Apele o pomoc dla kotów

Wolno żyjący Buras z chorymi nerkami wrócił na wolność. Ale nadal potrzebuje Waszej pomocy!

adoptuj31

Aktualizacja: 21.05.2018 r.

Buras wrócił na swoje podwórku w momencie gdy pogoda nas nie rozpieszczała. Jednak po 2 dniach wyszło wreszcie słońce i można było delektować się ładną pogodą. Spotkaliśmy Burasa wraz z z jego czarno-białym kumplem – Felisiem, jak wygrzewali się na słońcu. Tydzień spędzony w lecznicy okupiony był sporym stresem, ale nie było innego wyjścia. Dzięki temu Buras nadal jest wśród nas. Teraz bardzo wiele zależy od diety i suplementacji, aby odciążyć i jednocześnie wspomóc nerki kocurka. Niezbędna jest wiec Wasza pomoc… Potrzebujemy funduszy na zakup dobrych puszek i suplementów. Pomożecie wolno żyjącemu Burasowi?

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal:
kotylion.pl@gmail.com
tytułem: darowizna dla Burasa

Możecie też pomóc Burasowi wspierając naszą zbiórkę na pomagam: https://pomagam.pl/buras/

Za każdą wpłatę będziemy bardzo wdzięczni ♥

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe Fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

czytaj całość

Pomoc dla Małej

Mała jest kotką mieszkającą niegdyś na działkach. Jednak jej życiu oraz jej barta zaczęło grozić duże niebezpieczeństwo ze strony nieprzychylnych osób dlatego trafiła do domu tymczasowego gdzie oczekuje na swój nowy dom. Niestety opiekunki Małej zauważyły u niej problemy z oddychaniem i weterynarz skierował kotkę na konsultację kardiologiczną i zbadanie serca. Na szczęście po badaniu okazało się, że nie ma wskazań do wdrożenia leczenia kardiologicznego. A słyszalny świst i charczenie są prawdopodobnie wywołane polipami w jamie nosowej, które zazwyczaj pojawiają się po przebytej infekcji wirusowej. Mała dostała leki i według opiekunek czuje się już znacznie lepiej :-) Cieszymy się, że wstępna diagnoza o chorym sercu nie potwierdziła się, mam też nadzieje, że „ślad” po dawno przebytej infekcji nie będzie bardzo dokuczliwy i pozwoli Małej na normalne funkcjonowanie.

Mała nie jest nasza podopieczną, zostaliśmy jedynie poproszeni o pomoc w opłaceniu badania kardiologicznego.
Gdybyście chcieli dorzucić się do tej pomocy, prosimy o darowizny na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
tytułem: darowizna dla Małej

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

Dziękujemy ♥

Kocia rodzinka z bałuckiego podwórka. Kasia wróciła do domu:-) Marcyś i Zosia pojechali na badania

adoptuj31

Aktualizacja: 18.05.2017 r.

Kilka dni temu pisaliśmy, jak to Kasia wróciła na bałuckie podwórko. Tymczasem Marcyś i Zosia pojechali na kontrolne badania krwi. Stresu było sporo, ale udało się :-) Wyniki krwi są zadowalające i nie wykazały hemobartonelli, którą przechorowała Kasia. Ale niestety będzie trzeba zrobić porządek zębami… Marcyś i Zosia zostali na razie odrobaczeniu i niedługo będziemy się umawiać do dentysty ;-) Kasię też to czeka niestety…

Kociej rodzince z bałuckiego podwórka pomagamy już prawie 5 lat. Jeśli Ktoś zechciałby pomóc nam w tej opiece będziemy baaardzo wdzięczni. Darowizny, jak zawsze, można kierować bezpośrednio na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla  bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy ♥

Aktualizacja: 14.05.2018 r.

W piątek nadszedł wreszcie Ten dzień – Kasia mogła wrócić do swojego domu – do swojego ogródka na bałuckim podwórku :-) Widzieliśmy, że zamknięcie i brak towarzystwa bardzo jej doskwierały, dlatego razem z nią oczekiwaliśmy tego dnia ;-) Z początku na bardzo ugiętych nogach, ale za chwilkę już całkiem pewnym krokiem oglądała, czy wszystko jest na swoim miejscu. Pani Jadzia nie chciała jej wypuszczać na zewnątrz, więc pierwsze godziny spędziła w domu. Marcyś z Zosią obserwowali ją przez okno, ale później już wszystko było jak dawniej :-) Kasia zaraz zabrała się za kolację i pokazała Pani Jadzi jak ładnie zjada tabletki. Niestety będzie je musiała dostawać do końca życia ze względu na chore serduszko, które niedawno zostało zdiagnozowane.

Wielu za Was zapyta pewnie, dlaczego nie zostawiliście Kasi, dlaczego nie szukacie jej domu? Jak to wróciła? Na podwórko?
Wróciła – ponieważ to jest jej dom, tam się urodziła i tam spędziła całe życie. Ma dobrą opiekę, ciepłą budkę, a gdy zechce – mieszkanie. Zrobilibyśmy jej ogromną krzywdę, nie odwożąc jej z powrotem. Ogródek, gdzie mieszka kocia rodzinka, jest ogrodzony – koty mają więc bezpieczny azyl i miejsce, aby się schować. Jest też troszkę zieleni i drzewka, po których można się wspinać ;-) Wydaje nam się, że jak na bałucki krajobraz, ta kocia rodzinka ma całkiem niezłe warunki. Obecnie opiekuje się nimi Pani Jadzia, która codziennie dogląda kociego stadka i pilnuje, aby miseczki były pełne ;-) Staramy się pomagać, ale jest to możliwe jedynie dzięki Waszym darowiznom. Wykarmić takie kocie stadko to niemały wydatek, dlatego jeśli chcielibyście pomóc nam w opiece nad bałuckim podwórkiem, będziemy bardzo wdzięczni :-)

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna dla  bałuckiego podwórka

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy!

Gdyby Ktoś chciał podarować tej kociej rodzince jakieś dobre jedzonko, piszcie do Marty: marta.kotylion@viva.org.pl

czytaj całość

Mia, Mimi i Mini

adoptuj31

Mia (biała), Mim (czarno-biała) i i Mini (dymna) to trzy kocie siostrzyczki, które trafiły do naszego domu tymczasowego. Siostrzyczki mają około 5 tygodni. Jak na tak maleńkie istotki świetnie radzą sobie z samodzielnym jedzeniem i kuwetą. Człowieka traktują jak własną mamusię, są bardzo proludzkie, energiczne i wszędzie ich pełno. Najchętniej zasypiają na kolanach człowieka. Przed nimi pierwsze odrobaczenie, potem kolejne i szczepienie, dopiero wówczas będą mogły szukać swojego własnego prawdziwego domu :) Pomimo, że cała trójka to okazy zdrowia, koszty utrzymania tej rodzinki jest spory, wbrew maleńkim rozmiarom ich brzuszki pochłaniają spore ilości dobrego kociakowego jedzonka. Oprócz tego profilaktyka też kosztuje, dlatego jeśli chcielibyście wesprzeć siostrzyczki będziemy wdzięczni za każdą przekazaną złotówkę.

Darowizny dla siostrzyczek można przekazywać na konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal:
kotylion.pl@gmail.com
tytułem: darowizna dla Mia, Mimi i Mini

Możecie również wesprzeć kociaki za pośrednictwem portalu pomagam.pl:  https://pomagam.pl/nkz8ej9x

Za każdy datek z całego serca dziękujemy ♥

* Środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

Gdyby ktoś już teraz rozważał adopcję którejś z dziewczyn, zapraszamy do kontaktu z domem tymczasowym siostrzyczek: k.cybulska@onet.eu
Zastrzegamy, że wybór domu nie jest zależny od terminu zgłoszenia, w pierwszej kolejności będą brane pod uwagę domy z innymi zwierzakami (kot, pies).

Grzdyle i ich mama – pod naszą opieką

adoptuj31

Aktualizacja: 14.05.2018

Nasze małe grzdyle miały ciężki tydzień. Zaatakował je wirus kalici :( Trzy maluchy nie mogły stanąć na łapki, a Czesiowi zrobiła się ogromna nadżerka na języku. Wszystkich męczyła także gorączka ponad 40 stopni. Na szczęście kocia mama nie zachorowała, a jej mleko na pewno przyspieszyło zdrowienie malców.
Teraz grzdyle są już zdrowe i nadrabiają stracony czas. Pochłaniają takie ilości jedzenia jakby było ich co najmniej 10, a nie 5 ;) A w międzyczasie rozrabiają jak na maluchy przystało.

czytaj całość

Sonia z Sokolnik. Nie jest źle, ale złapała infekcję.

Aktualizacja 13.05.2018

Dawno nie pisaliśmy o Soni z Sokolnik.
Kicia miała zrobiony RTG i jego wyniki nie są zbyt „ciekawe”.
Przede wszystkim okazało się, że kotka miała połamane żebra – najbardziej prawdopodobne, że z powodu kopnięcia. Zmiana na pyszczku jest zmianą w kości, raczej nowotworową. Nic z nią zrobić się nie da, ale póki nie ma jakiś dodatkowych objawów Sonia z nią funkcjonuje bez problemu.
Po trzech tygodniach pobytu w lecznicy kotka pojechała do Sokolnik.
Jej opiekunowie stanęli przed nie lada dylematem: wypuścić ją na teren gdzie bytowała, czy zostawić ją u siebie w domku. Przypominamy, że Sonia była wcześniej kotem całkowicie dzikim, który nawet nie pozwalał się pogłaskać. Wypuszczenie jej wiązałoby się z całkowita utratą kontroli nad jej stanem zdrowia, bo nie wiadomo czy po raz drugi przyszłaby po pomoc. Poza tym jest na długo działającym sterydzie, powinien opóźnić rozwój zmian nowotworowych.
Zapadła decyzja, że Sonia zostanie w domku i tu wszyscy przeżyliśmy szok, bo ona nawet nie próbowała wyjść na podwórko, a co dopiero uciekać. Wzorowo korzysta z kuwety i prezentuje brzuszek do głaskania.
Wczoraj napędziła nam strachu i „na sygnale” przyjechała do lecznicy. Rano jeszcze zachowywała się zupełnie normalnie – jadła i się bawiła, a z biegiem dnia zrobiła się osowiała i zaczęła mieć problemy z oddychaniem. W jej stanie ogólnym, to mogło być wszystko. Na szczęście żaden czarny scenariusz się nie sprawdził – okazało się, że to tylko infekcja. Kotka miała podwyższoną temperaturę, już słychać było bulgotanie w nosku i zaczynały łzawić jej oczka. Koteczka na razie została w Hoteliku, jutro panie doktor zadecyduje co robimy dalej.
Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie wpłaty, które do nas dotarły na leczenie Soni. Pokryły one całe dotychczasowe leczenie – ponad 700 zł.

Jeśli ktoś jest gotowy wspierać Sońkę dalej będzie my bardzo wdzięczni.

Aktualizacja 26.03.2018

Po tygodniu leczenia w szpitaliku widać już znaczna poprawę stanu zdrowia Soni.

Przede wszystkim badania krwi mimo ogólnego wręcz dramatycznego stanu nie wykazały nic złego. Nerki i wątroba, o które  najbardziej się obawialiśmy są w porządku. Już pierwszego wieczoru w lecznicy kotka zaczęła samodzielnie jeść – widać zadziałała bateria leków podana w sobotę i niedzielę.

Apetyt jej nadal dopisuje i koteczce powoli przybywa ciałka, ale mimo tego jest jeszcze wspierana kroplówkami. Cudów nie ma, regeneracja wyniszczonego organizmu trwa. Najbardziej optymistycznie licząc kicia będzie w lecznicy 3 tygodnie, ale ten okres może się wydłużyć.

Zmiana na pyszczku trochę się zmniejszyła, ale prawdopodobnie trzeba będzie zrobić RTG by sprawdzić czy jej przyczyna nie leży w jakiś zmianach w kości nosowej.

Na zdjęciu Sonia nie wygląda może zbyt optymistycznie, ale który kot dobrze znosi pobyt w klatce?

Nadal liczymy na Państwa pomoc finansowa w leczeniu i opiece nad tą czarnulką. I jesteśmy w jej imieniu wdzięczni za każdą przekazaną złotówkę.

Wszelkie dane do wpłat na znajdują się końcu tego wpisu

sonia4

Telefon wolontariuszki opiekującej się kotami w podłódzkich sokolnikach zadzwonił w sobotni wczesny poranek. Dość chaotyczna informacja: dzika kotka wróciła po kilku dniach, ledwo żyje, nos zapchany ropą. Pomocy.
Ostatnie podrygi zimy. Zasypało, przyszedł mróz pewnie tylko na kilka dni, ale ta kocia bieda by tego nie przetrzymała.
Trzeba jechać. Faktycznie kot w dramatycznym stanie, skóra i kości, nos zawalony ropą, powyżej noska dziwna gula – ropień? jakiś guz? Z relacji karmicieli kotka zwana Sońką to dzikuska. Do tej pory absolutnie nie dawała się pogłaskać. Kilka lat temu wysterylizowana przez nas po złapaniu w klatkę – łapkę. Teraz można wziąć ją na ręce, włożyć do transportera. Przyszła po pomoc, jak się okazało chyba w ostatniej chwili. czytaj całość

Koty z zakładu pracy – Adaś, Kuba i Czarna – odpchlenie, odrobaczenie, odkleszczenie :-)

adoptuj31

Aktualizacja: 10.05.2018 r.

Kuba, Czarna i Adaś dostali na początku kwietnia preparaty na odrobaczenie, a niedawno zaaplikowaliśmy im środek na pchły i kleszcze. Czarna od razu się obraziła i schowała w krzakach, bo nie życzy sobie takiego spoufalania, ale Kuba szybko zapomniał o zabiegach i zaraz potem pokazywał swój dorodny brzuszek ;-) z Adasiem nie było większego problemu – ufa swojej opiekunce bezgranicznie ;-)
Kotki z zakładu pracy to koty wolno żyjące, niegdyś dzikie – dzisiaj oswojone na tyle, aby można im było pomóc gdy tej pomocy potrzebują. Dzięki temu robaki nie buszują w ich przewodach pokarmowych a kleszcze i pchły nie sieją spustoszenia. Taka profilaktyka jest bardzo ważna, jeśli oczywiście koty są na tyle oswojone aby im te preparaty zaaplikować. Na szczęście Kuba, Czarna i Adaś na takie zabiegi sobie pozwalają :-)

Niestety ta akacja trochę nas kosztowała. Koty dostały droższy preparat na kleszcze, który działa dłużej i jest skuteczniejszy. Z doświadczenia wiemy, ze tańsze preparaty działają na kleszcze, ale niestety bardzo krótko :-( postanowiliśmy więc zainwestować, aby koty miały spokój przez całe lato.
Jeśli chcielibyście wesprzeć te wolno żyjące kotki, prosimy o darowizny na nasze konto:

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
dopisek: darowizna dla kotów z zakładu pracy

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT  PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830

PayPal: kotylion.pl@gmail.com

Pomagam – Kuba i Kicia: https://pomagam.pl/kubakicia

Pomagam – Adaś: https://pomagam.pl/adas

Dziękujemy ♥

 

czytaj całość

Marianka (FeLV+)

Długi weekend majowy – luz, relaks, słońce i opalanie. W taki czas dostaliśmy wiadomość o młodej kotce na działkach, której wygląd bardzo zaniepokoił odpoczywającą tam p. Monikę. Kotka miała rany na ciele i wydawała się chora. Trafiła do zaprzyjaźnionej z nami lecznicy. Podczas badania lekarkę zaniepokoiły silnie powiększone węzły chłonne,  zrobiła więc USG, na którym stwierdziła martwą ciążę, za zaraz potem przeprowadziła testy na białaczkę. Te okazały się niestety dodatnie L

Kotka została wysterylizowana, dostała leki na podniesienie odporności i przyjechała do naszej kociarni.  W tej chwili jej życiu nic nie zagraża, ale pomoc dla niej przyszła w ostatniej chwili – martwa ciąża była bardzo niebezpieczna dla zdrowia i życia kotki.

Marianka jest młoda, drobna, bardzo chudziutka i bardzo proludzka ;) Ciekawska, aktywna i wiecznie głodna nie tylko jedzenia, ale i kontaktu z człowiekiem. Ma około 2 lata i całe życie przed sobą. Dzięki interwencji Dobrego Człowieka.

To nie wszystko. W całej tej historii wspaniałe jest również to, że Pani Monika, która kotke znalazła, zdecydowała się zabrać ja do siebie i dać jej prawdziwy dom na zawsze. Na razie jednak kicia musi chwilę u nas zostać – odzyska dobrą formę, a dom będzie miał czas przygotować się do przyjęcia białaczkowej kotki. Jak widać – szczęśliwe zakończenia są możliwe i się zdarzają. Dzięki Dobrym Ludziom, którzy potrafią otworzyć serce na małą potrzebującą kocią istotę.

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Marianki. Kicia potrzebuje dobrego jedzenia, preparatów na odporność, chcemy ją też odrobaczyć, zaszczepić i zaczipować.

Gdyby ktoś z Was zechciał pomóc – z wdzięcznością przyjmiemy darowizny na konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
tytułem: darowizna dla Marianki

W imieniu Marianki – dziękujemy za każdy datek ♥

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

Stasio Parchatek z ogromnymi ranami na skórze – prosi o pomoc

adoptuj31

Aktualizacja: 8.05.2018 r.

Stasio jest u nas już dwa tygodnie a my nadal jesteśmy na etapie leczenia. Stasio przyjmuje antybiotyk, jeszcze pozostała tygodniowa kuracja i mamy nadzieje, że Pani doktor uzna, że stan skóry jest na tyle zadowalający, że już nie będzie trzeba go kontynuować. Odstawione zostały preparaty odkażające stosowane na skórę, stan jej znacząco się poprawił co nas bardzo cieszy. Niestety wiedzieliśmy tak naprawdę od początku, że leczenie będzie długotrwałe i kosztowne. W międzyczasie Stasio otrzymał pierwszą szczepionkę na grzybicę skórną, która musi być powtórzona za 10 dni, przy takich zakażeniach skórnych szczepionka jest kolejnym z etapów leczenia. Wprowadziliśmy również dietę eliminacyjną, która również jest dość kosztowna, ale chcemy by Stasio wreszcie poczuł ulgę i by jak najszybciej mógł opuścić szpitalną klatkę i dołączyć do naszych pozostałych podopiecznych. Charakter Stasia mimo stresów, izolacji na szczęście nas nie zaskakuje niczym negatywnym, to bardzo pogodny i łagodny kocurek, który wdzięczy się i przymila za każdą chwilę poświęconej mu uwagi. Jak tylko wyzdrowieje i wypięknieje będzie jednym z fajniejszych kotów do adopcji ;)
Darowizny możecie przekazywać na konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
tytułem: darowizna dla Stasia
W imieniu Stasia – dziękujemy za każdy datek ♥

lub poprzez zbiórkę na Pomagam
https://pomagam.pl/parchatek

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

czytaj całość

Sterylizacje kotów z Nowosolnej

Pamiętacie happy-end rodzinki z Nowosolnej? Tamte koty są już szczęśliwe we własnych domach, wszystkie siostrzyczki i mamusia są już po kastracji i są oczkami w głowie swoich opiekunów. Na działkach natomiast pozostały inne koty, niestety nie wszystkie wykastrowane.
Obiecaliśmy pomóc w łapaniu kotów i ich sterylizacji, tak więc pojechaliśmy i od razu zabraliśmy się do pracy. Kotów do złapania na zabiegi było sporo ponad 10, więc było co robić. Na szczęście już pierwszego dnia w ciągu półtorej godziny złapałyśmy aż 5 kotów! Okazało się, że 4 z nich to kotki, a jeden rudy kocurek. Weterynarz miał sporo roboty ale wszystkie już po zabiegach i niedługo je wypuszczamy z powrotem. Rudas jest piękny, ale nie chce za bardzo spoufalać się z człowiekiem, będzie szczęśliwszy na działkach ;)
Karmicielom udało się też złapać największą kocicę z działek i również została poddana zabiegowi. Szczęśliwa wróciła już na swoje. Drugiego dnia łapanek udało się złapać czarno-białego kocura oraz srebrną kotkę i gadatliwą szylkretkę. Całą drogę do lecznicy krzyczała do nas co myśli o całej wycieczce i chyba nie były to pochlebstwa pod naszym adresem ;)
Podsumowując – udało się do tej pory złapać 9 kotów, w tym 7 kotek: 2 szylkretki, 2 srebrno-szare i 2 czarno-białe, jedną czarną oraz 2 kocury – rudego i pingwinka. Nadal jest sporo kotów do złapania, na szczęście karmiciele są bardzo zaangażowani i pomocni, razem będziemy działać dalej.
Jeśli zechcielibyście wesprzeć akcję sterylizacji w Nowosolnej będzie to dla nas ogromna pomoc. Będzie to też podziękowanie za ciężką pracę Dziewczyn, Wioli i Magdy, które bardzo zaangażowały się w te działania. To dzięki ich pracy i zaangażowaniu Karmicieli koty z Nowosolnej będą mogły żyć spokojniej zaopiekowane i w dobrej kondycji ;)
Jeśli zechcecie pomóc – prosimy o wpłaty na konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa

Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal:
kotylion.pl@gmail.com
Tytułem: darowizna dla kotów z Nowosolnej

za każdy datek – Dziękujemy ♥

 

Czarnuszek z działek Azalia po leczeniu wraca na działki :)

Aktualizacja: 8.05.2018 r.

Czarny kocurek, który wychudzony trafił do nas na leczenie z dnia na dzień czuł się lepiej. Dostawał cały czas leki w jedzeniu, najpierw antybiotyk, potem leki na odrobaczenie. Apetyt mu dopisywał, w kuwecie początkowo nie było najładniej, ale i to z czasem zaczęło się poprawiać. W trakcie całej kuracji Czarnuszek przytył około kilograma, co bardzo nas cieszy, bo na początku leczenia ważył zaledwie 2,5 kg. Niestety – wszelkie zabiegi i zamknięcie w klatce bardzo go stresowały, kiedy więc poczuł się lepiej uznaliśmy, że nie ma sensu go dłużej trzymać. Ewidentnie bardzo tęsknił za działkami. Wrócił na nie 3 dni temu ;) Teraz, już wyleczony, biega szczęśliwy i sprawdza swoje „włości” czy aby nic się podczas jego nieobecności nie zmieniło ;)
Karmiciele mają za zadanie podawać w jedzeniu leki buremu bratu czarnuszka, który ma podobne objawy. Karmiciele również zabezpieczą koty przed kleszczami, których teraz niestety jest plaga. Podczas łapanek udało się złapać kolejnego czarnego, ale tym razem sporego i bardzo dzikiego kocura, który również był cały w kleszczach. Po kastracji, odkleszczeniu i zabezpieczeniu przeciw pchłom i kleszczom także wrócił na działki.
Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w leczeniu Czarnuszka i zachęcamy gorąco do wsparcia kotów z działek Azalia. Mruczki mają tam opiekę troskliwych karmicieli, tylko pieniędzy czasem brakuje na kocie potrzeby. Gdyby ktos zechciał pomóc – z wdzięcznością przyjmiemy darowizny na konto:
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
tytułem: darowizna dla kotów z Azalii

W imieniu czarnuszka – dziękujemy za każdy datek ♥

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe fundacji i posłużą innym kotom w potrzebie.

czytaj całość

Filip Maciuś Pierwszy z bardzo chorym pęcherzem i niewładnym ogonkiem :-( – kłopotów ciąg dalszy

Aktualizacja: 30.04.2018 r.

Wydawało się, że Maciej Filip I-wszy najgorsze ma już za sobą… Przyjmował leki, miał coraz lepszy apetyt, dobry humor mu dopisywał. Absolutnie nic nie wskazywało, że tak wiele cierpienia wciąż przed nim… Kolejne zastrzyki, badania, zakładanie wenflonów… przewożenie z kliniki do kliniki, obcy ludzie przekazujący go sobie z rąk do rąk…
Zaczęło się od ataków kaszlu ( które wyglądały niewinnie, tak jakby męczył go „kłaczek”), później dołączył  przyśpieszony oddech i te utrzymujące się objawy sprawiły, że na łeb na szyję pędziliśmy z Maćkiem do całodobowej lecznicy.  Jego stan był bardzo poważny. Niewydolność oddechowa nie ustępowała. Rokowania były bardzo niepewne.
2 dni Maciej spędził w specjalnej komorze tlenowej, miał podawane leki, a dalsza diagnoza wskazywała na ostre zapalenie trzustki. Ból musiał być tak silny, że Maciek miał opisane wcześniej problemy z oddychaniem. Dopiero po 3 dniach zaczął poprawnie reagować na leczenie i można było wykonać mu  kolejne badania: echo serca i USG jamy brzusznej. Wcześniej nie było to możliwe, bo poza inkubatorem po prostu się dusił. Problemy ze strony układu krążenia zostały jednoznacznie wykluczone. Odetchnęliśmy. Okazało się, że zamiast powiększonej trzustki Maciek ma w jamie brzusznej bardzo duży węzeł chłonny. Przez kilka dni żyliśmy w niepewności czy to przypadkiem nie chłoniak…(!!!)  Cale szczęście po kilku dniach węzeł był już mniejszy. Nie trzeba było wykonywać biopsji. Uffff…
Maciek dopiero po tygodniu wrócił do swojego domu tymczasowego. Czuje się, jak na wcześniejsze zwroty akcji, całkiem dobrze. Potrafi zjeść wszystko ze swojej miseczki, a następnie całkowicie opróżnić miseczkę swojego nowego kumpla Donalda. Nadal przyjmuje leki. Coraz częściej spędza dzień poza klatką, leniwie wylegując się na fotelu. Już wybrał sobie ten ulubiony. Czasem nawet gania się z rezydentem – Donaldem.
Macek otrzymał w ostatnim czasie bardzo dużo wpłat! Bardzo za każdą, choćby najmniejszą, dziękujemy! Udało się z nich całkowicie pokryć koszty leczenia do momentu kiedy nastąpił opisany powyżej kryzys. Prosimy Was, jeśli losy tego uroczego 3- kilogramowego mikro-kocura nadal leżą Wam na sercach, o dalsze wsparcie…

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
w tytule wpisując: darowizna dla Filipa
PayPal: 
kotylion.pl@gmail.com

Dziękujemy ♥

* środki niewykorzystane zostaną przeznaczone na cele statutowe Fundacji i pomogą innym kotom w potrzebie.

Nie chcemy zapeszyć, ale Maciej zdaje się wychodzić na prostą…Już niebawem będziemy szukać dla niego dobrego domu stałego.

czytaj całość



KOTYlion – z miłości do kotów

Strona powstała z miłości do kotów i z potrzeby niesienia im pomocy.

Jesteśmy grupą ludzi, których połączył jeden cel - pomoc kotom porzuconym, niechcianym, niczyim.

Jesteśmy z Łodzi i pomagamy przede wszystkim łódzkim kotom.

Grupa Kotylion znajduje się pod opieką Fundacji Viva! Jesteśmy formalną grupą, działająca na rzecz pomocy kotom, tworzącą domy tymczasowe, pomagającą kotom wolno żyjącym i przebywającym w Łódzkim Schronisku dla Zwierząt oraz sterylizującą koty wolno żyjące.

Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na nasze subktonto w Fundacji Viva!, z którego wszystkie zebrane środki są przeznaczane na pomoc naszym podopiecznym. Grupa KOTYlion, jako projekt Fundacji Viva! posiada status organizacji pożytku publicznego, zatem każda wpłata na nasze konto może być odliczona od podatku.

95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
PayPal:
kotylion.pl@gmail.com