dla kotów takich jak 10-letnia Misia, czy jej 7-8 letnie córki – Kasa i Zosia to mógłby być wyrok. Koty znają okolicę, tam się urodziły, wychowały. Zabranie ich z tego miejsca, w zupełnie nową rzeczywistość na pewno odbiłoby się na ich psychice i zdrowiu. Ponadto koty przyzwyczaiły się też do tej częściowej wolności, dlatego nie chcielibyśmy im jej odbierać. Ale zaalarmowani przez sąsiadów chcielibyśmy pomóc w opiece nad tą kocią rodzinką – aby regularnie dostawały jeść i miały schronienie na zimne dni. Planujemy zakup karmy i postawienie ocieplanej budki. Bardzo chcielibyśmy je też odrobaczyć i odpchlić, bo widać, że pchełki cały czas je męczą. Na szczęście dziewczyny są już wysterylizowane, ale trzeba wykastrować Marysia, którego czasem wzywa natura… Mamy nadzieje, że wszystkie plany uda nam się zrealizować. Koty będą wolne i szczęśliwe. Nie będą się musiały martwić o pełną miskę i schronienie przed deszczem czy śniegiem, pchełki nie będą męczyć i brzuszki będą zdrowe, a hormony Marcysia nie będą buzować i zmuszać go do dalekich wycieczek.

 

 



KOTYlion – z miłości do kotów

Strona powstała z miłości do kotów i z potrzeby niesienia im pomocy.

Jesteśmy grupą ludzi, których połączył jeden cel - pomoc kotom porzuconym, niechcianym, niczyim.

Jesteśmy z Łodzi i pomagamy przede wszystkim łódzkim kotom.

Grupa Kotylion znajduje się pod opieką Fundacji Viva! Jesteśmy formalną grupą, działająca na rzecz pomocy kotom, tworzącą domy tymczasowe, pomagającą kotom wolno żyjącym i przebywającym w Łódzkim Schronisku dla Zwierząt oraz sterylizującą koty wolno żyjące.

Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na nasze subktonto w Fundacji Viva!, z którego wszystkie zebrane środki są przeznaczane na pomoc naszym podopiecznym. Grupa KOTYlion, jako projekt Fundacji Viva! posiada status organizacji pożytku publicznego, zatem każda wpłata na nasze konto może być odliczona od podatku.

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal:
kotylion.pl@gmail.com