kot Kazimierz, jego Pan zmarł, on walczy!

Kazimierz ma 5 lat. To wiele i niewiele. 5 lat przeżył mając swojego Pana, mrucząc mu na dobranoc i ogrzewając zbolałe kolana. Pan Kazimierza chyba nie był zbyt bogaty, bo Kazimierz nie jadał najlepszej karmy, nie miał czym ścierać kamienia z ząbków, ale zapewne brzuch miał pełny i to mu wystarczyło.

Tylko, że ten Pan Kazimierza odszedł. Odszedł i już nie wróci. Kazimierz czekał, czekał i czekał, cichutko popłakiwał, ale Pan nie wracał…

Po kilku dniach udało się dotrzeć do Kazimierza. Czekał…

Potem było już tylko ostatnie Pana pożegnanie, a potem to nie wiemy co, bo już w tym wszystkim nikt o Kazimierzu nie pamiętał. Po co komu stary kot z brzydkimi zębami? Po co taki nieatrakcyjny Kazimierz? Nic on nie wart, nic nie kosztuje…

Kazimierz ma 5 lat, to niewiele, ale kiedy patrzysz na niego widzisz starego, zaniedbanego kota. Bo Kazimierz chyba prze moment uwierzył w to, że taki jak to do niczego nie potrzebny…

Powinien ważyć z 6 kilo, to ogromny piękny kocur, pingwin, waży zaledwie 3, sierść w fatalnym stanie, zęby prawie wszystkie do usunięcia, stan zapalny w pyszczku. Ale to tylko powłoka, to wszystko da się naprawić – wierzymy w to, ze pomogą nam w tym Państwo. Wnętrze Kazikowe jest za to idealne, to spokojny, grzeczny i bezproblemowy kiciuś, siada cichutko w kąciku zupełnie jakby nie chciał przeszkadzać, zupełnie jakby chciał powiedzieć: proszę się mną przejmować… Pomóżmy Kaziczkowi stanąć na łapki, pomóżmy, bo jeszcze trzeba mu pokazać, że jest najważniejszy, dla kogoś!

Będziemy ogromnie wdzięczni za każdą okazaną pomoc, gdyż ostatnio mamy masę wydatków a wpływów niewiele. Kaziczek mieszka w szpitaliku lecznicy weterynaryjnej – na chwilę obecną opieka nad nim jest dosyć kosztowna.

Konto do wpłat:
38 1370 1109 0000 1706 4838 7307
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Bank DnB NORD Polska S.A.
tytułem: kot Kazimierz
link do allegro
http://allegro.pl/show_item.php?item=2357294949

Kolejna impreza – Robi się w Łodzi będziemy tam 19.05 – zapraszamy!

W sobotę 19.05 i w niedzielę 20.05, czyli podczas Święta Łodzi, odbędzie się trzecia edycja „robi się!”. Będziemy się bawić od 11 do 18 na terenie OFF Piotrkowska (dawne China Town, Piotrkowska 138/140, między Nawrot a Roosevelta) oraz w OFFowych klubach: Spalonych słońcem i DOMu.

Serdecznie zapraszamy – będziemy tam ze swoim stoiskiem informacyjnym – będziemy rozmawiać i zbierać fundusze na ratowanie życia naszych podopiecznych i remont lokalu pod kociarnię – zapraszamy!

Mamy lokal! Prosimy Państwa o pomoc w remoncie

12.05.2012

Kolejny dzień płytkowania – dziś ekipa uszczupliła się o Maćka, ale Krzysiek wraz z dzielnym swoim synkiem Kacperkiem oraz ja i Marta od 15 do 20 poszaleliśmy kładąc płytki dalej – za to tempo mieliśmy ekspresowe. Uwijaliśmy się i pod koniec dnia efekt był juz bardzo zaskakujący! Jest pięknie! Sami zobaczcie:)

normalnie jak się patrzy w galerii na zdjęcia lokalu zaraz po jego przejęciu to aż się gęba śmieje :)

11.05.2012 Dzień Wielkiego Początku Kładzenia Płytek!

Dzisiaj nie dosyć, że dostaliśmy w prezencie od Magdy i jej Taty 2 szafki wiszące kuchenne to jeszcze Emila z Romanem podarowali nam szafkę pod zlewozmywak ze zlewozmywakiem! Jakie było moje zdziwienie, kiedy przytaszczyli tą szafkę! Okazało się bowiem, ze jest ona idealnie wzorem dobrana do szafek wiszących! Różni się jedynie kolorem frontów i to nieznacznie :) Przeogromne dzięki dla Magdy, jej Taty oraz Emilii i Romana!

Żeby tego było mało Pani Agnieszka podarowała nam pełno płytek! I to nie byle jakich! Dzięki sile mięśni i desperacji Rafała, jego Brata oraz Marcina klempusiowego wszystkie płytki (prawie 2 tony) zostały przywiezione do lokalu i oficjalnie 11.05 Krzysiek, któremu przeogromnie dziękuję! wraz z Maćkiem – któremu także dziękuję przeogromnie wzięli się za kładzenie podłogi.

I tak zaczęło się kładzenie podłogi:)


podłogi tej przybywało z minuty na minutę i po 22 z minutami musiałam wręcz chłopaków namawiać, żeby już skończyli bo cisza nocna;)
8.05.2012 Ekipa w postaci Macka, Marty i Anetki dokończyła malowanie ścian i rur – kolor przybladł i jest piękny, piaskowy. Rury są w kolorze ścian – jest już super czysto :)

6.05.2012 zaczęliśmy malowanie – i tak ściany w końcu nabrały wyglądu – najpierw, po pierwszym malowaniu nie wyglądało to jeszcze rewelacyjnie, ale dzielna ekipa malowaczy (Asia z koleżanka, Anetka, Ania z kolegą i Maciej) wcale się nie poddała. Na następny i przez kolejne dni pokryliśmy ściany jeszcze dwa razy i zaczęło być pięknie! Wiesiek przyjechał zrobić rury i wszystko właściwie było gotowe do przybycia zlewu i kibelka (którego nadal nie mamy:( )

26-28.04.2012
Dni Kładzenia Płyt – przez te wszystkie dni nie było czasu na pisanie, co nie znaczy, że nic się nie działo – wręcz przeciwnie – od rana do późnego wieczora walczyliśmy z płytami k/g i gipsami. Mierzyliśmy, docinaliśmy, przyklejaliśmy – słowem – po wielkiej demolce przyszedł czas na budowanie. Ogrom pracy włożonej w to przedsięwzięcie zaczyna być już widać – paskudne, piwniczne ściany zaczynają nabierać już kształtów, zrobiło się czysto, jasno i po prostu pięknie.
dzisiaj do 15 zakończyliśmy – na poniedziałek zaplanowane jest gipsowanie wykończeń płyt pod sufitem i drugie gipsowanie tego kawałka ściany, która wczoraj była kładziona oraz gipsowanie tego kawałka, który był kładziony dzisiaj
czyli ogólnie gipsowanie
ktoś chętny? Bo mało nas jest
gdzie jesteście ludzie remontowi? bo potem bilety będziemy kasować!

potem już szlifowanie i malowanie

trochę fot z wczoraj i dziś
jest pięknie
Roman, Wiesiek, Marta, Inga, Aneta i ja – kawał dobrej roboty odwalone
aha – kibel już stoi, jak przyjdą drzwi to można tam siedzieć do woli

a przy okazji – szukamy szafki pod zlewozmywak, kibla (nasz uległ wczoraj destrukcji – chyba z powodu wieku;)) i umywalki
baterii umywalkowej i baterii do zlewozmywaka
przejrzyjcie swoje piwnice prosimy bardzo!

Czytaj calosc

Mirosław Gronostaj ofiara długiego weekendu pojechał na swoje:)

15.05.2012
Dobre wieści od Tatiany czyli z domu tymczasowego Mirosława Gronostaja

pojechał Gronostajek do domku
będzie rozpieszczanym jedynakiem
w domku z ogrodem daleko od dróg
zastąpi miejsce 15 letniego kotka, który
odszedł niedawno.
a wszystko potoczyło się tak szybko jakby przeznaczenie…
Groniek wylądował wczoraj u mojej koleżanki na DT
Ania wysłała jego zdjęcia naszym znajomym
i od razu miała rano telefon,
okazało się, że w nocy śnił im się ich zmarły kotek, że wrócił…
a rano dostali fotki Gonostaja…
no po prostu przeznaczenie
bądź szczęśliwy malutki skarbie

Mirosław G. pojawił się w Orońsku znienacka,
po prostu siedział na trawie i na mój widok
zrobił natychmiastowe bach i brzucha wywalił. Czytaj calosc

Zezowaty Jacuś – ze wsi na salony ;)

Wieś pod Łodzią…
A jaki żywot widzie większość zwierząt żyjących na wsiach z pewnością wszyscy wiedzą…
I tak to już jest, że pojawiają się coraz to nowe koty.
Już kilka miotów i podrzutków było…
Jest i tegoroczny – 6 miesięczny zezowaty burasek… Jacuś.

Pojawił się na ganku zziębnięty i wygłodniały. W oczkach ropa, a nosek zagilany…
chudziusieńki i wyliniały. Ale ociera się,  mruczy i ubija łapkami…
I jeszcze patrzy tymi swoimi zezowatymi oczkami…
I jak tu nie pomóc biedakowi?

W lecznicy okazało się, że ma bardzo powiększone węzły chłonne. Na szczęście wyniki testu na białaczkę okazały się być ujemne. Jacuś przy pobieraniu krwi nadal mruczał i ugniatał łapkami… taki z niego wsiowy miziak…
Jacuś jest bardzo zakatarzony, co pokazał Pani Doktor wysmarkując dwa olbrzymie gile, które musiał hodować już długo… Dostał baterię leków i wraca do zdrowi w domu tymczasowym. Jest niesłuchanie pogodnym, towarzyskim i odważnym kocurkiem. Wygrał los na loterii, ale pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Micha pełna, ciepło, sucho – na wsi raczej nie byłoby takiej sielanki…

   

Jacuś szuka oczywiście najlepszego domku na świecie.
Tylko najpierw trzeba się nim zaopiekować, wyleczyć i doprowadzić do porządku tą chudzinkę .

Gdyby Ktoś chciał pomóc Jacusiowi w powrocie do zdrowia, będziemy wdzięczni za każde finansowe wsparcie
38 1370 1109 0000 1706 4838 7307
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
dopisek: darowizna dla Jacusia

Kontakt w sprawie adopcji Jacusia – Marta gonerek@tlen.pl

Kamilek – cały czas w domu tymczasowym – trzymajcie kciuki bo się pochorował:(

Pamiętacie Kamilka bez łapki? Piszemy o nim tutaj http://kotylion.pl/dzielny-trojlapek-kamilek-dom-czy-schronisko/ i tutaj http://kotylion.pl/dzielny-kamilek-w-domu-tymczasowym/
Trafił do troskliwego domku tymczasowego u Justyny.
nadal szuka domku stałego, a na razie próbuje tymczasowo dogadać się z dwiema rezydentkami – fretkami ;)
Nie bardzo mu to wychodzi, ale obie strony zawzięcie próbują ;)
Tak pisał domek tymczasowy o Kamilku i jego domowych poczynaniach jeszcze tydzień temu:
„Kamilek przestał wyć w nocy. Chyba przestawił się na nasz tryb funkcjonowania. Zaczął nawet się bawić. Gania za piłeczką jak młody kotek. Chyba w ogóle nie zauważa, że brakuje mu łapki. Trochę się rozwydrzył i zaczął broić. To dobry objaw, poczuł się pewniej i bezpieczniej.
Wciąż pracujemy nad kocio-fretkową przyjaźnią. A nie jest łatwo. Biegamy od jednego zwierzaka do drugiego, bo ze wszystkimi trzeba się pobawić, wygłaskać, wyczesać. A Kamilek postanowił być zaborczy i przeraźliwie miauczy, kiedy zamykam się z fretkami w pokoju.
Z fretkami się nie kochają, ale coraz częściej latają razem, pod naszym nadzorem. Kamilek próbuje polować… ”

Dziś jednak Kamilek się pochorował…
Ma wysoka temperaturę, jest osowiały, nie ma apetytu..
Czekaja go badania i leczenie…
Prosimy o kciuki i wsparcie dla tego przemiłego, dzielnego trójłapka.

Tosia – odeszła… do zobaczenia maleńka w lepszym świecie [']

Mamy na stałe pod swoją opieką kilka punktów karmień – zaopatrujemy w karmę i leczymy koty wolnożyjące w kilku punktach w Łodzi i Sokolnikach.W każdym z tych punktów żyje od kilku do kilkunastu kotów – dbają o nie osoby o wielkim sercu, które codziennie ofiarnie karmią dochodzące koty i dbają o to, by te nie rozmnażały się, zima nie marzły, latem nie cierpiały z powodu upałów. Kilka dni temu, opiekująca się jednym z takich punktów Pani Krystyna, zadzwoniła prosząc o pomoc dla jednej z jej podopiecznych, koteczki Tosi, która zaczęła słaniać się na nogach. Dzięki Anetce, która odebrała koteczkę i zawiozła do naszych niezastąpionych Pań Doktor, pomoc nadeszła bardzo szybko. W lecznicy jednak okazało się, ze Tosieńka, jako leciwa już, kilkunastoletnia koteczka jest tak na prawdę w stanie agonalnym :( Temperatura 33, silne odwodnienie, specyficzny zapach mocznika. Wyniki badań potwierdziły tylko to, czego wszyscy się obawialiśmy – Tosieńce trzeba było pomóc odejść godnie. Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli Tosi, dziękujemy za to, ze nie musiała samotnie  umierać pod krzakiem, że dane jej było ostatnie chwile spędzić w spokoju i odejść godnie, bez bólu, cierpienia. Prosimy też wszystkich opiekunów kotów wolno żyjących – reagujcie od razu jak tylko coś Was zaniepokoi, czasem pomoc nadchodzi zbyt późno…

Tosieńko, zostaniesz na zawsze w naszych sercach [']

Fidel – ból, cierpienie i … – nowy dom! nowy dom! :)

11.05.2012

Cud! Cud się zdarzył! Fidel znalazł nowy dom!

Fidel pojechał na prowincję :wink:
Dom i całe gospodarstwo jest bardzo oddalone od drogi, oddalone nawet od najbliższych sąsiadów.
Fidel będzie sobie tam mieszkał, z możliwością wchodzenia do domu – jeśli tylko będzie chciał ( w co szczerze wątpię :roll: )
Państwo absolutnie zdecydowani na Fidela, świadomi, z wielkim sercem, a ponieważ Fidel lubi ‘matkować” kociakom – wzięli razem z Fidelem małego kotka, zeby Fidelowi było łatwiej zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Obaj na razie zamieszkali na miesiąc w ogrzewanym garażu, kiedy już się przyzwyczają do nowego domu – będą mogli zwiedzać resztę ‘posiadłości’ :wink:

Wydaje się, że dla Fidela to miejsce idealne – on nie czułby sie dobrze w zamkniętym pomieszczeniu – teraz będzie miał i swobodę, którą tak kocha i opiekę, której potrzebuje.

Obkupiony Fiduś, kuwetę ma w garażu i jedzonko też. Fidel ma ogólnie spełniać rolę kota, który swoją obecnością będzie odstraszał myszy. Właściciele fajni, ciepli, świadomi. Śmiali się, że malucha chyba nazwą Castro :mrgreen: Fidel czekał na przygotowanie garażu, budek i kocyków. Przez miesiąc będzie teraz siedział w swoim garażu, a potem może śmigać po okolicy. Myślę, że trafiło mu się idealnie, bo ludzie wiedzą co i jak z takimi kotkami. Wcześniejsza kotka odeszła ze starości, zawsze mieli kota kastrowanego, szczepionego regularnie i odrobaczanego. Myślę, że Fidelek będzie szczęśliwy.

a my wszyscy baaardzo gorąco dziękujemy wszystkim, którzy pomogli postawić nam Fidelka na łapki, dzięki pomocy którym ten kot dostał nowe życie – darczyńcom, wspaniałym lekarzom i wszystkim tym, którzy o nim ciepło myśleli! jak widać – warto pomagać:)

21.04.2012

Fidel zyskał wirtualnego rodzica – Pani Joanna – askott przynosi szczęście naszym podopiecznym, może Fidelkowi się także uda znaleźć dom?

wirtualnym opiekunem Fidela jest Pani Joanna – askott :) dziękujemy!

18.04.2012

No to wydobrzał nasz Fidel. Oko już zdrowe, wyniki krwi sa super, chłopak zawrócony zza Tęczowego Mostu – ogromne podziękowania za trud włożony w ratowanie jego życia i za wsparcie finansowe, dzięki któremu udało się chłopaka zawrócić z tej drogi. Jak jest teraz? Fidel nadal mieszka w szpitaliku, zaprzyjaźnił sie z Bratkiem i Języczkiem, zaprasza chłopaków do swojej budki i warczy kiedy ktoś podchodzi. Fidel ludziom nie ufa, uwielbia za to kocie towarzystwo. Szukamy mu domu – licząc na cud, bo Fidel z ludźmi nie chce mieć nic wspólnego poza: napełniającą się miską, miejscem do spania i świętym spokojem. Tak na prawdę przydałby mu się dom z możliwością wyjścia do bezpiecznego ogrodu (ze względu na brak oka nie poradzi sobie nasz Fidel na wolności), lub dom, który ma kota i szuka kota dla kota, ale zaakceptuje niezależność Fidela. Ciężko będzie.

16.03.2012r.

Chyba powoli, powolutku Fidel wraca do zdrowia, bo jest niedobry! Krzyczy na Ciocię Anię, która mu życie ratowała, prycha, syczy i w ogóle jest niewdzięczny, o! i patrzy jakoś tak: krytycznie.
Wygląda o niebo lepiej niż na początku. Oczywiście nic jeszcze nie jest przesądzone, ale skoro ma siłę się awanturować – znaczy źle nie jest. Kciuki i wsparcie nadal potrzebne! Czytaj calosc

A tymczasem u Pani Zofii nowy kot – Mikuś

Mika wróciła z adopcji, a Rysio wciąż czeka…

Tymczasem, u Pani Zofii pojawił się nowy kot nazwany Mikusiem. Prawdopodobnie jego właściciel zmarł, a kot znalazł sobie nowego opiekuna – Panią Zofię, która kocha zwierzęta i nie odmówi żadnemu pomocy. Chociaż sama jest schorowana i nie ma siły na opiekę nad zwierzętami, serce ma ogromne i przygarnie każda bidę w potrzebie.

Mikuś jest fantastycznym miziakiem, niezwykle kontaktowym, nie boi się obcych, lubi być barny na rączki i głaskany na wszystkie możliwe sposoby. Śpi z Panią Zofią w łóżku i odkąd się pojawił prawie nie opuszcza ją na krok. Taki koci towarzysz, na dobre i złe dni.

Mikuś szuka oczywiście domu, bo u Pani Zofii zostać na zawsze nie może. Mamy nadzieję, że szybko znajdzie kochający i odpowiedzialny dom, który doceni jego przyjazne nastawienie do świata. Mikuś z pewnością szybko się odwdzięczy i da swoim nowym opiekunom wiele radości.
Kontakt w sprawie adopcji Mikusia – Marta gonerek@tlen.pl

Mikusia trzeba najpierw troszkę odszykować, aby mógł iść do nowego domu. W pierwszej kolejności są zaniedbane ząbki i trzeba zrobić z nimi porządek.

Będziemy bardzo wdzięczni za wsparcie finansowe.
38 1370 1109 0000 1706 4838 7307
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
dopisek: darowizna dla Mikusia

Mika wróciła z adopcji :(

Mika po miesiącu wróciła niestety z adopcji.
Miało być tak pięknie. Ale się nie udało…

Okazało się, że Mika „jedyne co robi dobrze to je”, a oczekiwania było przecież zupełnie inne… Niestety nie wszystkie koty, są takie miziaste i poukładane i nie zawsze zachowują się tak jak byśmy tego oczekiwali. A przede wszystkim nie zawsze od razu przyzwyczajają się do nowego miejsca. Ale nie należy ich przez to spisywać na straty. Tutaj tylko czas cierpliwość i wyrozumiałość jest rozwiązaniem. Oczywiście, jeśli tylko się chce.

Mika jest nieufna wobec obcych. Ale czemu się dziwić. Swoje dotychczasowe życie wiodła u boku starszej Pani i nikt im nie przeszkadzał – spokój i sielanka. A tu nagle taka zmiana – nowy dom, nowi ludzie i nowy koci kolega. Wszystko takie obce i nieznane. Trzeba zrozumieć, że nie każdy kot od razu adoptuje się w nowych warunkach. Mika jest wrażliwą kotką, a jej zachowanie i wycofanie w stosunku do nowych opiekunów zwyczajnie było spowodowane stresem.

Mamy nadzieje, że Mika trafi wreszcie na swój jedyny domek, taki już na zawsze, którego już nigdy nie straci i który da jej czas, aby mogła zaufać.

KOTYlion – z miłości do kotów

Strona powstała z miłości do kotów i z potrzeby niesienia im pomocy.

Jesteśmy grupą przyjaciół, których połączył jeden cel - pomoc kotom porzuconym, niechcianym, niczyim.

Jesteśmy z Łodzi i pomagamy przede wszystkim łódzkim kotom.

Grupa Kotylion znajduje się pod opieką Fundacji Viva! Jesteśmy formalną grupą, działająca na rzecz pomocy kotom, tworzącą domy tymczasowe, pomagającą kotom wolno żyjącym i przebywającym w Łódzkim Schronisku dla Zwierząt oraz sterylizującą koty wolnożyjące.

Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania możesz dokonać wpłaty na nasze subktonto w Fundacji Viva!, z którego wszystkie zebrane środki są przeznaczane na pomoc naszym podopiecznym (pieniążki trafiają bezpośrednio do nas i pomagają naszym kotom).

38 1370 1109 0000 1706 4838 7307
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Bank DnB NORD Polska S.A.

dane do przelewów zagranicznych:

SWIFT: MHBFPLPW

Numer konta w standardzie IBAN - PL38137011090000170648387307