Maki – piękny i nadal bezdomny
Aktualizacja: 11.02.2026
Czasem mam wrażenie, że jestem dla świata przezroczysty… – Maki
Mieszkam w fundacji od lutego zeszłego roku. Wiecie, ile to jest w kocim życiu? To cała moja młodość, która minęła mi na patrzeniu, jak inne, odważniejsze koty pakują walizki i jadą do domów.
A ja wciąż tu jestem…
To nie tak, że nie lubię ludzi. Kiedy patrzę na Was moimi bursztynowymi oczami, to bardzo chciałbym podejść, przytulić się, poczuć ciepłą dłoń na futrze. Ale tu, w kociarni, jest dla mnie po prostu za głośno. Za dużo się dzieje. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi, inne koty przepychają się do krat, walczą o uwagę… A ja? Ja wtedy robię krok w tył.
Bo ja nie potrafię walczyć łokciami. Potrzebuję spokoju, żeby być sobą.
Jestem zdrowy, mam miękkie rudo-białe futerko i ogromne serce, które tylko czeka, żeby zacząć mruczeć dla tego jednego Człowieka. Ale w tym tłumie nie potrafię tego pokazać. Tutaj jestem „tym nieśmiałym”. W Twoim domu, w ciszy i stabilizacji, mogę stać się Twoim najlepszym przyjacielem.
Szukam kogoś, kto nie oczekuje, że będę duszą towarzystwa w pięć minut. Kogoś, kto da mi czas, bym rozpakował swoje emocje. Może masz już spokojnego kota, który pokaże mi, że w domu jest bezpiecznie? A może masz po prostu cichy kąt i cierpliwość?
Proszę, zauważ mnie. Nie chcę już być tłem dla innych.
Chcę być czyimś kotem…
Twój (czekający na szansę) Maki.
Chcesz mnie poznać?
Napisz do Marty: wlazlymarta@gmail.com

































