Jagódka – teraz Łapka ;-) już po amputacji

Aktualizacja: 11.07.2014 r.

„Nasza” Jagódka – teraz Łapka ;-) już od miesiąca mieszka w swoim nowym domu. Przez ten czas wiele się działo, a wszystko miało na celu przewrócenie jak najlepszej sprawności Łapce. Kotka uczęszczała na rehabilitację: ćwiczenia, masaże, elektrostymulacje i dzielnie ćwiczyła pod okiem rehabilitanta i swoich Dużych  – może nie zawsze chętnie, ale jak trzeba, to trzeba. W międzyczasie odbyły się kompleksowe badania: tomografia i rezonans magnetyczny, który nie wykazał zmian uciskowych rdzenia kręgowego ani nieprawidłowych sygnałów w jego zakresie.
Prawa nóżka jednak wciąż nie reagowała na elektrostymulacje i nie było widać żadnej poprawy – raczej przeszkadzała niż pomagała kotce w odzyskaniu sprawności. Kilka dni temu odbył się więc zabieg wysokiej amputacji tylnej kończyny połączony z zabiegiem sterylizacji.
Łapka jest już po operacji w domu. Szczęśliwa, że znowu ma swoich Dużych blisko, bardzo domaga się pieszczot, wciąż zabiega o uwagę. Staje na lewej nóżce, ale jeszcze nie umie używać jej do chodzenia.  Mamy nadzieję, że z dnia na dzień będzie tylko lepiej.
Łapka wiele przeszła w swoim życiu, jest strasznie dzielna przy tym wszystkim – bardzo pogodna. Znalazła swoje miejsce na ziemi, gdzie Duzi kochają ją taką jaka jest.
Przed Łapką jeszcze długa rehabilitacja, do tej pory martwa nóżka tylko przeszkadzała, wiec teraz powinno być znacznie łatwiej.

Łapka jest już w swoim własnym domku – jednak wciąż pozostaje pod naszą finansową opieką.
Do tej pory zapłaciliśmy dwie faktury z kliniki opiewające na łączną kwotę 2635,00 zł.
Jest to dla nas niemała kwota, która mocno nadszarpnęła nasz budżet.

Pamiętajcie, że jesteśmy Grupą, która utrzymuje się głównie z darowizn. Zawsze możecie wspierać nasze działania wpłacając choć kilka złotych. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę umożliwiającą nam pomoc potrzebującym zwierzętom
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa
tytułem: darowizna

Aktualizacja: 18.06.2014 r.

Jagódka, teraz Łapka, już prawie 2 tygodnie mieszka ze swoimi nowymi Dużymi. Zaklimatyzowała się bardzo szybko i wiedzie szczęśliwe życie kanapowca, oczywiście z przerwami na rehabilitację  i zabawy z rezydentem szczurem, z którym od razu się zakumplowała ;-)  Zdjęcia, które Duzi nam przesyłają powodują, że uśmiechy nie schodzą nam z twarzy :-D Widać na nich, że Łapka jest naprawdę szczęśliwa :-D
Niestety przed Łapką, jak i Duzymi jeszcze sporo pracy. Kilka dni temu Łapka została w klincie na dokładniejsze badania m in. tomografię i rezonans, które pomogą w diagnozie i decyzji o dalszym leczeniu. W poniedziałek rozpoczęła się też rehabilitacja, na którą Łapka uczęszcza codziennie. Nie jest podobno zadowolona, ale nie ma zmiłuj. Zaniki mięśni u kotów postępują bardzo szybko, a  ich ubytek u Łapki jest jeszcze znaczny, dlatego mięśnie trzeba cały czas stymulować i ćwiczyć. Efekty pracy są widoczne – Łapka coraz częściej zaczyna używać „lepszej” łapki, sama wchodzi na kanapę i nóżką się podpiera. Niestety prawa nóżka pozostaje bezwładna i jej prawdopodobnie nie uda się uratować. Ale mamy nadzieję, że uda się przywrócić do sprawności chociaż lewą nóżkę.

Z Dużymi i Panem doktorem jesteśmy w stałym kontakcie. Łapka wciąż też pozostaje pod naszą opieką finansową. Badania, które miała wykonane były potrzebne, ale też bardzo kosztowne. Chociaż tak chcielibyśmy wesprzeć i pomóc Dużym, którzy i tak dali jej już to, co najcenniejsze – DOM.
Jeśli Ktoś chciałby przyłączyć się do tej pomocy, będziemy wdzięczni za każdy grosik wsparcia.

Darowizny można przekazywać na nasze konto w Vivie!
95 2030 0045 1110 0000 0255 4830
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a
03-772 Warszawa

Aktualizacja: 7.06.2014 r.

Prawie 3 tygodnie nie pisaliśmy o Jagódce, ale nie dlatego, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, działo się bardzo dużo. Jagódka ledwo zaczęła masaże rehabilitacyjne, a już musieliśmy je przerwać. Pojawiło się bowiem plamienie z pęcherza/macicy i do czasu wyjaśnienia musieliśmy przerwać rehabilitację. Było usg jamy brzusznej i badanie moczu, które nie wykazały niczego niepokojącego. Jagódka swoim zachowaniem też nie dawała żadnych niepokojących sygnałów – nadal była bardzo aktywna, ładnie jadła, załatwiała się do kuwety. Po tygodniu plamienie ustało, wiec mogliśmy wznowić masaże, a sama Jagódka tak się na nich odprężyła, że dostała rujkę, co oznacza, że organizm funkcjonuje prawidłowo ;-) Niewykluczone więc, że plamienie było spowodowane zmianami hormonalnymi, jakie zachodziły w organizmie Jagódki.

W międzyczasie odbyła się konsultacja neurologiczna, która wskazała na bardzo prawdopodobne uszkodzenie nerwów, a nie rdzenia kręgowego. Aby jednak to potwierdzić potrzebne będą bardziej specjalistyczne badania. Ale te mamy nadzieję uda się wykonać już we Wrocławiu, bo Jagódka jutro zamieszka tam w swoim nowym domku, z którym rozmowy trwają już jakiś czas (nie pisaliśmy, żeby nie zapeszać ;-)). Udało nam się też znaleźć specjalistyczną klinikę i lekarza, który zgodził się prowadzić leczenie Jagódki, tym bardziej, że ma doświadczenie w leczeniu tego typu przypadków. Oczywiście wciąż będziemy służyć wsparciem finansowym i partycypować w kosztach diagnozy i dalszym leczeniu Jagódki. Chcielibyśmy chociaż w ten sposób odciążyć nowych opiekunów, którzy i tak będą musieli poświęcić  dużo czasu i pracy, aby pomóc Jagódce w odzyskaniu sprawności. Jeśli Ktoś chciałby przyłączyć się do tej pomocy, będziemy wdzięczni za każdy grosik wsparcia.

Jagódka już spakowała dzisiaj walizeczki, a troszkę się tego nazbierało: materacyk antyodleżynowy, piłka rehabilitacyjna, zabawki, wędki ;-) Cieszymy się, że dzielna koteczka wreszcie zaczyna mieć „z górki”. Mamy nadzieję, że tak już zostanie ;-) Nie może być inaczej :-)

Aktualizacja: 21.05.2014 r.

Jagódka z dnia nadzień miewa się coraz lepiej. Sama je i ma ogromny apetyt. Dostaje jeszcze antybiotyk, ale widać ogromną poprawę. A tym, co najbardziej tchnęło w nas nadzieję, jest to, że Jagódka zaczęła używać jednej nóżki i porusza nieznacznie ogonem. W poniedziałek rozpoczęliśmy też rehabilitację i 3 razy w tygodniu będziemy jeździć z nią na masaże lecznicze, które mamy nadzieję, pomogą Jagódce w odzyskaniu chociaż częściowej sprawności. Każda taka wizyta to koszt 25 zł, dlatego dziękujemy wszystkim dotychczasowym darczyńcom, bo bez wsparcia finansowego nie mielibyśmy możliwości na takie zabiegi.
Lewa nóżka jest w znacznie lepszym stanie, choć ubytek mięśni jest dość duży, ale jest szansa na ich odbudowanie. Niestety w drugiej ubytek masy mięśniowej jest ogromny, a masaże dodatkowo utrudnia odleżyna umiejscowiona właśnie na tej nóżce. Ale o nią również będziemy walczyć. Jagódka bardzo się niecierpliwiła podczas masażu i rozpierała ją energia, ale były też dwa takie momenty, że zasnęła odprężona. Każde kolejne wizyty powinna znosić lepiej. Pani rehabilitantka pokazał nam też ćwiczenia, które możemy wykonywać sami i na pewno będziemy z Jagódką ćwiczyć, choć pewnie nie będzie zadowolona. Natomiast codziennie próbujemy się z nią bawić i zmuszać do ruchu, bo to najlepsze ćwiczenia. Nie jest trudno, bo Jagódka ma niespożyte pokłady energii i zmęczyć ją naprawdę ciężko, chętnie morduje zabawki, ale piórkami na wędce też nie pogardzi.  Jagódka ma też codziennie naświetlany kręgosłup lampą lecznicza, której światło działa p-bólowo i regeneruje. Mamy nadzieję, że wszytko to przyniesie właściwie rezultaty, że obrażenia nie okażą się na tyle rozległe, a mięśnie uda się odbudować. Choć do tego pewnie jeszcze długa droga.
Jagódka, mimo całego nieszczęścia, które ją spotkało, jest niezwykle pogodna i chce żyć. Marzymy o tym, poprawić jej komfort tego życia i przywrócić sprawność w nóżkach. Wszystkim tym, którzy śledzą losy Jagódki, kibicują jej, a także tym, którzy przekazali na nasze konto darowizny, z całego serca dziękujemy!

Aktualizacja: 13.05.2014 r.

Miniony tydzień był walką o życie Jagódki – leki, karmienie, sondy… Nie było łatwo… Przechodziły nam przez głowę różne myśli, ale takie decyzje podejmuje się niezwykle trudno. Gdy nie mieliśmy już żadnej nadziei, w sobotę rano Jagódka przywitała Panią doktor głośnym „łaaa” ;-) i na śniadanie zjadła SAMA miseczkę mokrego jedzonka. Widać było, że ma jeszcze trudności w przełykaniu, że sprawia jej to ogromny ból, ale jadła. Niewątpliwe nastąpił przełom, ale rokowania są jeszcze bardzo ostrożne. Organizm Jagódki jest osłabiony i wycieńczony, a niewładne nóżki dodatkowo przeszkadzają w poruszaniu :-( Obawiamy się również, że wcześniejsze diagnozy, co do sprawności ruchowej Jagódki były zbyt optymistyczne… Na pewno będzie potrzeba kosztowa rehabilitacja (choć też nie wiadomo z jakim skutkiem) i przede wszystkim potrzebny będzie lekarz, który takiej rehabilitacji się podejmie. I oczywiście Dom, choćby tymczasowy, który poświeci czas Jagódce i będzie pomagał w uruchomieniu tej nóżki, dla której jest jeszcze ratunek. Przed Jagódką na pewno jeszcze długa droga, a przede wszystkim wiele pracy i wysiłku zarówno przed nami, jak i przed nią. Ale Jagódka jest młoda i silna, co już pokazała wielokrotnie. I chce żyć…

Zarówno Jagódka, jak i inne kocie nieszczęścia znajdujące się pod naszą opieką, będą wdzięczne za każdy grosik wsparcia potrzebny na sfinansowanie ich opieki i leczenia. Każda, nawet najmniejsza darowizna przekazana na nasze koto to realna i wymierna pomoc. Dziękujemy!

7.05.2014 r.

Jagódka ma niespełna rok. 2 tygodnie temu trafiła do schroniska… prawdopodobnie po wypadku, w wyniku którego doznała urazu kręgosłupa. Niestety tylne nóżki powłóczy za sobą, ale jest bardzo dzielna i spragniona kontaktu z człowiekiem. Konsultacje u specjalistów potwierdziły niedowład jednej nóżki, natomiast dały nadzieję na przywrócenie władzy w drugiej. Niestety w tej chwili największym problemem stał się koci katar, który zaatakował tą dzielną, czarną istotkę. Jeszcze tydzień temu wolontariusze planowali konsultacje u lekarzy i szukanie najlepszego domu. Bo Jagódka doskonale sobie radziła, miała apetyt, załatwiała się do kuwety, ćwierkała na ptaszki, mruczała podczas mizanek.
Skradła serca nas wszystkich i chciała żyć.


A teraz leży zupełnie pozbawiona sił, jakby się poddała… Nie podnosi się, nie podstawia główki do głaskania… tylko leży i ledwo oddycha przez zatkany nosek.
Zabraliśmy Jagódkę do naszej zaprzyjaźnionej lecznicy, gdzie jest pod stałą kontrolą naszych zaufanych lekarek, które wdrożyły już odpowiednie leczenie. Ale Jagódka nic nie chce jeść, musi być karmiona przez sondę,  bo nie może przełykać i próby ręcznego karmienia powodują u niej straszny ból i odruch wymiotny. Mamy nadzieję, że leki szybko zaczną działać, i co najważniejsze, Jagódka się nie podda… Tyle już przeszła, pojawiła się przecież nadzieja na przywrócenie sprawności w jednej nóżce, byliśmy pełni optymizmu, a Jagódka była taka pogodna i chciała żyć, a teraz…

Pozostaje nam nadzieja. Jagódko walcz!

jagódka

 



KOTYlion – z miłości do kotów

Strona powstała z miłości do kotów i z potrzeby niesienia im pomocy.

Jesteśmy grupą ludzi, których połączył jeden cel - pomoc kotom porzuconym, niechcianym, niczyim.

Jesteśmy z Łodzi i pomagamy przede wszystkim łódzkim kotom.

Grupa Kotylion znajduje się pod opieką Fundacji Viva! Jesteśmy formalną grupą, działająca na rzecz pomocy kotom, tworzącą domy tymczasowe, pomagającą kotom wolno żyjącym i przebywającym w Łódzkim Schronisku dla Zwierząt oraz sterylizującą koty wolno żyjące.

Jeśli chcesz wesprzeć nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na nasze subktonto w Fundacji Viva!, z którego wszystkie zebrane środki są przeznaczane na pomoc naszym podopiecznym. Grupa KOTYlion, jako projekt Fundacji Viva! posiada status organizacji pożytku publicznego, zatem każda wpłata na nasze konto może być odliczona od podatku.

UWAGA, NOWY NUMER KONTA!!!
20 1600 1462 1030 9079 0000 0007
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 39
03-772 Warszawa
KRS 0000135274
NIP: 525-21-91-290
Dla przelewów zagranicznych:
SWIFT PPABPLPKXXX
IBAN: PL20 1600 1462 1030 9079 0000 0007